Hejt, groźby, zabieranie miejsc parkingowych czy wylewanie nieczystości z balkonu – w ostatnim czasie konfliktów sąsiedzkich jest w Szczecinie coraz więcej. Są one zwykle opisywane w grupach sąsiedzkich w mediach społecznościowych. Kończą się polubownym rozwiązaniem, na policji albo nawet… w agencjach detektywistycznych. Ostatnie opisywane w mediach społecznościowych sprawy dotyczą Pomorzan oraz Drzetowa-Grabowa.

 

Koszmarni sąsiedzi na Pomorzanach. Mażą drzwi markerem i zaklejają zamki

Jedna z mieszkanek Pomorzan umieściła w weekend w mediach społecznościowych zdjęcie pomazanych markerem drzwi. Napis „Jak się nie uspokoisz, to pożałujesz bydlaku” ma być zupełnie nieadekwatny do zachowania rodziny zamieszkującej mieszkanie.

– To nie u nas gra muzyka od rana do wieczora, mamy 7-letnie dziecko. W takich sprawach puka się do drzwi i rozmawia, a nie niszczy mienie i używa gróźb karalnych – mówi mieszkanka ul. Legnickiej.

Sprawa została zgłoszona na policję.

„Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” – to cytat z kodeksu karnego, który pojawił się pod postem.

W rozmowie z portalem wSzczecinie.pl autorka posta przyznała, że sąsiedzi mają podejrzenia, kto może stać za wandalizmem. W tej klatce dochodziło wcześniej do pryskania drzwi różnymi substancjami czy… zaklejania zamków klejem super glue.

Inna sprawa dotyczy ul. Lubeckiego w Szczecinie, gdzie jedna z mieszkanek wyższych kondygnacji wylewa z balkonu… brudną wodę.

– To nie są fekalia, a po prostu brudna, nieprzyjemnie pachnąca woda. Jakby po moczeniu czegoś brudnego. Ta woda jest lana z któregoś z wyższych pięter i kapie później sąsiadom na balkony. Ja już się oduczyłam zostawiać tam pranie, bo kilka razy było mokre i brudne – mówi jedna z mieszkanek.

Anonimy, bo „w sypialni jest za głośno” czy podrzucanie śmieci przed domki jednorodzinne

Jak mówi detektyw Małgorzata Marczulewska, tylko w tym roku do jej agencji detektywistycznej trafiło kilkanaście spraw dotyczących konfliktów sąsiedzkich. Najczęściej dotyczą one anonimowych pogróżek, hejtu czy ogólnie „trudnych” relacji między mieszkańcami.

– Jedno małżeństwo zgłosiło w ostatnim czasie pogróżki od sąsiadów, gdyż, według nich, zachowywali się za głośno w sypialni. Inna sprawa z Pomorzan to regularne zajmowanie wykupionych przez mieszkańców miejsc parkingowych przez samochody, których właściciele byli dla zapracowanych klientów trudni do ustalenia. Anonimowe listy, podrzucanie śmieci do domów jednorodzinnych czy nawet kradzież drzewek z ogródków, takie sprawy są zgłaszane bardzo często – wylicza Małgorzata Marczulewska. – Konflikty sąsiedzkie można byłoby zażegnać zwykle rozmową, ale jeżeli wzajemne pretensje są bezpodstawne lub ingerują w życie prywatne jednego z sąsiadów, to rzeczywiście lepiej, gdy konflikt załagodzi mediator lub właśnie detektyw. Żadna złość nie usprawiedliwia niszczenia mienia, hejtu czy gróźb karalnych – dodaje detektywka.