Zawsze z uśmiechem na twarzy i pyszną bezą w lodówce – Szczecińska Beza od niemalże samego początku towarzyszy Bazarowi Smakoszy i rozpieszcza podniebienia klientów. Dlatego też decyzja o odejściu nie była łatwa, ale jak mówi Hania, wraz z rozwojem trzeba umieć rezygnować z innych rzeczy. Na razie w pełni poświęcała się swojemu interesowi, teraz przyszedł czas na chwilę dla siebie.

 

Hanna Komór, która na Szczecińskim Bazarze Smakoszy wystawia swoje bezy prawie od samego początku jego istnienia, wspomina, ile ta możliwość dla niej znaczy.

– To był mój taki wielki początek, Bazar to idealne miejsce, aby się wypromować. Chcę oddać Bazarowi to, że zawsze mnie wspierali i zawsze chcieli robić nowe rzeczy. Tutaj też poznałam wiele fantastycznych osób, a klientów już rozpoznaję, idąc ulicą – mówi. – W niedziele zawsze był moment, kiedy już wszystko sprzedałam, to chodziłam po innych stanowiskach i wydawałam, co zarobiłam.

A czego nauczył ją Bazar? Najwyraźniej punktualności, bo jak mówi, wcześniej zdarzało się jej mieć z tym problem, natomiast na Bazarze zawsze była na czas.

– Z szalonej dziewczyny, która kiedyś stanęła na bazarze, stałam się dorosłą kobietą z małym odpowiedzialnym biznesem – wyjaśnia.

Czas na pożegnanie

Jak zaznacza, Bazar przez ten czas niezwykle się rozwinął, teraz oprócz jedzenia, można znaleźć też stanowiska z rękodziełem, gdzie lokalni artyści mogą zaprezentować swoje wyroby i taka przestrzeń zawsze była jej skrytym marzeniem. Dlatego też decyzja o pożegnaniu się z Bazarem nie była łatwa.

– Decyzja o odejściu była bardzo trudna, przez dwa miesiące się nad tym zastanawiałam i co chwila zmieniałam zdanie, pytałam o opinie każdego, kto tylko chciał mnie słuchać. Ale rezygnuję, by móc dalej iść o krok. Coraz więcej czasu i energii jest potrzebne. Jak otworzyłam lokal, okazało się, że to jest o wiele więcej pracy, niż przypuszczałam, na Bazarze osobiście nie pojawiałam się już od jakiegoś czasu, wysyłałam swoje dziewczyny, bo po prostu brakowało czasu. Staram się, by otworzyć większy lokal, mam nadzieję, że to się uda – wyjaśnia.

Na swój ostatni Bazar Szczecińska Beza szykuje coś ekstra. Oczywiście pojawi się mnóstwo różnych bez, będzie też duży zapas suchych bezików, ale i beziki w kształcie serduszek, które przygotowuje jedynie na specjalne okazje.

– Będą zaproszenia do mnie do lokalu, balony. Nie chcę zniknąć, chcę się pożegnać. To miejsce wiele dla mnie znaczy – podkreśla Hania. – Chcę bardzo podziękować klientom, którzy co tydzień stali w kolejce, czekali, zawsze mi wybaczali, gdy trzęsły mi się ręce lub plątał język czy coś nie wyszło. Ja też zawsze chciałam, by klienci zabrali ze sobą nie tylko bezę, ale i dobry humor.

Choć stoisko Hani nie było jedynym, na którym można było dostać coś słodkiego, to jednak tylko u niej można było dostać bezy. Teraz, kiedy żegna się z Bazarem, ma cichą nadzieję, że ktoś przejmie pieczenie bez i nie znikną one w zupełności z OFF Mariny.

Fani bezy nie zostają na lodzie

Szczecińska Beza znika z Bazaru, ale nie znika z mapy miasta. Wyroby Hani można kupować w jej lokalu przy ul. Sikorskiego 8, który teraz czynny będzie także w niedzielę, kiedy już nie jest ona poświęcona wizytom w OFF Marinie.

W dłuższej perspektywie są także przenosiny do większego lokalu, jednak na razie nie ma żadnej konkretnej daty.

– Za pięć lat widzę siebie z dzieckiem i mężem. Dotarło do mnie, że skupiając się tylko na jednym, zaraz nie będę mieć czasu na założenie rodziny. Chciałabym móc mieć większy lokal, by ludzie mogli tam przyjść, zjeść na miejscu, wybrać się na romantyczną randkę i zobaczyć mnie i moje dziecko latające po sali – zdradza Hania.

Na Szczeciński Bazar Smakoszy w OFF Marinie przy ul. Chmielewskiego 18 organizatorzy zapraszają w każdą niedzielę od godziny 10:00 do 15:00. Wstęp jest wolny.