Michał Dębowski już trzy lata pełni funkcję miejskiego konserwatora zabytków. – Wielu ludzi wyobraża sobie, że mam w szafie strój „Superkonserwatora”. Ubieram go i lecę podtrzymywać ścianę czy wyrywać pędzle złoczyńcom, którzy chcą na czerwono przemalować elewację. Nie do końca tak jest – tłumaczy nasz rozmówca.

 

Michał Dębowski funkcję miejskiego konserwatora zabytków zaczął pełnić we wrześniu 2018 roku. Po 22 latach zastąpił na tym stanowisku Małgorzatę Gwiazdowską. To co go wyróżnia na tle innych urzędników, to bez wątpienia aktywność w mediach społecznościowych, dzięki którym jest w stałym kontakcie z mieszkańcami Szczecina.

Strój „Superkonserwatora” nie istnieje

– Wielu ludzi wyobraża sobie, że mam w szafie strój „Superkonserwatora”. Ubieram go i lecę podtrzymywać ścianę czy wyrywać pędzle złoczyńcom, którzy chcą na czerwono przemalować elewację. Nie do końca tak jest – tłumaczy Michał Dębowski. – Jestem przede wszystkim urzędnikiem i muszę działać w granicach i na podstawie prawa. Niestety, ale często jest ono dalece niewystarczające, jeśli chodzi o konkretne narzędzia.

Michał Dębowski podkreśla, że ochronę zabytków robi się dla ludzi, ponieważ to im mają one służyć. Jego otwartość w mediach społecznościowych doprowadza też do tego, że mieszkańcy nie raz piszą komentarze typu „gdzie jest konserwator zabytków”, „jak jest potrzebny, to go nie ma”, „konserwator i tak nic z tym nie robi”.

– Czasem są oczekiwania niemożliwe do zrealizowania. Gramy do jednej bramki, tylko czasami się nie rozumiemy, co wynika z braku wiedzy i świadomości, jakimi narzędziami może operować konserwator zabytków – podkreśla.

„Nie potrafiliśmy harmonijnie współpracować”

Jednocześnie Michał Dębowski cieszy się, że ludziom coraz bardziej zależy na zabytkach i estetyce swojego otoczenia. Szczególnie, kiedy są to rażące i drastyczne przypadki. Jak podkreśla, jego głównym celem i pragnieniem było „wytworzenie nowej jakości i otwartości na współpracę z organizacjami i mieszkańcami”.

– Mam wrażenie, że do tej pory nie potrafiliśmy harmonijnie współpracować na rzecz zabytków. To bardzo duża szkoda, która wynika też z niedoskonałych przepisów czy braku takich nawyków.

Miejski konserwator zabytków ubolewa również, iż nadal „nie widzi się pozytywnej roli inwestorów”, których często mieszkańcy mają za tych złych w procesie ochrony zabytków.

– Świat nie jest czarno biały, a inwestor jest kluczowy w systemie ochrony zabytków – zaznacza. – To ktoś, kto dysponuje swoimi własnymi pieniędzmi, a ryzyko inwestowania w zabytki jest naprawdę dużo większe niż przy budowie zwykłego obiektu. Często bez prywatnego udziału nie ma szans na rewaloryzację zabytku. Nie zawsze jest tak, że właściciele świadomie doprowadzają zabytki do ruiny.

Willa Lentza największym sukcesem

W trakcie kadencji Michała Dębowskiego miasto przeprowadziło kompleksowe prace restauratorskie zabytkowej Willi Lentza. Jak sam przyznaje, to jeden z największych sukcesów konserwatorskich w mieście.

– To była bardzo odważna decyzja miasta, które zdecydowało się w całości sfinansować to bardzo złożone zadanie. Fascynuje mnie kompleksowość i jakość przeprowadzonych prac. To realizacja, którą możemy się chwalić nie tylko w Polsce, ale i Europie.

Michał Dębowski wspólnie z Maciejem Słomińskim przygotowali wystawę konserwatorsko-historyczną, która pokazuje nie tylko historię Willi Lentza i jej kolejne losy, ale także prace konserwatorskie od kuchni.

