Na ścianach wytwornego Fremdenzimmer, czyli pokoju gościnnego na pierwszym piętrze Willi Lentza, zawisły cztery płótna Augusta Ludwiga Mosta z kolekcji TPMNS. Jest urzekający „Portret chłopca”, na wskroś pomorska scena rodzajowa „Handlarze ryb”, zachwycający grą światła „Portret rodziny Kühn” oraz anegdotyczna, pełna humoru „Wizyta w galerii”. Skromną reprezentację twórczości malarza rekompensują wieloznaczność przedstawień, ich symbolika, a przede wszystkim wysoki kunszt malarski.
SZUKAMY MOSTÓW!
Podczas wernisażu Urszula Chęcińska, dyrektorka Willi Lentza, podkreślała, że kameralna wystawa została pomyślana jako swoiste preludium przyszłorocznych obchodów 220. rocznicy urodzin Augusta Ludwiga Mosta. Zaproponowała także spontaniczną akcję, która może okazać się doskonałym „urodzinowym” prezentem.
– Szukamy Mostów! Wspaniale byłoby z okazji doniosłego jubileuszu zaprezentować w Willi Lentza kolejny obraz Augusta Ludwiga Mosta. Proszę, pytajcie znajomych i przyjaciół, rozsyłajcie wici! Może na ścianie któregoś ze szczecińskich lub pomorskich domów wciąż wisi nieznane płótno artysty? Rozglądajmy się!
Chęcińska przywołała także postać Bruno Schulza, jednego z najbardziej oryginalnych twórców polskiej literatury XX wieku, dostrzegając pewne podobieństwa w biografiach obu artystów.
– Most, podobnie jak drohobycki pisarz, był nie tylko utalentowanym malarzem, ale przede wszystkim znakomitym pedagogiem. Przez ponad 40 lat uczył rysunku w szczecińskich szkołach.
Malarz najdłużej związany był z dawnym Gimnazjum Mariackim, dzisiejszym IX Liceum Ogólnokształcącym, na którego fasadzie w 2022 roku zawieszono pamiątkową tablicę poświęconą artyście.
OBRAZY TOŻSAMOŚCI
Podczas inaugurującego wystawę wieczoru Piotr Nowicki, wiceprezes zarządu TPMNS, przypominał o zaangażowaniu malarza w kulturalne i społeczne życie ówczesnego Stettina. Szczególne miejsce w jego opowieści zajęło Kunstverein für Pommern – Pomorskie Towarzystwo Sztuki, którego Most był inicjatorem i które można uznać za historycznego poprzednika dzisiejszego TPMNS. Nowicki podkreślał również, jak silnie twórczość artysty wyrastała z jego związku z rodzinnym Szczecinem i Pomorzem.
– W obrazach Augusta Ludwiga Mosta możemy odnaleźć szczecińską, a nawet szerzej – pomorską tożsamość. Możemy wręcz zajrzeć do codziennego życia dawnych mieszkańców Stettina.
MIESZCZAŃSKA CODZIENNOŚĆ
Dr Ewa Gwiazdowska, niestrudzona badaczka twórczości Mosta, na co dzień kustoszka w Muzeum Narodowym w Szczecinie, tak pisała o jego twórczości w artykule „Dzieje minionej i współczesnej kolekcji w szczecińskich zbiorach muzealnych”, opublikowanym na łamach czasopisma „Cenne, Bezcenne, Utracone”:
„Most specjalizował się w scenach rodzajowych. Jego liczne kompozycje, podobnie jak dziewiętnastowieczna powieść realistyczna, zdają się być zwierciadłem, w którym przegląda się codzienność - czasem nieco poprawiona i wystylizowana”.
