Miasto chce wybudować osiem stanowisk szybkiego ładowania dla autobusów elektrycznych na czterech pętlach. Już jednak wiadomo, że trzeba będzie zapłacić więcej niż planowano.

Budżet na to zadanie ustalono na poziomie 9,9 mln zł. Tymczasem najtańsza oferta złożona w przetargu przez spółkę Arinea wynosi 12,8 mln zł. Jeszcze wyżej wyceniły swoją pracę firmy Elktrotim (13,4 mln zł) i ZPUE (17 mln zł).

– Oceną ofert zajmie się komisja przetargowa – informuje Piotr Zieliński, rzecznik prasowy miasta ds. inwestycji.

Jeśli nie znajdą się dodatkowe pieniądze, przetarg trzeba będzie unieważnić.

Nowe stanowiska z ładowarkami miałyby powstać na pętlach przy Kołłątaja (dwa stanowiska), Roosevelta (jedno) i Szafera (trzy). Opcjonalnie przewidywane są również lokalizacje na pętli przy Firlika (dwa stanowiska).

– Wszystkie planowane stanowiska wyposażone zostaną w wolnostojące, szybkie ładowarki pantografowe o mocy ładowania pojedynczego autobusu wynoszącej minimum 400 kW – mówi Piotr Zieliński.

Wykonawca będzie musiał wybudować niezbędną infrastrukturę elektroenergetyczną oraz przebudować nawierzchnię autobusowych zatok. W niektórych lokalizacjach przewidziano również budowę nowych chodników i peronów.

Jeśli uda się wyłonić wykonawcę, będzie miał on 14 miesięcy na zaprojektowanie i wybudowanie stanowisk.