– Cieszę się, że udało się pokazać kuchnię konserwatorską. To pokazuje, jak mądrze można wydać te ponad dwadzieścia milionów złotych oraz jak popularyzować dziedzinę, jaką jest konserwatorstwo. Pozwala też uzmysłowić, jak złożony jest to proces oraz ile wymaga pracy i umiejętności.

Niewielu wie, że Willa Lentza w swoim statucie ma wpisane „promocję i badania lokalnego dziedzictwa kulturalnego”. – To pierwsza taka instytucja miejska – zaznacza miejski konserwator zabytków.

Często tym sukcesem konserwatorskim jest to, czego nie widać albo nie wydarzyło się, a mogło, gdyby nie było miejskiego konserwatora zabytków.

– Ciężko to pokazywać, ponieważ to moja codzienna praca. Staram się też uszczelnić system nadzoru konserwatorskiego i kontroli. Jak na nasz 6-osobowy zespół prowadzimy tych kontroli naprawdę dużo i regularnie.

Czas na kolejne wyzwania

– Procesy renowacji zabytków dzieją się cały czas. Nie są może tak spektakularne jak w przypadku Willi Lentza, ale miasto jest właścicielem dużej części obiektów chronionych – podkreśla nasz rozmówca.

Dla Michała Dębowskiego jednym z wyzwań jest „przeprowadzenie rzetelnej analizy dotyczącej rzeczywistych potrzeb remontowych w zakresie gminnego zasobu obiektów zabytkowych, zwłaszcza jeżeli chodzi o zabytki wpisane do rejestru zabytków”.

– Dopiero taka analiza pozwoli określić priorytety prowadzonych działań – podkreśla Michał Dębowski. – Wydawać by się mogło, że wiele zabytków będących własnością miasta jest w niezłej kondycji, jednak po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że wymagają już podjęcia pilnych działań remontowych.

Za przykład może tu posłużyć znana wszystkim szczecinianom Brama Królewska, której kamienne okładziny są w coraz gorszym stanie. Wybudowana została w latach 1725-1728 z okazji zajęcia miasta przez Prusy. Zaprojektował ją holenderski projektant fortyfikacji Gerhard Cornelius van Wallrawe. Podobnie jak Brama Portowa, powstała na miejscu dawnych murów miejskich. W czasie II wojny światowej zdemontowano zdobienia ze szczytów bramy i w obawie przed zniszczeniem ukryto je w Lesie Arkońskim. Samą bramę obsadzono bluszczem i tak przetrwała wojnę. Zdobienia odnaleziono w 1957 roku i ponownie zamontowano na bramę.

– W latach 90-tych zachłyśnięto się żywicami epoksydowymi. To była ślepa droga konserwacji, która bardzo pogorszyła stan tego kamienia. Zdaję sobie sprawę, że remont zabytku będzie bardzo kosztowny i nie wiadomo czy w najbliższej perspektywie budżetowej uda się zabezpieczyć środki na ten cel. W przypadku Bramy Portowej konserwacja zakończyła się powodzeniem, więc mamy już doświadczenie, jak to prowadzić tego typu prace.

Parki zabytkowe i dawne cmentarze kolejnymi wyzwaniami

Dużym wyzwaniem według Michała Dębowskiego są także parki zabytkowe. – Chciałbym też zająć się tym tematem. Należy zdefiniować docelowy sposób zagospodarowania. Mamy przede wszystkim dwa parki zabytkowe. To Park Kasprowicza, który został zaprojektowany jako park, a także Park Żeromskiego, który w większości jest dawnym cmentarzem grabowskim.

Zdaniem miejskiego konserwatora zabytków, „temat dawnych cmentarzy jest równie dużym wyzwaniem na przyszłość”.

– Mam pomysł, aby zostały oznakowane. Chciałbym, aby wzrastała także świadomość mieszkańców. Taka była historia. Nie zmienimy jej, ale możemy uszanować i przede wszystkim edukować mieszkańców – tłumaczy Michał Dębowski.