Gwiazdowska przyrównuje jego naturalistyczny sposób przedstawiania do dzieł holenderskich mistrzów z XVII wieku. Zapoczątkowane w dobie biedermeieru, a popularne przez cały XIX wiek sceny rodzajowe rozgrywające się w oberżach stały się typowym elementem wyposażenia wnętrz, odpowiadającym mieszczańskiemu gustowi. Historycy sztuki określają je dziś obiegowym mianem pseudoholendrów. Badaczka zauważa w twórczości Mosta jeszcze jeden istotny walor:
„W wielu obrazach widoczne jest zainteresowanie lokalnymi, pomorskimi motywami folklorystycznymi – zarówno w wyglądzie osób, jak i wnętrz oraz sprzętów. Wywodzące się z ducha romantyzmu zainteresowanie Mosta folklorem wpisuje jego twórczość w nurt popularnych wówczas etnograficznych przedstawień rodzajowych. Rzadziej podejmował cenione wśród odbiorców weduty i widoki architektury oraz pejzaże, zazwyczaj wzbogacając je rodzajowym sztafażem”.
Faktycznie, w dorobku Mosta odnajdziemy wiele pomorskich krajobrazów oraz miejskich widoków, a wśród nich te ukazujące dawny Szczecin. Niestety, w szczecińskich zbiorach brakuje olejnych pejzaży Mosta. Wiele prac o takiej tematyce znalazło się w tzw. Tece Mosta oraz w zbiorach muzealnego Gabinetu Grafiki.
MIESZCZAŃSKI PORTRET
Most za życia był niezwykle cenionym portrecistą. Jego prace zdobiły przedwojenne wnętrza publiczne oraz mieszczańskie salony. Był twórcą galerii profesorów Gimnazjum Fundacji Mariackiej oraz Pocztu Książąt Pomorskich. Dziś w zbiorach Muzeum Narodowego w Szczecinie znajduje się jedynie „Portret księcia Barnima XII”. Najczęściej jednak Most malował przedstawicieli pomorskiej arystokracji oraz zamożnych mieszczan. Dr Dariusz Kacprzak, omawiając obraz „Kobieta z szalem”, pokazywany na co dzień w Muzeum Historii Szczecina, użył tak wyrafinowanych określeń:
„Obraz zwraca uwagę bardzo starannym opracowaniem fizjonomii kobiety oraz elementów jej stroju – z malarską wirtuozerią artysta odtworzył szczegóły bogato drapowanej sukni, koronki czepca i pedantycznie opracowanego szala o wypukłym hafcie kwiatowym na delikatnej siateczce. Most wykorzystał swe umiejętności psychologicznego charakteryzowania przedstawianej postaci. Ukazał wnikliwie osobowość modelki. Niekonwencjonalne ujęcie dłoni bawiącej się ozdobnym łańcuszkiem podkreśla swobodę i naturalność postaci”.
MALARSKA DOKUMENTACJA
Między bajki należy włożyć miejską legendę mówiącą o wielkim wkładzie Mosta w odbudowę szczecińskiego Zamku. Artysta malował zamek w 1828 roku, gdy budowla była już pozbawiona renesansowych dekoracji, stanowiąc właściwie „biurowiec” dla pruskich władz prowincji. Powojenna odbudowa miała natomiast przywrócić barokowy charakter budowli, więc zasadniczą podstawą ikonograficzną była rycina Matthäusa Meriana z 1652 roku oraz rysunki Johanna Joachima Zeunera z 1673 roku. Szkice zamkowych dziedzińców zawarte w jednym ze szkicowników są zbyt schematyczne, by mogły posłużyć za istotny materiał do prac projektowych, a dokładniejsze rysunki z przywołanej już tzw. Teki Mosta znamy dopiero od niedawna. Znacznie ciekawsze w obrazie i szkicach Mosta jest za to utrwalenie nieistniejącego już kontekstu przestrzennego, czyli sposobu, w jaki dawna książęca siedziba prezentowała się w otoczeniu dziewiętnastowiecznego miasta. Szkoda, że współcześni projektanci nowej aranżacji otoczenia zamku nie czerpali wiedzy, czy choćby inspiracji, z dawnych wizerunków. Dziś jest przaśnie i pretensjonalnie.
