Co roku „Otwarte Pracownie” poprzedza oficjalne spotkanie laureatów nagrody artystycznej, mecenasów kultury oraz szczecińskich twórców. W tym organizatorzy zaprosili do Bałtyckiego Portu Kultury, gdzie na co dzień rezyduje i gra Baltic Neopolis Orchestra. Miejsce spotkania zostało wybrane nie bez przyczyny.
Muzyczne wariacje i powrót do historii Szczecina
– Tegoroczne „Otwarte Pracownie” koncentrują się na muzyce, edukacji muzycznej, a przede wszystkim na idei współpracy, którą rozwijamy przez cały rok, prezentując szczecińskich twórców i ich działania – mówi Rafał Bajena, organizator „Otwartych Pracowni” i laureat Nagrody Artystycznej Miasta Szczecin.
Goście zebrani w dawnym cielętniku na Łasztowni mieli okazję nie tylko do rozmów i wymiany doświadczeń, ale przede wszystkim posłuchania szczecińskich muzyków. Wieczór rozpoczął się od preludium Fryderyka Chopina, które Emilia Goch Salvador i Emanuel Salvador zagrali na nie swoich instrumentach. Portugalski skrzypek zagrał na altówce, a założycielka Baltic Neopolis Orchestra – na fortepianie.
– „Otwarte Pracownie” to czas, w którym wszyscy mogą otworzyć się na zupełnie inne formy działania. Jak widać, czynią to sami twórcy – mówił z uśmiechem Rafał Bajena.
O muzyczne zaopiekowanie gośćmi zadbała również sama szczecińska orkiestra kameralna oraz śpiewaczka Sandra Klara Januszewska. Nie brakowało również wystąpień szczecińskich twórców, wśród których Zofia Skrobuk opowiedziała o swojej pasji do historii Szczecina. Co więcej – zaprezentowała zebranym gościom własnoręcznie zrobiony strój gwardii koronnej króla Stanisława Leszczyńskiego, który na początku XVIII wieku odwiedził Szczecin.
– To jedyny strój wojska polskiego, które znajdowało się przez pewien czas na ziemiach Szczecina. Nie pruskie, nie szwedzkie, a nasze polskie. Kolory nie są przypadkowe, pochodzą ze źródeł historycznych. Myślę, że już w tamtych czasach ludzie spodziewali się, że będziemy kibicować Pogoni Szczecin – opowiadała pasjonatka historii.
Czas szykować stroje na „Dansing na Marsie”
Spotkanie w Bałtyckim Porcie Kultury to jednak dopiero początek. Nie ma „Otwartych Pracowni i Warsztatów” bez uroczystej inauguracji. Dlatego już 3 października Rafał Bajena zaprasza wszystkich mieszkańców na „Dansing na Marsie” (mile widziane kosmiczne stylizacje).
W dawnym Klubie Wojskowym „Mars”, a dziś siedzibie 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej, zaplanowano całodniowe spotkanie ze sztuką, muzyką, historią i lokalną twórczością.
W programie znalazły się m.in. kino dla dzieci na zabytkowym projektorze 16 mm, inscenizacje historyczne i koncerty szczecińskich muzyków. Na scenie wystąpią Saxademus Quiartet, Final Countdown Orchestra, Mizeria, Fat Angels. Leśne Dziadostwo.
Tego dnia mieszkańcy będą mieli okazję obejrzeć także najnowsze prace Pawła Kleszczewskiego w ramach wystawy zorganizowanej z okazji jego 20-lecia działalności artystycznej.
– To prezentacja strzelb i broni pacyfistycznych. Efekt kwantowej relacji, którą mam z berlińskim rusznikarzem (rzemieślnikiem naprawiającym broń – red.) z XIX wieku, który nazywał się tak jak ja i razem z żoną prowadzili warsztat na strychu swojego domu. Tak jak my z Kasią – opowiada.
Wspólnie z pacyfistycznymi strzelbami wystawę współtworzą wyszywanki pomorskie Katarzyny Zimnoch, zaprezentowane na „chustach rezerwy bezczasowej”.
Wkrótce kilkudziesięciu artystów otworzy swoje pracownie dla mieszkańców
Zwiedzanie pracowni malarskich, muzycznych, ceramicznych, fotograficznych i modelarskich zaplanowano 9-11 października oraz 16-18 października. Lista twórców cały czas się powiększa, a jej oficjalny kształt będzie znany najprawdopodobniej kilka dni przed zwiedzaniem.
Organizatorzy zachęcają do śledzenia wydarzeń w specjalnym kalendarium, gdzie znajdą wszystkie informacje o pracowniach i warsztatach: https://pracownieszczecin.pl/events/lista/. Co więcej, chętni twórcy nadal mogą zgłaszać swój udział w tegorocznej edycji - wystarczy wypełnić formularz na stronie https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScdTJx8BX24iNSIRoQYiQ96rDI3rUpU8rAt_8OmuYWqn5Jv5Q/viewform.
Dodajmy, że nowym partnerem tegorocznej edycji są Targi Gesty, za którymi stoją Monika Kreft i Magdalena Gogłoza. Dziewczyny, wraz z kilkudziesięcioma innymi twórcami, zostały także bohaterkami drugiego tomu „Artystów”, czyli fotograficznego wydawnictwa Olgi Iwanow z Minifotu.
– Dla mnie to bardzo duże wyróżnienie. Boję się słowa „artysta” i gdy mam wystąpić w ich gronie, to czuję się tym przytłoczona. Myślę wtedy, że ktoś inny, a nie ja powinien to deklarować. Sama sesja była stresująca, ale Olga jest cudowną osobą. To dla mnie bardzo duże wyróżnienie, tylko największy problem miałam, gdy Rafał Bajena do mnie zadzwonił i zapytał „jak Ciebie podpisać?” – śmieje się Monika Kreft.
- Nie powiem, byłam zaskoczona. Pomimo moich różnych działań w obrębie kreatywności, nie zaliczam siebie do grona artystów. To było miłe zaskoczenie, które traktuję jako fajną przygodę i zobaczymy, co będzie dalej. Obecnie są same plusy i zero minusów – dodaje Magdalena Gogłoza.
Redakcja wSzczecinie.pl pełni patronat medialny nad wydarzeniem.
Komentarze