„Podczas jednej z akcji podszedł do nas właściciel firmy zajmującej się plakatami. Powiedział, że mandaty za plakatowanie w nielegalnych miejscach ma wliczone w koszty” - mówią członkowie Szczecińskiej Inicjatywy Estetyki Miejskiej. Pomimo tego, nie poddają się, a motywację do działania otrzymują od samych mieszkańców. I zapowiadają kolejne działania.

Ostatnio w ramach akcji „37/37” na tapet wzięli osiedle Arkońskie-Niemierzyn. Z terenów zielonych zebrali kilka worków śmieci, wśród których znalazły się m.in. leżak, stary telewizor, czajnik, dywan.

Na Osowie wyczyścili wiatę przystankową, na Niebuszewie-Bolinku kafelkową elewację wieżowca, a na Pogodnie - plac zabaw, siłownię oraz scenę plenerową. W okolicach Bramy Portowej usunęli markerowe bazgroły, a ceglaną elewację kamienicy przy ul. Więckowskiego uwolnili od szpecących napisów.

- Większość z naszych pierwszych działań miała miejsce w ścisłym centrum. Z czasem zaczęli pisać do nas mieszkańcy innych osiedli z prośbą o zorganizowanie akcji. Stąd pomysł na „37/37”, czyli czyszczenie na każdym osiedlu. Jesteśmy dopiero na początku, ale zapału nie brakuje - śmieje się Igor, pomysłodawca „37/37”.

„Wolę dziesięć razy pójść i czyścić to samo miejsce niż siedzieć z założonymi rękami”

W działaniach nie zniechęcają ich ponownie pomazane przestrzenie. Mowa między innymi o Placu Adamowicza, gdzie siedziska kolejny raz pokryły różne napisy. Choć i tak w dużo mniejszej liczbie.

- Od początku miałem nastawienie, że na pewno trzeba będzie kilka razy wrócić w to samo miejsce. Wolę dziesięć razy pójść i czyścić to samo niż siedzieć z założonymi rękami. W końcu może komuś coś przeskoczy w głowie i uzna, że nie ma sensu tutaj malować, bo i tak zostanie to usunięte - mówi Bartek.

- Mnie to nawet motywuje - dodaje Paweł.

- Ostatnio jeden z naszych kolegów, Tymoteusz, w drodze do pracy wyczyścił elewację jednego z budynków, który również już kilkukrotnie czyściliśmy - słyszymy.

Mogą liczyć na wsparcie mieszkańców

Motywuje również wsparcie od samych mieszkańców. Ostatnio anonimowy darczyńca podarował im sprzęt o wartości prawie 10 tysięcy złotych.

- Dzięki niemu kupiliśmy myjkę ciśnieniową, parownicę, agregat prądotwórczy, mnóstwo drobnych rzeczy, zbiornik na wodę - wymienia Bartek. - Oprócz tego zawsze słyszymy słowa wsparcia podczas samych akcji. Raz jeden z mieszkańców kupił nam całą torbę picia, inny krzyczał z samochodu, że super robota. Głosy krytyki czytamy głównie na Facebooku, ale to i tak pojedyncze komentarze.

Oprócz tego mieszkańcy sami chętnie przyłączają się do akcji.

- Jest takie małżeństwo, które wróciło ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Raz byli z nami na sprzątaniu lasu, raz pomagali w akcji przy ulicy Żółkiewskiego. Co ciekawe, za granicą to normalne, że ludzie dbają o swoje podwórka, najbliższe otoczenie - opowiada Paweł.

Mają pomysł na walkę z nielegalnymi plakatami

Nie zaprzestają także usuwania nielegalnych plakatów. Ich ostatnia akcja związana z usuwaniem reklamy na drzwiach dawnej cukierni „Duet” wywołała dużą dyskusję w mediach społecznościowych.

- Wszystkie te plakaty, które cały czas widać na mieście, czy to informujące o koncertach, czy o kabaretach, są wywieszone nielegalnie. Jeśli zobaczę, że gdzieś pojawił się choćby jeden nowy plakat, od razu go usuwam. Z mojej strony jest dziesiątki wiadomości do firmy, która zajmuje się tym w Szczecinie. Z ich strony nie ma żadnej odpowiedzi - opowiada Igor, najbardziej zaangażowany w usuwanie plakatów.

Jak dodają, często problem nie tkwi w estetyce danej reklamy, tylko sposobu jej przyklejenia.

- Często te firmy używają jednego z tańszych, bardzo agresywnych klejów, który „wgryza się” i niszczy elewacje - mówi Bartek. Na co dzień prowadzi firmę zajmującą się czyszczeniem okien i elewacji.

- Z drugiej strony starsze osoby często nas zaczepiają i mówią, że z tych plakatów dowiadują się, co dzieje się w mieście. Tylko te firmy miały przynajmniej kilkanaście lat, żeby zorganizować sobie legalny sposób. Nic z tym nie zrobili - zwraca uwagę Paweł. - Chcą działać nielegalnie, bo to jest po prostu tańsze i prostsze.

Podczas jednej z akcji Igora miał zaczepić właściciel jednej z takich firm.

- Powiedział, że raz na jakiś czas dostanie 500 złotych mandatu i wrzuca sobie to w koszty. Takie ma podejście. Kolejna sprawa, to co się dzieje z tymi plakatami po wydarzeniu? Rzadko kiedy są usuwane. Na jednej z kamienic na Deptaku Bogusława pod grubą warstwą plakatów znaleźliśmy te z 2014 roku - opowiada.

Wśród pomysłów na walkę z nielegalnym plakatowaniem mają jeden związany ze Szczecińskim Budżetem Obywatelskim. Do przyszłej edycji chcą zgłosić projekt legalnych miejsc do plakatowania.

- W Gdańsku już dawno temu to zrobili. Przy większości przystanków komunikacji miejskiej znajdują się tablice, na których można umieszczać różne ogłoszenia, plakaty, ulotki - mówi Paweł.

„Gdybym ich nie wyczyścił, to później miałbym problem z zaśnięciem”

Co więcej, członkowie stowarzyszenia tak zaangażowali się w sprzątanie Szczecina, że robią to nawet „po godzinach”.

- To naprawdę bardzo fajna forma spędzania czasu, szczególnie o 2 czy 3 w nocy - śmieje się Igor. - To nawet nie jest tak, że wychodzę, aby specjalnie coś wyczyścić. Po prostu często spotykam się ze znajomymi, coś nagle przykuwa naszą uwagę, zatrzymujemy się przy tym i albo od razu działamy, albo wracamy w to miejsce.

- Ostatnio pojechałem do babci, aby w czymś jej pomóc. Zobaczyłem, że drzwi kamienicy zostały pomazane sprayem lub flamastrem. W samochodzie miałem spray do graffiti, szczotki, wszystko, co potrzebne do usunięcia. Nie mogłem na to patrzeć, więc po prostu umyłem jej te drzwi. Gdybym ich nie wyczyścił, to później miałbym problem z zaśnięciem.

Wśród najbliższych akcji wymieniają sobotnie czyszczenie i malowanie ściany nowopowstałego Centrum Usług Społecznych przy ul. Wyszyńskiego.

- Mamy energię, mnóstwo chęci i pomysłów do działania. Nie zatrzymujemy się - słyszymy.

[1/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia
[2/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia
[3/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia
[4/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia
[5/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia
[6/6]
AUTOR ZDJĘCIA: materiały stowarzyszenia