Jeszcze więcej o dawnym Stettinie mówi weduta miasta z Łasztowni, namalowana w 1847 roku (Blick auf Stettin von der Schiffbaulastadie). To nie tylko panorama miasta, ale przede wszystkim opowieść o Szczecinie jako rozwijającym się ośrodku handlowym i stoczniowym. Na obrazie oglądamy zwarte pierzeje kamienic nad Odrą, ale także portową codzienność z paradą żaglowców na rzece. W tym dziele zachwyca biedermeierowska, wręcz dokumentacyjna dokładność, a jednocześnie romantyczna wrażliwość na światło i atmosferę miejsca.
Oba płótna znajdowały się w przedwojennej kolekcji szczecińskiego Muzeum Miejskiego. Najcenniejsze z nich w 1945 roku ewakuowano do Coburga, a później do pobliskiego Schloss Tambach. Dopiero w 1970 roku szczecińskie obrazy i grafiki przekazano Stiftung Pommern, a ich nową siedzibą stał się Rantzau-Bau, część zamku w Kilonii, stolicy landu Szlezwik-Holsztyn. Kilońska Fundacja Pomorska opiekowała się szczecińską kolekcją malarstwa przez trzy dekady. W 1999 roku zakończyła działalność wystawienniczą, a rok później została formalnie rozwiązana. Jej zbiory i majątek przekazano Fundacji Muzeum Pomorza w Greifswaldzie.
Od 26 listopada 2026 roku wspomniane obrazy będzie można oglądać na nowej stałej wystawie w Galerii Romantyzmu Muzeum Pomorza. Obok Mosta pokazywane tu będą kolejne dzieła z dawnej szczecińskiej kolekcji, m.in. Vincenta van Gogha, Caspara Davida Friedricha, Fransa Halsa czy Maxa Liebermanna. Co ciekawe, wiele z nich zostało na początku XX wieku przekazanych ówczesnemu szczecińskiemu muzeum przez Fridę i Wilhelma Doeringów, kolejnych właścicieli najsłynniejszej i najpiękniejszej willi Westendu. Greifswaldzkie muzeum szykuje także nową wystawę czasową poświęconą Gustavowi Wimmerowi, kolejnemu obok Mosta wybitnemu malarzowi urodzonemu w Szczecinie. Wimmer, ze względu na swoje spokojne, melancholijne pejzaże, nazywany jest „Casparem Davidem Friedrichem XX wieku”. Wystawa ma podkreślić przypadającą na 2027 rok 150. rocznicę jego urodzin. Obszerną relację z obu nowych propozycji Muzeum Pomorza odnajdą Państwo w grudniu na łamach wSzczecinie.pl.
KOLEKCJA
Po drugiej wojnie światowej w kolekcji obecnego Muzeum Narodowego w Szczecinie zachowało się jedynie kilkanaście prac Augusta Ludwiga Mosta, w tym dwa obrazy olejne, studium do większego obrazu oraz zbiór rysunków i szkicowników. Wśród tych pierwszych znalazły się niewielki portret Augusty Schiffmann z 1835 roku oraz „Portret Barnima XII”, będący częścią zespołu kopii portretów książąt pomorskich z biblioteki kościoła Mariackiego w Kołobrzegu. Niezwykle ciekawe jest małe płótno „Młoda chłopka w stroju pyrzyckim” z 1836 roku, stanowiące studium przygotowawcze do większej, nigdy niezrealizowanej kompozycji.
Pozyskiwanie kolejnych dzieł Augusta Ludwiga Mosta nie było jednorazową akcją kolekcjonerską, lecz rozłożonym na wiele lat procesem odkrywania, dokumentowania i gromadzenia dorobku malarza.
Pierwszym ważnym krokiem było pozyskanie obrazu „Handlarze ryb”. Systematycznemu rozbudowywaniu kolekcji przewodzili wieloletni wicedyrektor muzeum ds. naukowych, dr Dariusz Kacprzak oraz dr Ewa Gwiazdowska, kierująca w muzeum Gabinetem Grafiki. Oboje jako wytrawni historycy sztuki, uważnie śledzili europejski rynek aukcyjny i reagowali na pojawiające się na nim dzieła jednego z najwybitniejszych szczecińskich malarzy. W ten sposób do Szczecina powracały kolejne rozproszone prace artysty. Początkowo zakup obrazów umożliwiało wsparcie władz województwa i lokalnych przedsiębiorców, z czasem coraz większą rolę zaczęło odgrywać TPMNS. Stąd w zbiorach stowarzyszenia tak liczna reprezentacja dzieł Mosta.
