To chwila historyczna. Od dziś Szczecin będziemy mogli nazywać miastem festiwalowym – ogłosił konferansjer. Uczestnicy 16. Europejskiego Festiwalu Filmów Dokumentalnych dokumentART zebrani w piątkowy wieczór (21.09.2007) o godzinie 20, w Studiu Radiowym im. Jana Szyrockiego Polskiego Radia Szczecin obejrzeli film Nosferatu z muzycznym podkładem Mazzolla i zespołem Arhytmic Perfection.

W holu wejścia do sal Polskiego Radia Szczecin witali organizatorzy. Każdy mógł wziąć festiwalowy długopis i Dokument ART magazyn, przygotowany przez studentów Uniwersytetu Szczecińskiego. Studio, gdzie zaplanowano się koncert, mieści się na drugim piętrze. Idąc w jego kierunku można było przestraszyć się stojącej za zakrętem schodów damy w długiej sukni. Jak się potem okazało pomysł, by czwórka wolontariuszy festiwalu wystąpiła w sukniach i frakach, wyszedł od miejsca sztuki OFFicyna.

Gdy goście zajęli miejsca, ukazał się konferansjer. Opowiedział On o festiwalu i jego historii. Przywitał gości, wśród których byli przedstawiciele władz miasta i regionu – m.in. wice prezydent Szczecina – Tomasz Jarmoliński oraz przedstawiciele Sejmiku, Rady Miasta Szczecina, Urzędu Marszałkowskiego, jak i niemieccy organizatorzy festiwalu. Zapowiadający podkreślił wagę tego wydarzenia dla Szczecina i polskiej kinematografii. Przypomnijmy: dokumentART odbywa się od 1992 roku. Przez dwanaście lat jego miejscem był tylko Neubrandenburg. Od ubiegłego roku festiwal odbywa się równolegle w Szczecinie. W tym roku program szczeciński jest znacznie bogatszy w porównaniu od ubiegłorocznego. Współpraca polsko – niemiecka wciąż się rozwija. Wszakże w tym roku obchodzimy dziesięciolecie współpracy województwa zachodniopomorskiego z Meklemburgią - Pomorzem Przednim.

Następnie przemawiał wiceprezydent Szczecina. Opowiedział o szukaniu przez Neubrandenburg partnera do prowadzenia festiwalu i o zachęcającej ofercie Szczecina. Tomasz Jarmoliński mówił gościom także o filmie Nosferatu, że ta symfonia grozy dobrze ilustruje demony istniejące w nas, które nas dręczą, demony samotności. Czerpiąc z okresu pozytywizmu i myśli Stendhala, stwierdził, że nie tylko powieść, lecz i film to zwierciadło obnoszone po gościńcu. Wiceprezydent chciał kiedyś żyć w rzeczywistości jak z filmu i te marzenie ziściło się, czego i nam życzył.

Gości powitał także Holm – Hennig Freier, dyrektor festiwalu dokumentART dokumentART Neubrandenburgu. Wyraził radość z tego przedsięwzięcia. Stwierdził, że Neubrandenburg nie chciał być samotny w organizacji dokumentARTu, dlatego zaczął poszukiwać partnera. Patrząc z niewielkiego Neubrandenburg ciężko nie zauważyć Szczecina – powiedział. Dowiedzieliśmy się, że po czasie poszukiwań Urząd Miejski w Szczecinie pomógł znaleźć obecnego współorganizatora festiwalu – miejsce sztuki OFFicyna. Holm – Hennig Freier podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji festiwalu, który ma nadzieję, że będzie się dalej rozwijał i pokazywał, jak może wyglądać współpraca. Na koniec swego przemówienia, życzył wielu przemyśleń.

