Wielkie nazwiska na rozpoczęcie
Już w najbliższy weekend Filharmonia im. M. Karłowicza w Szczecinie zaprasza na pierwsze koncerty symfonicznego tego sezonu. Wspólną podróż przez świat muzyki rozpocznie spotkanie z wielkimi nazwiskami.
– W przyszłym roku będziemy obchodzić 200. rocznicę śmierci Ludwiga van Beethovena, jednego z najwybitniejszych kompozytorów w historii muzyki, jego twórczość będzie się intensywnie pojawiać w repertuarze filharmonii, również jego uwertura Egmont otworzy inauguracyjny koncert – mówi Przemysław Neumann, dyrygent i dyrektor artystyczny szczecińskiej filharmonii. – Z tego co sprawdzałem, nie była ona jeszcze grana u nas w gmachu na piątkowych koncertach, nadrabiamy więc to niedopatrzenie.
Następnie zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll Fryderyka Chopina, jedno z najpiękniejszych dzieł młodego kompozytora. Partię solową wykona David Khrikuli – pianista należący do grona najbardziej interesujących młodych artystów swojego pokolenia. Znalazł się również w gronie finalistów Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 2025 roku, gdzie jego interpretacje spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno jury, jak i publiczności, przynosząc mu uznanie wykraczające poza sam wynik konkursu.
Druga część wieczoru zabierze słuchaczy w podróż po północnych brzmieniach: usłyszymy II Symfonię D-dur Jeana Sibeliusa – utwór uznawany za jedno z najważniejszych osiągnięć skandynawskiego symfonizmu.
– Finał tej symfonii jest jednym z najbardziej spektakularnych w muzyce symfonicznej – przekonuje Neumann.
Koncerty inaugurujące sezon zostaną zagrane w piątek i sobotę, 2 i 3 października, o godz. 19:00.
Filharmonia to nie tylko muzyka
Obok koncertów – tych symfonicznych i tych nieco lżejszych – filharmonia w nadchodzącym sezonie zaprosi na szereg innych, równie ciekawych wydarzeń. Już w czwartek, 1 października, swoją działalność wystawienniczą rozpoczną Galeria Poziom 4. i Art.Room.
– Hasłem przewodnim sezonu będzie „prześwit” rozumiany jako moment, w którym możemy dojrzeć coś, co do tej pory było ukryte – mówi Magdalena Wilento, zastępca dyrektora filharmonii. – Chcemy, żeby filharmonia była miejscem, do którego przychodzi się po szereg rożnych doświadczeń. By była miejscem, w którym można się zatrzymać przy obrazie, fotografii, porozmawiać z artystami i spojrzeć na świat z innej perspektywy.
I tak o godz. 19:00 w Galerii Poziom 4. rozpocznie się wernisaż wystawy „Obecność” Łukasza Patelczyka, w której artysta łączy język abstrakcji z pejzażem, tworząc obrazy, w których natura jawi się jako pierwotna, nietknięta działalnością człowieka – pozbawiona budynków, dróg czy śladów cywilizacji.
Z kolei w Art.Roomie otwarta zostanie wystawa „Mnie się nie spieszy, mi się pali. Dymy nad Bieszczadami. Opowieść o przemijaniu” Magdaleny i Tomasza Seidler-Kumorów i ich syna Michała Kumora. Jest ona próbą zachowania pamięci o świecie, który przemija – o ludziach, ich pracy i doświadczeniu, tworzących przez dziesięciolecia nieodłączny element bieszczadzkiego krajobrazu.
Komentarze