Przełomowym momentem dla budowania kolekcji, ale także zrozumienia znaczenia Augusta Ludwiga Mosta dla Szczecina i Pomorza Zachodniego był rok 2007. Z okazji przypadającej wówczas 200. rocznicy urodzin malarza zorganizowano duże wystawy w Szczecinie oraz Greifswaldzie. Ekspozycjom towarzyszył obszerny, dwujęzyczny – polsko-niemiecki – katalog pod redakcją Ewy Gwiazdowskiej oraz dr. Rafała Makały, który do dziś stanowi nieocenione źródło wiedzy o malarzu.
Na fali wielkiego uznania dla kunsztu Mosta kontynuowano budowanie kolekcji jego dzieł. W 2008 roku zakupiono „Chłopską rodzinę w izbie” (1845), a rok później – „Podsłuchiwaną randkę” (1844), obraz cieszący się szczególną sympatią publiczności. Później do zbiorów dołączyła równie poruszająca i subtelna scena malarska – „Oczekująca” (1832). Następnie kolekcję wzbogaciły obrazy „W karczmie” (1834) oraz „Chłopi na pielgrzymce do świętego źródła” (1848). Nieustannie zachwyca także misterność „Portretu kobiety z szalem” (1842), który na co dzień można oglądać w Muzeum Historii Szczecina.
W kolejnych latach ważną rolę w rozbudowie kolekcji odegrało Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Narodowego. Dzięki jego staraniom pozyskano pokazywane właśnie w Willi Lentza obrazy – „Portret rodziny Kühn” (1844) oraz „Portret Emila Baesemanna” (1849). W 2017 roku muzeum wzbogaciło się ponadto o niezwykle cenną Tekę Mosta, zawierającą 74 prace artysty. Ostatnim zakupem było znakomite płótno „Wizyta w galerii”.
GDZIE SĄ MOSTY?
Szacuje się, że dorobek Augusta Ludwiga Mosta obejmuje 280 obrazów. Potomkowie skrzętnie prowadzili ewidencję jego dzieł (catalogue raisonné). Niestety, duża część jego prac podczas II wojny światowej została zniszczona albo zaginęła. Te, które ocalały, znajdują się obecnie nie tylko w Szczecinie czy Greifswaldzie, ale także w berlińskim Kupferstichkabinett (Muzeum Grafiki i Rysunku), Muzeum Narodowym we Wrocławiu („Mały pocztylion”), Muzeum Narodowym w Poznaniu („Widok Berlina z dachu Altes Museum”) oraz w kolekcji Friedricha Wilhelma Brederla w Łotewskim Narodowym Muzeum Sztuki w Rydze (Latvijas Nacionālais mākslas muzejs). Przepiękny, epatujący pomorskim folklorem „Zakochany staruch” znalazł się z kolei w zbiorach Germanisches Nationalmuseum w Norymberdze. Ciekawym obiektem zaprojektowanym przez Augusta Ludwiga Mosta w 1834 roku była litografia w formie pocztówkowej kompozycji widokowej Szczecina. Wykonał ją E. Scharden. Obecnie jej odbitka znajduje się w berlińskim Kupferstichkabinett, czyli Gabinecie Rycin Państwowych Muzeów w Berlinie (Staatliche Museen zu Berlin).
Szkoda, że atrakcyjny zbiór studiów, rysunków oraz szkiców zawarty we wspominanej już wielokrotnie tzw. Tece Mosta do dziś nie doczekał się opracowania wystarczającego do publicznej prezentacji. Dotychczas szczecinianie mogli zobaczyć część zawartości teki przy okazji efemerycznego pokazu po konferencji prasowej, a później na wystawie czasowej „Biedermeier” – wybór zaledwie ośmiu obiektów.
