W lipcu ubiegłego roku zachwyt mieszkańców wzbudziła uszkodzona „Syrenka z Gocławia”. Witraż z Willi Strutza miał poważne pęknięcia, ubytki szkła oraz rozszczelnienia. Od blisko pół roku znajduje się na konserwatorskim stole, gdzie poddawany jest pracom naprawczym. Nadal jednak niewiele o nim wiadomo.

 

„Syrenka z Gocławia” jeszcze do niedawna zdobiła framugę willi przy ulicy Lipowej 19, która została wzniesiona w 1911 roku dla kupca Otto Strutza. Na czubku budynku znajduje się wiatrowskaz, a front zdobi słoneczny zegar. We wnętrzach budynku widać zarówno wpływy secesji, jak i modernizmu.

Na stole konserwatorskim do końca roku

W lipcu ubiegłego roku radna Edyta Łongiewska-Wijas alarmowała o złym stanie willi, jak i samego witrażu. Nawalne ulewy z przełomu czerwca i lipca miały tylko jeszcze bardziej pogorszyć dotychczasowy stan budynku. Ubytki w dachu wieży skutkowały również pogorszeniem stanu ponad 100-letniego witrażu.

Dzięki interwencji Edyty Łongiewskiej-Wijas oraz Artura Krzyżańskiego witraż z syrenką zdemontowano w sierpniu ubiegłego roku. Został przewieziony do pracowni konserwatorskiej, gdzie wyjęto go z ramy okiennej, wyprostowano oraz poddano próbom czyszczenia. Od jego zabrania mija już blisko pół roku. Jaki jest obecny stan „Syrenki z Gocławia”?

– W ostatnim czasie nie uległ zmianie – poinformował portal wSzczecinie.pl miejski konserwator zabytków Michał Dębowski. Dodał przy tym, że do końca tego roku planowane jest przeprowadzenie kompleksowych prac konserwatorskich polegających na oczyszczeniu oraz uzupełnieniu ubytków szklenia i oprawy. Następnie witraż zostanie zamontowany w zrekonstruowanej ramie okiennej i zabezpieczony dodatkowym pakietem szybowym.

Autor nieznany, Tiffany nadal w grze

Niestety, autor „Syrenki z Gocławia” nadal pozostaje nieznany. Przypomnijmy, że Edyta Łongiewska-Wijas miała przypuszczenia, że szkło może pochodzić z huty samego Louisa Comforta Tiffany’ego. Słynął z lamp, ale chciał także stworzyć szkło, jakiego w tamtej epoce nie było. Zdaniem radnej, witraż pasował do stylu szkła, które wychodziło z huty amerykańskiego artysty.

– Po oczyszczenia szklenia okazało się, że nie zachowała się żadna sygnatura umożliwiająca identyfikację twórcy – tłumaczy Michał Dębowski. Podkreśla, że witraż „z całą pewnością stanowi pierwotny wystrój willi wybudowanej w 1911 roku”. – I tak należy datować czas jego powstania – dodaje.

Odrestaurowana „Syrenka z Gocławia” będzie mogła wrócić na swoje pierwotne miejsce dopiero po przeprowadzeniu kompleksowych prac remontowych wieży. Jak udało nam się dowiedzieć, remont budynku uzależniony jest „od sporządzenia wymaganej ekspertyzy technicznej i dokumentacji projektowej”.