Przed nami pierwsza premiera sezonu w Teatrze Polskim. Na Scenie Szekspirowskiej wystawione zostanie „Jądro ciemności” w reżyserii Tadeusza Pyrczaka. Nie będzie to jednak rekonstrukcja historii kolonialnych zbrodni, którą w swojej książce przedstawił Joseph Conrad. Punktem wyjścia jest reportaż Svena Lindqvista „Wytępić całe to bydło”, w którym autor odtwarza drogę Marlowa, ale szuka nie tylko śladów konkretnych zbrodni, lecz także idei, języka i sposobów myślenia, które przez dekady pozwalały je usprawiedliwiać.
– Patrzymy w stronę Afryki, ale i Bliskiego Wschodu i konfliktów, które się tam rozgrywają oraz tego, jak bardzo się to w naszych oczach normalizuje – komentuje Pyrczak.
Polacy kontra kolonializm?
Można by zadać sobie pytanie, w jakim stopniu jako naród, jesteśmy w stanie utożsamić się z problemami, które porusza „Jądro ciemności”.
– Mamy za sobą długą historię bycia upokarzanym, to prawda. To raczej my byliśmy tymi, którym coś zabierano, więc powinniśmy być w stanie współodczuwać tragedie, ale to rodzi pytanie, na ile o tym pamiętamy w sytuacji, gdy jest potrzeba niesienie pomocy innym – zwraca uwagę reżyser. – Czy dziś traktowanie mniejszości uległo zmianie na plus? Tak. Czy komuś dalej odmawiane są prawa? Tutaj odpowiedź również jest twierdząca.
Spektakl pozwala więc spojrzeć na powieść Conrada w szerszym kontekście współczesnych debat publicznych i narastających napięć społecznych. Bo jak się okazuje, to co łączy Europę sprzed ponad stu lat z tą dzisiejszą, to m.in. język wyższości.
– Jedną z przykrych diagnoz w spektaklu jest to, że coś kontrowersyjnego, usłyszane po raz kolejny, staje się powszechne. Za pierwszym razem będziemy zdziwieni, jak może w dzisiejszych czasach dochodzić do ludobójstw. A potem będzie to zwykła codzienność. Jeżeli widzowie wyjdą ze spektaklu z odwagą do mówienia prawdy o tym, co wokół nas się dzieje, będę spełniony – mówi reżyser.
Alternatywne uniwersum
Skoro nie będzie to wierne odtworzenie tekstu, to czego widzowie mogą się spodziewać?
– Przenosimy się do przyszłego, wykreowanego świata. Tworzymy osobne uniwersum, w którym przyglądamy się obecnym konfliktom, ale te schematy pokazujemy w bardziej groteskowy sposób – zdradza reżyser. – Kreujemy własne studio telewizyjne i zastanawiamy się, jak kolonializm był komunikowany wtedy, a jak dzisiaj wygląda przekaz medialny rzeczywistości.
Będzie poważnie i zabawnie
Choć tematyka spektaklu nie jest łatwa i przyjemna, to reżyser zaznacza, że nie będzie w nim brakowało rozrywki.
– W naszym świecie jest wykreowana fikcyjna wersja mundialu, dużo ironii w przedstawianiu stacji telewizyjnych. Spektakl jest trochę zmontowany jak film. Thriller miesza się nam z formatem programu śniadaniowego i zabawnych teleturniejów, potem łączy się z programem podróżniczym. Nie ma co oczekiwać mrocznego spektaklu, ale energetycznego przedstawienia – przekonuje Pyrczak. – Wydaje mi się, że Hitler komentujący migrację i dyskutujący z owczarkiem niemieckim, nadal porusza ważny wątek, ale w zabawny sposób.
Propozycja nie tylko dla uczniów
Sam reżyser przyznaje, że do tej pory „Jądro ciemności” nie było chętnie inscenizowane, ale na klasykę, która dowiodła swojej wartości, zawsze znajdzie się popyt.
– Powieść dotyka kwestii fundamentalnych, ale taka literatura przedstawia jedne z najbardziej poruszających historii. Młodzież wydaje się być naturalnym odbiorcą tego spektaklu, ale spotkania międzypokoleniowe będą niezwykle interesujące – podkreśla reżyser. – Jednego przejmie los migranta, kogoś innego nauczyciela historii. Jest tutaj dużo możliwych punktów odniesienia.
Premiera „Jądra ciemności” w sobotę, 10 października, o godz. 19:00. Spektakl będzie wystawiany przedpremierowo od 7 października.
Komentarze