CZTERY DZIEŁA
Od ogółu do szczegółu. Powyżej zaprezentowany został obecnie znany i dostępny publiczności dorobek Mosta, poniżej zaś znajdzie się wreszcie miejsce na próbę interpretacji czterech płócien z kolekcji TPMNS pokazywanych w Pokoju Gościnnym Willi Lentza.
Oglądamy tu niemal wszystkie przykłady kompozycji charakterystycznych dla tego malarza. Jest portret („Portret Emila Baesemanna”), jest scena z codziennego pomorskiego życia („Handlarze ryb”) oraz mieszczańskie sedno – burżuazyjny salon i snobistyczna galeria sztuki („Portret rodziny Kühn” i „Wizyta w galerii”). Szkoda, że w tym zbiorze nie ma żadnego z landszaftów Mosta, ale być może to właśnie miała na myśli Urszula Chęcińska, namawiając do „szukania Mostów”. Mimo braku pejzażu, z uważnej lektury prezentowanych obrazów wyłania się ciekawy, emocjonalny i esencjonalny portret XIX-wiecznego Stettina i Pomorza.
EMIL I TIPET
„Portret chłopca” (1849), czyli wizerunek Emila Baesemanna, to jeden z ciekawszych obrazów w szczecińskiej kolekcji, bo poza walorami malarskimi kryje w sobie opowieść o aspiracjach XIX-wiecznego mieszczaństwa. Młodziutki Emil to syn szczecińskiego kupca Gottlieba Baesemanna. Tak o obrazie pisała w muzealnej nocie popularyzatorskiej dr Ewa Gwiazdowska:
„Już sam strój modela, czyli granatowy kaftan, podkreśla schludność i status zamożnej rodziny. Kapelusz ze strusim piórem to elegancki atrybut, który ma za zadanie przywołanie konwencji arystokratycznych portretów. Weranda opleciona winoroślą oraz park i zabudowania w tle sugerują dostatek, prywatną przestrzeń wypoczynku i bliskość natury. Piesek to tradycyjny motyw portretowy, kojarzony z przywiązaniem, wiernością i domowym bezpieczeństwem”.
Przed kilkoma laty Muzeum Narodowe w Szczecinie w mediach społecznościowych ogłosiło konkurs na imię dla psiaka – wygrało imię Tipet.
Warto spojrzeć na ten obraz w szerszym kontekście twórczości Mosta. Artysta dokumentował świat szczecińskiego mieszczaństwa – jego przedstawicieli, rodziny, wnętrza i obyczaje, przy czym nie tworzył wyłącznie podobizn konkretnych osób. Jego portrety są również świadectwem przemian społecznych i kulturowych XIX-wiecznego miasta.
Ten dość bezczelny w formie portret miał być manifestem ekonomicznej i społecznej pozycji mieszczaństwa. Potwierdza to opinia dr. Dariusza Kacprzaka:
„Wówczas nie wystarczało jedynie posiadać majątek, a trzeba było demonstrować wykształcenie, ogładę, dobry gust i aspiracje kulturowe. Zatem portret Emila jest czymś więcej niż pamiątką rodzinną, to deklaracja statusu i próba wpisania rodziny w świat wyższych warstw społecznych”.
Co ludzie powiedzą? (sic!).
August Ludwig Most
Portret chłopca (Emila Baesemanna), 1849
Olej na płótnie, 104 × 82 cm
TEATR MIEJSKIEJ CODZIENNOŚCI
„Handlarze ryb” to scena rodzajowa z życia dawnego Szczecina, w której artysta z charakterystyczną dla biedermeieru dbałością o szczegół utrwalił codzienność miejskiego handlu. Wokół stołu zastawionego rybami gromadzą się sprzedawcy i kupujący, zajęci rozmową, oglądaniem towaru i dobijaniem targu. Ich gesty, stroje i wzajemne relacje tworzą niewielki teatr miejskiego życia, któremu Most przygląda się z uwagą kronikarza i wrażliwością malarza.
