Pan Marek jest kierowcą autobusu miejskiego z ponad czteroletnim stażem. Jak opowiada, współpracuje z różnymi szczecińskimi zajezdniami - Klonowica (SPAK), Police (SPPK) i Dąbie (SPAD).
- O ile w przypadku zajezdni SPAK i SPPK nigdy nie było żadnych problemów jeżeli chodzi o kwestie zatrudnienia i płacowe, tak niestety w przypadku SPAD jest duży problem - ocenia.
„Były dokładnie te same problemy”
Jak czytamy, do współpracy ze SPA Dąbie wrócił 25 sierpnia 2026 roku. W przypadku pracy na zlecenie, umowy zawierane są z podwykonawcą, z którym autobusowa spółka współpracuje od 2016 roku.
- Od pierwszego dnia zapewniano, że umowa będzie „jeszcze dzisiaj". Umowy jak nie było tak nie było. Za to następnego dnia (26 sierpnia) miałem wyjazd - relacjonuje mężczyzna.
Jak dodaje, bez umowy miał przepracować ostatnie dni sierpnia i wrzesień. Mowa o 5 dniach w sierpniu i 12 dniach we wrześniu.
- 16 września na zajezdni zacząłem dopytywać się o wypłatę. Dopiero wtedy drogą elektroniczną firma Dariusz Baranowski HR podesłała mi umowę. Sam plik jest z dzisiejszą datą, ale umowa ma datę 26 sierpnia 2026 roku. Dodatkowo stawka jest zaniżona. Wszystkie szczecińskie zajezdnie oferują stawkę 44,50 brutto/h, tutaj jest mowa o kwocie 40,00 zł brutto/h. Oczywiście na zaniżoną stawkę się nie zgadzam i dokumentu nie podpisałem - informuje.
Jak podkreśla, kierowcy zatrudnieni przez podwykonawcę dla SPA Dąbie, mają narzekać na regularne płatności.
- Zajezdnia nic sobie z tych problemów, które trwają latami, nie robi, a zamiast tego podpisuje kontrakt z tą firmą na kolejny rok. Skąd wiem, że są takie problemy od lat? Bo dwa lata temu we wrześniu 2024 roku również jeździłem w SPAD na zlecenie i były dokładnie te same problemy. Ja mówię dość i nie zgadzam się na prowadzenie autobusów bez umowy i po zaniżonych stawkach czyli na czarno – krytykuje mężczyzna.
„Angażowanie mediów nie spowoduje, że za swoją pracę dostanie większe wynagrodzenie”
Jak podkreśla przedstawiciel firmy zatrudniającej kierowców, „nie występują żadne nieprawidłowości w zakresie zatrudnienia”. Powołuje się przy tym na kontrole ZUS oraz tegoroczną (lipcową) kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy.
- Wszystko jest w porządku. Kierowca, który postanowił napisać do Państwa redakcji, mija się z prawdą. Zawarł ze mną umowę słownie przez telefon, pracował już wcześniej i znał warunki. Forma ta jest dopuszczona prawnie. Właściwej umowy w formie elektronicznej nie zawarł do tej pory, choć była wysłana z moim jednostronnym podpisem dwukrotnie - kontrargumentuje Dariusz Baranowski.
Umowę w formie elektronicznej miał wysłać do kierowcy 24 sierpnia. Jak dodaje, obowiązują różne stawki, które zależą od formy zatrudnienia i statusu ZUS.
- Na umowie zlecenia są dwie stawki. Dla osób, które pracują w innym zakładzie pracy na etat i osiągają wynagrodzenie co najmniej za kwotę minimalnej krajowej oraz dla osób nie spełniających tych kryteriów, za które trzeba zapłacić ubezpieczenie społeczne. Kierowca czerpie wiedzę dotyczącą stawek od kolegów, którzy są w innej sytuacji niż on, zamiast zajrzeć do własnej umowy - komentuje przedstawiciel firmy.
Jednocześnie podkreśla, że nie ma problemów z wypłatą wynagrodzeń. Dlaczego więc kierowca, który zgłosił sprawę mediom, nie otrzymał jej w terminie?
- System kadrowo-płacowy nie potraktował go jako pracownika i nie naliczył wynagrodzenia, gdyż umowa została niezatwierdzona - informuje. - Na tę chwilę pracownik otrzymał już wynagrodzenie, choć nadal nie nawiązał sensownego dialogu. Angażowanie mediów nie spowoduje, że za swoją pracę dostanie większe wynagrodzenie, którego się domaga. Byłoby to nieuczciwe wobec innych.
„Nigdy nie było takich skarg”
Na umowach podpisanych z podwykonawcą, w SPA Dąbie pracuje 87 kierowców. Czy do autobusowej spółki trafiały skargi na firmę?
- Nigdy nie było takich skarg. Spółka nie posiada wiedzy o przypadkach, w których podwykonawca nie wywiązuje się ze zobowiązań wobec kierowców wykonujących przewozy na rzecz SPA „Dąbie", w szczególności w zakresie terminowej wypłaty wynagrodzeń. Żaden z kierowców, kierowany do świadczenia usług przez podmiot zewnętrzny, nigdy nie informował spółki o jakichkolwiek problemach z otrzymaniem należnej mu wypłaty - informuje Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy spółki SPA „Dąbie”.
W Polsce obowiązują umowy ustne
O komentarz w sprawie poprosiliśmy adwokata Marka Jarosiewicza z Kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski & Jarosiewicz.
- Umowa o pracę co do zasady może zostać zawarta w formie ustnej. W takim wypadku jednak, jeszcze przed dopuszczeniem pracownika do pracy, pracodawca ma obowiązek potwierdzić mu na piśmie ustalenia stron co do stron umowy, rodzaju umowy oraz jej warunków. Trzeba przy tym pamiętać, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, równorzędna z formą pisemną jest też forma z bezpiecznym kwalifikowanym podpisem elektronicznym – pozwalająca na wygenerowanie pliku z takim podpisem, jaki można następnie przesłać pracownikowi, np. mailowo. Sam mail, bez takiego bezpiecznego, kwalifikowanego podpisu elektronicznego, nie będzie wystarczający.
Jak wygląda sprawa w przypadku umowy zlecenia?
- Ona również może zostać zawarta w formie ustnej, ale w jej przypadku odpadają obowiązki zleceniodawcy dotyczące potwierdzenia treści umowy na piśmie i brak takiego potwierdzenia nie będzie wykroczeniem. Jeżeli zleceniobiorca został dopuszczony do wykonywania swoich obowiązków, nie ma wątpliwości, że umowa została zawarta. Kategorycznie podkreślam, że instytucja „zatwierdzenia" umowy nie jest znana prawu pracy. Tym bardziej nie ma znaczenia, jakich ocen w tym zakresie dokonał „system kadrowo-płacowy". Okoliczności te są kwestiami stricte techniczno-kadrowymi, nie wpływającymi na to, że stosunek pracy został nawiązany, a pracownik uprawniony jest do wynagrodzenia.
Komentarze