Naukowcy uważają, że nazywanie znaleziska protomiastem i nadawanie mu szczególnej wagi, nie ma żadnych podstaw. - Celem tego listu nie jest atak personalny, a rzetelne wypunktowanie problemów w związku z medialnym przekazem - podkreśla dr Michał Adamczyk, wiceprezes Oddziału Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich, które jest jednym z inicjatorów listu.
Naukowcy zareagowali na medialne doniesienia w sprawie “protomiasta”
Odkrycie w podszczecińskim Przylepie stało się przedmiotem gorącej dyskusji po tym, jak opowiedział o nim w lokalnych mediach dr Marek Dziewanowski z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej „Jastrzębiec”. Archeolog uważa, że jego odkrycie jest sensacją o znaczeniu międzynarodowym i mówi o najstarszym protomieście na terenach północnej Polski. Taką narrację podważają naukowcy, którzy zdecydowali się zareagować listem otwartym w tej sprawie. Podpisało się pod nim ponad 40 osób, w tym szczecińscy naukowcy, muzealnicy, ale też naukowcy i przedstawiciele instytucji z innych ośrodków, w tym Warszawy, Krakowa, Torunia, Gdańska czy Łodzi.
- W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje dotyczące tzw. "protomiasta Mierzyn-Ostoja-Przylep". W związku z przebijającą się narracją podkreślającą wagę tego znaleziska należy stwierdzić, że opinia publiczna została wprowadzona w błąd - mówi wprost dr Michał Adamczyk.
Naukowcy o "protomieście Mierzyn-Ostoja-Przylep"
W obszernym liście naukowcy tłumaczą, dlaczego ich zdaniem sposób przedstawienia odkrycia jest niewłaściwy. Zwracają też uwagę na dotychczasowy przekaz medialny w tej sprawie.
“Od dłuższego czasu w mediach pojawiają się informacje dotyczące działalności dr. Marcina Dziewanowskiego. W ostatnich dniach lokalne portale informacyjne, m.in. kolbaskowo.eu (...) oraz Głos Szczeciński (...), opublikowały materiały dotyczące rzekomego „protomiasta” odkrytego na obszarze dzisiejszego Mierzyna, Ostoi i Przylepu. W wersji internetowej Głosu Szczecińskiego artykuł został dodatkowo oznaczony tagiem „protomiasto Szczecin”. Niestety, autorzy tych publikacji powielili informacje, które w świetle aktualnego stanu wiedzy archeologicznej należy uznać za wprowadzające w błąd. U ich podstaw leży nieporozumienie terminologiczne oraz poważne uproszczenia metodologiczne” - czytamy w liście.
Jego autorzy tłumaczą, że termin „protomiasto” pojawił się w archeologii w latach 60. XX w., w odniesieniu do neolitycznych tzw. mega sites znanych z Bliskiego Wschodu i Anatolii, związanych z początkami gospodarki rolniczej, udomowieniem zwierząt oraz przejściem od koczowniczego do osiadłego trybu życia. “Do klasycznych przykładów zaliczano Jerycho (Izrael), Tell Aswad (Syria) i Çatalhöyük (Turcja). Obecnie jednak (...) osady te coraz częściej interpretowane są jako struktury wiejskie” - czytamy, a naukowcy zaznaczają, że “problem protomiast jest złożony, ale na pewno nie można o nich mówić w przypadku kultury ceramiki wstęgowej rytej (KCWR)”, bo właśnie jej dotyczy odkrycie pod Szczecinem.
Autorzy listu zaznaczają, że tzw. „protomiasto” pod Szczecinem nie stanowi przełomowego odkrycia zmieniającego obraz archeologii regionu. “Jest raczej przykładem nadinterpretacji wynikającej z uproszczeń terminologicznych i metodologicznych. Rolą środowiska naukowego jest wskazywanie takich przypadków oraz rzetelne informowanie opinii publicznej. O ile sensacyjne nagłówki dobrze funkcjonują w przestrzeni medialnej, o tyle brak potwierdzenia w literaturze naukowej powinien skłaniać do ostrożności w formułowaniu daleko idących wniosków” - napisali.
Czy jedna osoba może przeprowadzić duże badania?
W liście jest też nawiązanie do tego, że dr Dziewanowski przeprowadza swoje badania samodzielnie. Sygnatariusze podkreślają, że typowe osady KCWR składają się z pojedynczych domów lub niewielkich ich skupisk, ale nie oznacza to, że wszystkie powstały w tym samym czasie. “Często mamy do czynienia z sytuacją, w której kolejne domy były wznoszone w bezpośrednim sąsiedztwie starszych, po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach ich użytkowania, nierzadko z wykorzystaniem materiałów z rozbiórki wcześniejszych konstrukcji (...). Taki model osadniczy jest dobrze znany z badań nad wczesnym neolitem na wielu różnych obszarach Europy Środkowej. Jednocześnie sprawia on, że rekonstrukcja relacji czasowych pomiędzy poszczególnymi obiektami jest niezwykle wymagająca metodycznie i kosztowna, gdyż wymaga wykonania licznych dat radiowęglowych oraz zaawansowanych analiz chronologicznych, w tym głównie tzw. analizy bayesowskiej. Z tego względu badania takich osad prowadzone są zazwyczaj przez duże zespoły badawcze dysponujące odpowiednim zapleczem finansowym” - czytamy. Tym samym naukowcy podważają rewelacje, które podaje Marcin Dziewanowski. “To na Autorze spoczywa obowiązek wykazania zasadności formułowanych wniosków” - zaznaczają jednocześnie.
Dziewanowskiemu zarzuca się również brak publikacji wyników badań w czasopiśmie recenzowanym. “Gdyby osada wczesnoneolityczna z Mierzyna miała rzeczywiście wyjątkowy charakter, jej odkrycie z pewnością znalazłoby miejsce w specjalistycznej literaturze naukowej, zarówno krajowej, jak i międzynarodowej. Brak takich publikacji nakazuje zachować daleko idącą ostrożność w ocenie przedstawianych twierdzeń” - podkreślono.
Tu znajduje się pełna treść listu oraz wszyscy sygnatariusze:
Marcin Dziewanowski: Odkrycie jest sensacyjne i niedowartościowane
Autor badań chce bronić swoich tez. Uważa, że jego odkrycie jest sensacyjne i że to on ma rację. W rozmowie z serwisem wSzczecinie.pl nie wskazał jednak nikogo, kto mógłby potwierdzić jego interpretację. – W Szczecinie nie ma żadnej osoby, którą bym polecał do rozmów na ten temat. Nie ma nikogo poważnego, z kim można w Szczecinie rozmawiać na temat archeologii epoki kamienia - powiedział.
Marcin Dziewanowski zapowiedział, że odniesie się do listu otwartego. Czekamy na jego stanowisko.
Komentarze