W nocie popularyzatorskiej opracowanej przez dr Ewę Gwiazdowską czytamy:
„Obraz przedstawia rodzajową scenę we wnętrzu dwuizbowego kantoru sprzedaży ryb, gdzie jednocześnie rozgrywa się kilka epizodów z życia codziennego rybaków. Z jednej strony jest przejawem sztuki dokumentującej kulturę rodzimą, z drugiej zaś artysta nawiązał do spopularyzowanych w XVII-wiecznej Holandii scen rodzajowych z życia prostych ludzi. Podjęcie tego tematu świadczy o stopniowym kształtowaniu się nowoczesnego społeczeństwa w XIX wieku”.
Most nie idealizuje przedstawionego świata – interesują go ludzie, ich praca i obyczaje. Czysta i zróżnicowana kolorystyka, wzbogacona efektami światłocieniowymi dzięki operowaniu punktowym oświetleniem, kierowanym także spoza kadru kompozycji, decyduje o ekspresji dzieła. Uwagę przyciągają także bawiące się w dolnej części obrazu dzieci, pozostające jakby na uboczu handlowego zgiełku dorosłych.
Dr Dariusz Kacprzak w artykule na łamach „Cenne, Bezcenne, Utracone” puentuje:
„To sugestywny obraz obyczajowy, w którym realistyczna obserwacja spotyka się z niemal teatralną aranżacją sceny, utrwalając fragment świata, który bezpowrotnie odszedł”.
August Ludwig Most
Handlarze ryb, 1846
Olej na płótnie, 49 × 94 cm
Obraz został zakupiony na aukcji w 1999 roku. Sponsorem był BRE Bank, dzisiejszy mBank. Obraz trafił w długoterminowy depozyt szczecińskiego muzeum, ale na początku 2020 roku jego właściciel postanowił sprzedać swoją kolekcję dzieł sztuki, w tym szczecińskie obrazy. Dzięki staraniom Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Narodowego bank wycofał się jednak z zapowiadanej aukcji, co umożliwiło zakup obrazu przez TPMNS. Wynegocjowana kwota nie została publicznie ujawniona, ale dzieło pozostało w Szczecinie.
BURŻUAZYJNY SALON SZCZECINA
„Portret rodziny Kühn” z 1844 roku uchodzi za jeden z najciekawszych obrazów Augusta Ludwiga Mosta. To zasługa wyjątkowej dekoracyjności przedstawionej sceny. Bogactwo mieszczańskiego wnętrza nie jest tu jedynie popisem malarskiej precyzji, ale pełni przede wszystkim funkcję osobliwego społecznego komunikatu – opowiada o zamożności, aspiracjach i kulturze szczecińskiego mieszczaństwa.
„Eleganckie towarzystwo zebrało się na popołudniową herbatę w salonie. Członkowie rodziny zgromadzili się przy okrągłym stole, nakrytym serwetą z umieszczoną na nim kryształową paterą wypełnioną wykwintnymi owocami. W centrum kompozycji, za stołem stoi głowa rodziny – radca Emil Kühn. Po jego prawej stronie przedstawieni zostali jego rodzice: tajny radca Friedrich Kühn i Emilie Kühn, z domu Brier. Kobieta u stóp której siedzi mały piesek, przedstawiona została podczas haftu tkaniny naciągniętej na trzymany w ręku tamborek. W ten sposób artysta podkreślił etos mieszczańskiego, protestanckiego życia domowego i rodzinnego, z jego cnotami skromności, powściągliwości, pracowitości i małżeńskiej wierności. Pozostali członkowie rodziny: siedzący po lewej stronie młody mężczyzna, któremu towarzyszy pies myśliwski oraz przedstawieni w głębi obrazu, stojący przy oknie, młodzi kobieta i mężczyzna, zapewne krewni, na obecnym stanie badań nie zostali rozpoznani. Na podręcznym bufecie umieszczonym obok okna pomoc domowa przygotowuje herbatę, nalewając wodę z wysokiego samowara w kształcie antycznej wazy. Reprezentacyjny charakter rodzinnego portretu podkreśla bogaty i pełen smaku wystrój salonu. Wnętrze zostało umeblowane biedermeierowskim garniturem, dopełnionym cennymi tkaninami – dywanem, serwetą, zaopatrzone w wykwintne wyroby rzemiosła artystycznego. (…) Symbolicznie wyrażone przez malarza aspiracje rodziny do wyższej pozycji społecznej zostały w pewien sposób zaspokojone kilka lat później, kiedy to, w 1850 roku, Emil Kühn, wówczas już tajny radca, zakupił dobra ziemskie ze starym, swą tradycją sięgającym średniowiecza, należącym przez kilka wieków do rodu Wedel, dworem w Morzycy (Blumberg) niedaleko Pyrzyc”.
