„Tylko protestując, możemy wywierać naciski na rządzących”
Ostre wystąpienia kobiet były entuzjastycznie przyjmowane przez tłum złożony przede wszystkim z młodych ludzi.
- Mówimy o lęku, nie sprawiedliwości i sytuacji takiej, że Państwo kapituluje w ważnych dla nas tematach. Rządzący obiecali nam legalną aborcję do 12 tygodnia ciąży i nie zrobili z tym nic, mieli te obietnice na sztandarach. Presja ma sens - mówi Natalia Rozkrut, organizatorka protestu.
- Tylko protestując, możemy wywierać naciski na rządzących. My się nie cieszymy, że dwie ustawy wyszły z sejmu. Co wyszło z sejmu? Nie jest to legalna aborcja, a powrót do przeszłości i to częściowy. Nie akceptujemy tego! Obiecali nam legalną aborcję. Wyszła teraz częściowa, niewystarczająca dekryminalizacja – mówiła Natalia Rozkrut. – Wręczamy rządzącym czerwonych kartek – słyszymy.
- Żądamy uchwalenia ustawy o aborcji do 12 tygodnia ciąży. Legalnej, bezpiecznej i dostępnej dla kobiet – mówiła dalej.
Przy wystąpieniach młodych aktywistek, prezentacja Dagmary Adamiak z fundacji Równie i Zielonych, brzmiało nieco bardziej poprawnie politycznie. Działaczka zwróciła się do prezydenta Karola Nawrockiego, by ten nie wetował dotychczas przyjętych ustaw oraz do rządzących, by jeszcze zastanowili się nad kolejnymi ustawami, by kobiety mogły ponownie na nich zagłosować.
- Myślałam, że nie będę musiała już tutaj przychodzić, że to koniec tej walki. Wszystkie myślałyśmy, że tak będzie i jesteśmy walką i rozczarowaniem zmęczone. Wciąż musimy wyjaśniać zasadność naszych praw – mówiła Dagmara Adamiak.
- Apeluję do prezydenta Nawrockiego. Polki zasługują chociaż na to minimum bezpieczeństwa. Do Rządu apeluję o odwagę. Ten rząd to jeden wielki kompromis – mówiła dalej.
„Ta ustawa to jest naplucie kobietom w twarz”
- Ta ustawa to jest naplucie kobietom w twarz. Nie mogę bać się prawdy – mówiła w czwartek w radiu Super FM dr Maria Kubisa, ginekolożka i radna sejmiku. Lekarka startowała z ramienia Koalicji Obywatelskieju, ale jak zaznaczyła, nie zamierza pozwolić na to, by polityka ograniczyła jej możliwość zabierania głosu w ważnych sprawach.
- To jest szczyt bezczelności, by kobiety musiały jechać do Niemiec, by ratować swoje zagrożone życie.
Głos w social mediach zabrała także pełnomocniczka premiera ds. równości Katarzyna Kotula z Lewicy.
- Niedawne głosowanie ustaw aborcyjnych to przystanek, a nie meta. Pamiętamy skąd przyszłyśmy i wiemy dokąd zmierzamy. Walka o prawa kobiet trwa, a my w tej walce, kiedyś na ulicach a dziś w Sejmie, zawsze będziemy za kobietami. Wszelkimi dostępnymi metodami będziemy walczyć o to, żeby aborcja była w Polsce legalna, bezpieczna, darmowa i dostępna, a nasza walka trwać będzie do czasu aż nie stanie się to obowiązującym prawem – napisała Kotula.
Jej wiadomość została skrytykowana przez osoby o poglądach prawicowych, ale również wyborcy Koalicji XV Października zarzucili rządowi opieszałość i ignorowanie tematu praw kobiet.
Komentarze