Z jednej strony pojawiły się obawy, że niewielka działka posłuży do rozbudowy i „powstania kolejnego koszmarka”, z drugiej – część radnych argumentowała, że warto odejść od niepisanej zasady i „pomóc mieszkańcom”. „Tylko krowa nie zmienia zdania” – uniosła się radna Jolanta Balicka, która była za sprzedażą nieruchomości.

Mowa o niewielkiej działce – wniosek o jej bezprzetargową sprzedaż złożył użytkownik wieczysty sąsiadującej, zabytkowej willi przy ulicy Monte Cassino 30. To ścisłe centrum Szczecina.

„Od tego czasu żadne z zapewnień nie będzie działało na mnie kojąco”

Temat pojawił się już podczas wrześniowej komisji ds. budownictwa, ale radni z komisji ds. budownictwa i mieszkalnictwa nie podjęli decyzji m.in. z uwagi na brak czasu na zgłębienie sprawy oraz wątpliwości związane z brakiem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

– Mamy niepisaną zasadę, że nie sprzedajemy działek bez miejscowego planu. Tę sprawę trzeba dokładnie przeanalizować, aby nie było potworka. Ściągamy – zdecydował wówczas przewodniczący Andrzej Radziwinowicz.

Sprawa powróciła na ostatnim posiedzeniu komisji. Marek Duklanowski wywołał niepisaną zasadę.

– Pamiętam, jak rozmawialiśmy o budowie Posejdona. Nowy budynek miał nie wychodzić poza wysokość historycznej zabudowy. Dziś jest zupełnie inaczej. A byliśmy zapewniani, że wszystko jest tak, jak powinno być. Od tego czasu żadne z zapewnień nie będzie działało na mnie kojąco – mówił.

– Czasami są takie sytuacje, gdzie można odstąpić od tej niepisanej zasady, choć to państwa decyzja. Tutaj sprawa jest oczywista. Budynek posadowiony jest na małej działce, dookoła mamy prywatnych właścicieli, a ona stanowi jedyną enklawę dojazdową do budynku przy ulicy Monte Cassino 30 – mówił Przemysław Taraciński, dyrektor Wydziału Zasobu i Obrotu Nieruchomościami w szczecińskim magistracie.

„120 metrów nie budzi mojego strachu, najwyraźniej mam ograniczoną wyobraźnię”

Za złamaniem niepisanej zasady i wyrażeniem zgody na sprzedaż nieruchomości optowali radni z prezydenckiego klubu OK Polska Jolanta Balicka i Piotr Kęsik.

– Na początku nie byłam w 100 procent przekonana o zasadności sprzedaży i pojechałam na miejsce. To mała działka o powierzchni 127 metrów kwadratowych, więc jak najbardziej trzeba ją sprzedać. To przychody do miasta – argumentowała radna Balicka.

– 120 metrów nie budzi mojego strachu, najwyraźniej mam ograniczoną wyobraźnię. Jeżeli inwestor chce nabyć od miasta działkę, która jest zupełnie niepotrzebna, to myśląc racjonalnie, mówię „czemu nie”. Nie ma uzasadnienia powoływanie się na niepisaną zasadę przy tej działce. Co innego gdybyśmy sprzedawali kilka tysięcy metrów kwadratowych. Z przyjemnością będę „za” – mówił Piotr Kęsik.

„Dziwi mnie, że to centrum Szczecina i nie ma planu”

– Nie lubię odstępstw od reguły, bo powodują one kolejne odstępstwa. Dziwi mnie, że to centrum Szczecina i nie ma planu. Nie wiemy, co może się wydarzyć – kontrargumentował przewodniczący Andrzej Radziwinowicz.

Dlatego przed głosowaniem za sprzedażą, złożył wniosek formalny w sprawie utrzymania niepisanej zasady. – To wniosek kierunkowy. Dzięki niemu będziemy wiedzieć, jak pracować podczas komisji – tłumaczył.

Większość radnych zagłosowała „za”, a w efekcie projekt uchwały o bezprzetargowej sprzedaży został odesłany.

– Są różne sytuacje, z którymi się spotykamy. W ten sposób zamykamy drogę, aby pomagać jakiejś części mieszkańców naszego miasta – krytykował efekt głosowania Piotr Kęsik.

– Przede wszystkim nie możemy zapomnieć, że zostaliśmy wybrani przez mieszkańców, a tak kolokwialnie mówiąc, rzadko używam tego, tylko krowa nie zmienia zdania – uniosła się Jolanta Balicka. Jak tłumaczyła, zdenerwowała ją „upartość przewodniczącego”.

W planach remont budynku i otoczenia

Chętnym na zakup niewielkiej działki jest użytkownik wieczysty nieruchomości przy ul. Monte Cassino 30. Obecnie w zabytkowej willi znajdziemy kilka firm – pracownię psychologiczną i medycyny pracy, studio fotograficzne.

– Zgodnie z wnioskiem zamierza przeprowadzić prace remontowe budynku i otoczenia. Pozyskanie działki umożliwi przeprowadzenie prac remontowych budynku, który znajduje się 1,5 metra od granicy działki gminnej – informuje Sylwia Cyza-Słomska z biura prasowego magistratu.

Zdaniem urzędników z Wydziału Architektury i Budownictwa, nieruchomość nie może stanowić samodzielnej działki budowlanej. Ale według zapisów planu ogólnego, obie znajdują się w obszarze uzupełniania zabudowy.

– W takim przypadku, teoretycznie uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy jest możliwe, pod warunkiem spełnienia między innymi ustaleń planu ogólnego, w tym maksymalnej powierzchni zabudowy 70 procent i powierzchni biologicznie czynnej minimum 30 procent w odniesieniu do obu działek – informuje Sylwia Cyza-Słomska.

Dodatkowo rozbudowa musiałaby zostać pozytywnie zaopiniowana przez wojewódzkiego konserwatora zabytków na etapie decyzji o warunkach zabudowy oraz miejskiego konserwatora zabytków na etapie pozwolenia na budowę.

Raz już złamano niepisaną zasadę

Niewielu pamięta, kiedy wśród szczecińskich radnych zaczęła obowiązywać zasada niesprzedawania działek bez miejscowych planów. Genezę jej powstania przypomniała radna Wiktoria Rogaczewska.

– Z mojej wiedzy wynika, że powstała wtedy, gdy sprzedano w ten sposób duży teren po Międzynarodowych Targach Szczecińskich. Wówczas środowisko architektów naciskało, aby sprzedawać działki tylko z miejscowymi planami – wytłumaczyła.

Niepisana zasada jest jednak czasem łamana. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku, gdy radni zgodzili się na sprzedaż nieruchomości przy ulicy Golęcińskiej 14 (Stołczyn) i Pyrzyckiej 16 (Płonia–Śmierdnica–Jezierzyce). Wówczas Wiktoria Rogaczewska wstrzymała się od głosu a Marek Duklanowski zagłosował przeciw. 

[1/3]
AUTOR ZDJĘCIA: K. Rzeszotarska
[2/3]
AUTOR ZDJĘCIA: K. Rzeszotarska
[3/3]
AUTOR ZDJĘCIA: K. Rzeszotarska