To fragment opisu obrazu sporządzony przez wielokrotnie już cytowaną badaczkę twórczości Mosta – dr Ewę Gwiazdowską. Trudno o trafniejsze i bardziej esencjonalne wejrzenie w tę scenę rodzajową.
August Ludwig Most
Portret rodziny Kühn, 1844
Olej na płótnie, 55 × 68,5 cm
GALERIA HUMORU
„Wizyta w galerii” to ostatni z obrazów Mosta, który trafił do Szczecina. Obraz przedstawia współczesną malarzowi wizytę w galerii malarstwa, najprawdopodobniej monachijskiej Starej Pinakotece (Alte Pinakothek). Badacze wskazują, że to płótno może stanowić osobistą refleksję artysty nad własną profesją i percepcją efektów własnej pracy – dzieł, które tworzone są z myślą o ich oglądających. Wskazują jednocześnie na wyjątkowe poczucie humoru Augusta Ludwiga Mosta, z jakim stworzył tę rodzajową scenkę.
Obraz wnikliwie interpretuje dr Dariusz Kacprzak:
„Oto galerię malarstwa odwiedziła chłopska rodzina ubrana w stroje noszone w regionie Schwalm, na południe od Kassel w Hesji (Schwälmertrachten). Przyglądając się wiszącemu na ścianie aktowi kobiecemu dwie młode dziewczyny reagują żywiołowym śmiechem, stojący obok mężczyzna, prawdopodobnie ich ojciec, wpatruje się w dzieło z wyraźnym zachwytem, zaś towarzysząca mu żona – przygląda się czytelną na twarzy dezaprobatą. Wokół inni zwiedzający oglądają zgromadzone w świątyni sztuki dzieła: mężczyzna w głębi przez lornetkę przygląda się wysoko zawieszonemu obrazowi, inny siedzący na kanapie oddaje się lekturze katalogu, obok niego leżą cylinder, rękawiczki i laseczka. Być może na zamówienie tego eleganckiego mężczyzny, sportretowanego w kadrze kompozycji, powstał w 1849 roku ten obraz”.
Faktycznie, to rzadka w twórczości Mosta anegdotyczna i zabawna scenka. Współcześni oglądający, podobnie jak ci sportretowani na obrazie, mogą spędzić dłuższą chwilę, by dokładnie obejrzeć „Wizytę w galerii” i wyłapać wspomniane humorystyczne niuanse.
August Ludwig Most
Wizyta w galerii, 1849
Olej na płótnie, 60 × 76 cm
SZCZECIŃSKIE ŚLADY MOSTA
Malarz urodził się 10 marca 1807 roku przy Kleine Papenstraße 310. Dziś próżno Małej Księżej szukać na mapach, ale historycy wskazują jej przebieg w okolicach południowego odcinka obecnej ulicy, przy skrzyżowaniu z Podgórną (dawniej Rosengarten). Dziś nie istnieje także dawny ewangelicki cmentarz (Grabower Friedhof), na którym artysta spoczął. Dawna nekropolia to obecnie Park im. Stanisława Nadratowskiego na Drzetowie-Grabowie.
