„Luba (w tej roli Kseniya Rappoport, znana z filmu Giuseppe Tornatore „Nieznajoma”) to znana śpiewaczka operowa , która postanawia po wielu latach odwiedzić rodzinne miasto Juriew. Zabiera ze sobą syna, który nie jest zbyt zadowolony z tej podróży. Matka chce mu jednak pokazać miejsca w których się wychowywała. Za kilka dni będzie już w Wiedniu, gdzie ma kolejny występ, a ta mała wyprawa, ma być tylko przerywnikiem w zaplanowanym już dokładnie harmonogramie koncertów i spotkań. Okazuje się jednak, że nie tak łatwo jest uciec od własnych korzeni...Podczas zwiedzania miejscowego zamku Andriej w pewnym momencie znika, niemalże rozpływa się w w śnieżnej mgle. Kilkugodzinne poszukiwania nie przynoszą rezultatu. Nie ma go nigdzie. Luba musi więc zostać w miasteczku, czekając na zmianę sytuacji. Zgłasza zaginięcie syna na milicji i wspólnie z miejscowym przedstawicielem władzy o przezwisku Szary przeszukuje dalej Juriew. Szpital, klasztor, więzienie … Zatrzymuje się u kasjerki z muzeum – Tani, z którą się zaprzyjaźnia i powoli staje się „miejscową”, farbując nawet włosy na taki sam kolor, jaki z konieczności preferują wszystkie miejscowe kobiety (innego barwnika nie ma w miejscowym sklepiku). Sama nazywa się teraz imieniem Lusia – tak więc przemiana jest niemal całkowita....Yuriev Den (tak brzmi tytuł oryginału) to dzień św. Jerzego, staroruskie święto, w czasie którego chłopi, jeden raz do roku, opuszczali swojego pana i zmieniali miejsce zamieszkania. Podobnie Luba zmienia wielki, bogaty zachodni świat na rejony duchowe, na egzystencję skromną, ale bliższą wiary. Nawet swój głos, tak dla niej cenny, przysparzający jej sławy i zaszczytów oddaje niemal za bezcen, stając się zwykłą chórzystką w miejscowej cerkwi.
„Dzień ...” przypomina mi „Transylwanię” Tony Gatlifa . Być może w dużym stopniu dlatego że główne role kobiece w obu filmach grają aktorki o podobnej urodzie (w tamtym filmie jest to Asia Argento), ale także zimowy krajobraz prowincji, docieranie do mistycznych, religijnych obszarów zwykłej, czasem bardzo ubogiej egzystencji to elementy łączące oba obrazy.
Tylu prezentów dla widzów jeszcze nie było! Koniec sezonu "Hej Szczecin" z Willi Tiede!
Komentarze
0