Ostatni przemawiał prezes miejsca sztuki OFFicyna – Bartosz Wójcik, który postanowił rozwinąć myśl organizatora z Neubrandenburg, mówiąc, że dokumentART to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Europie, gdzie dwa kraje organizują jedno wydarzenie filmowe. Co prawda, część programu w Neubrandenburg jest obfitsza, ale to ma się wyrównać. Bartosz Wójcik podziękował: Oficynie, Kinu Zamek i Kinu Pionier oraz pomysłodawcom festiwalu w Szczecinie i wszystkim wspomagającym te wydarzenie. Powiedział, że dokumentART podejmuje różną tematykę wychodząc także poza ramy dokumentu.

Nadszedł czas na Nosferatu – Symfonię grozy (reż. Friedrich Wilhelm Murnau) – jeden z pierwszych horrorów (1921 r.), zarazem jeden z najważniejszych filmów niemieckiego ekspresjonizmu, jak i w historii kinematografii, umieszczonego przez magazyn Stern na liście najważniejszych filmów wszechczasów. Projekcji filmu z dużego ekranu towarzyszył koncert Mazolla – Jerzego Mazolewskiego – wybitnego klarnecisty, wokalisty i kompozytora yassowego, który jest uznawany za jednego z najciekawszych współczesnych polskich klarnecistów. Mazzollowi towarzyszył zespół Arhytmic Perfection, którego członkowe z wyczuciem grali na trąbce, kontrabasie kontrabasie instrumentach perkusyjnych.

Nosferatu zachwycił mnie. Film pomimo lat jest magiczny i potrafi zainteresować. Jakoże jest filmem niemym, napisy były czytane przez polską lektorkę. Wraz z filmem i głosem – pojawiającym się wraz z napisami niemieckimi, płynęła muzyka: klarnet grał „pierwsze skrzypce” przeplatając się z pozostałymi instrumentami. Potrzeba było skupienia i uwagi, by wczuć się w klimat, ale ten mały wysiłek opłacił się. Nosferatu powstał na podstawie Drakuli Brama Stokera – przez co film oskarżono o plagiat i zniszczono prawie wszystkie jego kopie. Pomimo braku głosu film jest pełen ekspresji, ponieważ gra aktorska wyraża wiele uczuć i przypomina trochę występy mimów. Interesująca jest postać odtwórcy tytułowego bohatera – Maxa Schrecka, o którym chodziły pogłoski, że jest prawdziwym wampirem, w czym mogła być szczypta prawdy, bo w czasie kręcenia filmu sypiał w drewnianej skrzyni. Podobała mi się gra Grety Schroeder, wyrażająca piękno miłości do swego męża, wjeżdżającego w interesach do Transylwanii. Aktorka potrafiła ukazać dobrze takie emocje jak: miłość czy obawa o ukochanego. Do gustu mogły przypaść i krajobrazy ukazane na filmie. Nie dziwię się teraz swojemu zachwytowi, który odczułam podczas projekcji, ponieważ cześć zdjęć wykonano na Słowacji w rejonie Oravy.

Interesujący, pełen grozy – lecz nietak tandetnej i brutalnej jak dziś, zachwycający cichą a bardzo wyrazistą grą aktorska, plus muzyka. Muzyka wczuwająca się w klimat, dudnienie bębnów przy momentach grozy, przeciągłe dźwięki klarnetu towarzyszące drodze agenta nieruchomości do niepokojącego klienta – wampira, dodający napięcia kontrabas i dźwięczna trąbka. Tak wyglądał pierwszy dzień festiwalu dokumentART. Po świetnej projekcji uczestnicy zostali zaskoczeni bankietem. Można było uraczyć się ciastkami, napojem bezalkoholowym lub szampanem, czy gustownie przygotowanymi przekąskami. Organizatorom należą się gratulacje! Pierwszy dzień festiwalu był znakomity. Teraz trwają projekcje konkursowe i inne punkty programu – z którymi warto się zapoznać, a następnie szybko udać na festiwal.

Foto: Piotrek ’ngc’ Krężel