August Ludwig swoje pierwsze szlify artystyczne zdobywał w Stargardzie, terminując w latach 1824–1825 u mistrza malarskiego o nazwisku Thiele. Naukę kontynuował w Królewsko-Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie (Königliche Preußische Akademie der Künste), a po jej ukończeniu przez kilka lat doskonalił warsztat w Dreźnie. Pobyt w stolicy Saksonii, wówczas jednym z najważniejszych europejskich ośrodków artystycznych, był ważnym etapem życia Mosta – nie tylko zawodowego. W Dreźnie rozpoczął samodzielną działalność artystyczną, współpracował z Saksońskim Towarzystwem Sztuki, ale także poślubił Karoline Krüger, z którą miał aż piątkę dzieci. W 1834 roku malarz, jako jeden z niewielu twórców po studiach w wielkich ośrodkach akademickich, wrócił do Szczecina. Po śmierci Karoline ponownie się ożenił. Z drugą żoną, Laurą Fritz, miał córeczkę, która zmarła w wieku dziewięciu lat.
W przestrzeni współczesnego Szczecina ocalało kilka adresów ważnych dla Augusta Ludwiga Mosta. To przede wszystkim Gimnazjum Mariackie, dziś IX Liceum Ogólnokształcące, gdzie przez ponad 40 lat uczył rysunku. Dzięki staraniom środowiska szczecińskich kolekcjonerów na elewacji gmachu w 2022 roku odsłonięto pamiątkową tablicę.
Großes Schützenhaus, czyli Wielki Dom Strzelecki przy Heiligegeiststraße 5, dzisiejszej ulicy Świętego Ducha. To tutaj w 1835 roku miała miejsce pierwsza duża wystawa Kunstverein für Pommern. Inicjatorami powstania towarzystwa byli m.in. Peter Heinrich Remy – prawnik i teolog, Karl Friedrich Wilhelm Hasselbach – dyrektor Gimnazjum Fundacji Mariackiej i historyk – oraz właśnie August Ludwig Most. W zarządzie zasiadali również przedstawiciele ówczesnych szczecińskich elit – urzędnicy, kupcy, wojskowi i ludzie nauki. Zachowany dokument z początków działalności Kunstverein für Pommern mówi o ponad tysiącu członków, a tym samym donatorów. To dowód na to, jak ważna dla ówczesnego miasta była sztuka. Splendoru stowarzyszeniu dodawał jeszcze honorowy patronat związnego ze Szczecinem pruskiego następcy tronu, późniejszego Fryderyka Wilhelma IV.
MOST MOSTA
Wystawa w Willi Lentza oraz przyszłoroczne obchody 220. rocznicy urodzin znów przypomną szczecinianom o ich najwybitniejszym malarzu. Niestety, oprócz wspomnianej tablicy na gmachu dawnego Gimnazjum Mariackiego nie ma w Szczecinie żadnej innej formy jego upamiętnienia. Nie ma pomnika czy choćby skromnego popiersia. Piszący te słowa w 2014 roku zainicjował procedurę nadania nowo wybudowanej wówczas kładce na Wyspę Grodzką imienia Augusta Ludwiga Mosta. Inspiracją był fakt, że nowa przeprawa powstała dokładnie w miejscu, z którego artysta namalował jeden ze swoich najbardziej znanych obrazów – „Widok Szczecina z Łasztowni Stoczniowej”. Nazwa „Most Mosta” miała być nie tylko zaskakującą grą słów, ale przede wszystkim nośnikiem wartości historycznych i tożsamościowych. Mimo początkowej przychylności pomysł został storpedowany przez konserwatywnych samorządowców z Prawa i Sprawiedliwości. Sprzeciw argumentowano, że „Most był Niemcem i żył ponad sto lat temu” (sic!). Sympatyczny pomysł przeobraził się w wielką aferę, w którą wmieszali się najwyżsi rangą politycy. Wtedy Szczecin nie był gotowy na odpowiednie upamiętnienie jednego ze swoich najwybitniejszych obywateli. Czy coś w tej materii się zmieniło? Może warto wrócić do tej idei w 2027 roku, szczególnie że kładka do szczecińskiej mariny wciąż jest bezimienna. Ot, prezent z okazji 220. rocznicy urodzin. Póki co warto odwiedzać Willę Lentza i nawet bez okazji podziwiać dobre malarstwo Augusta Ludwiga Mosta.
Autor: Daniel Źródlewski
Artykuł powstał przy współpracy z Willą Lentza.
Komentarze