Temat nielegalnej migracji cały czas rozgrzewa opinię publiczną w Polsce. W sobotę ponownie zajęli się nim politycy Prawa i Sprawiedliwości, pikietując na przejściu granicznym w Rosówku. Na miejscu byli m.in. poseł Janusz Kowalski i były wicepremier Mariusz Błaszczak.
Spis Treści

Na granicy z Niemcami krzyczeli: „nie bać Tuska!” 

Po poście radnej sejmikowej PiS Agnieszki Kurzawy, która opublikowała w mediach społecznościowych nagranie z cudzoziemcami pracującymi w Szczecinie, czekającymi na autobus na przystanku przy ul. Wyszyńskiego, politycy PiS w regionie znowu zaczęli mówić o nielegalnej migracji. Tym razem zorganizowali pikietę w Rosówku.

– Tu jest Polska – krzyczeli w sobotę politycy PiS. 

– Jesteśmy Polakami i mamy polskie obowiązki. Naszym obowiązkiem jest bronienie Polaków przed nielegalną migracją, Niemcy podrzucają nam nielegalnych migrantów, a rząd Donalda Tuska nic w tej sprawie nie robi. Słyszymy jakieś zaklęcia, plątanie się – mówił obecny na pikiecie Mariusz Błaszczak. – Sprzeciwiamy się paktowi migracyjnemu i tylko dr Karol Nawrocki nie zgodzi się na wdrożenie paktu migracyjnego. O tym będą wybory prezydenckie 18 maja. Czy zwycięży patriota polski, czy nie daj Boże, zastępca Tuska, Trzaskowski, który na wszystko, co mówi się w Brukseli i Berlinie, się zgodzi – kontynuował, po czym rozbrzmiały okrzyki: „nie bać Tuska!”.

– Tusk kłamał o granicy i migracji. Dzisiaj, jak ta żaba, która podstawia nogę, gdy kują konia, a to PiS uratował Polskę przed scenariuszem pisanym w Moskwie. Dzisiaj stoi na tle naszej granicy i mówi, że broni granic, a nie broni, powinien tu być – krzyczał Bogucki. – Nie boimy się Donalda Tuska, ale on się boi kanclerzy Niemiec i tego, co powiedzą na niemieckich salonach. On gra w niemieckiej orkiestrze, a powinien w polskiej.

W sobotniej pikiecie na granicy polsko-niemieckiej wzięło udział kilkadziesiąt osób. Trwała ona nieco ponad godzinę.

Rudawski dementuje: „Nie ma przerzutów migrantów z Niemiec”

W ubiegłym tygodniu w sprawie nielegalnej migracji wypowiadał się wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski. Jak mówił, obecna sytuacja to podgrzewanie politycznych emocji.

– Absurdalne straszenie, absurdalne informacje. Raz niemieccy funkcjonariusze niezgodnie z prawem przesłali nam migrantów. Wiemy, jaki premier jest w tym temacie zasadniczy i nie ma mowy o tym, by nielegalni migranci byli przerzucani do Polski – mówił wojewoda Adam Rudawski. – Musimy też pamiętać przy tym wszystkim o humanitaryzmie – dodał.

I dalej: – Ten temat jest podbijany, bo mamy kampanię wyborczą. Nie ma w ostatnim czasie zwiększenia aktywności obcokrajowców ani ich liczby w regionie. Prawdziwe zagrożenie jest ze strony Rosji. Największy problem jest za naszą wschodnią granicą. 

W ubiegłym tygodniu media donosiły o migrantach, którzy mieli być przerzucani do Polski przez graniczący z województwem lubuskim ośrodek w Eisenhuttenstadt. Wojewoda Rudawski zdementował te informacje.