Blisko 75-letnia mieszkanka osiedla Słonecznego w Szczecinie dała się oszukać metodą… „na bitcoina”. Oszuści wydzwaniali do kobiety i przekonywali, że dzięki inwestowaniu w kryptowaluty może zarobić ogromne pieniądze. Seniorka przelała najpierw 250 dolarów. Gdy oszuści zwrócili jej pieniądze, tłumacząc, że pomnożone środki muszą być nadal inwestowane, otumaniona kobieta przelała „na inwestycje” wszystkie swoje oszczędności i wzięła dużą pożyczkę w banku. Jak to możliwe?

 

– Tak mnie owinął wokół palca, że poczułam między nami więź, że mi dobrze życzy i pracuje na mój sukces. Dużo rozmawialiśmy – mówi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl oszukana kobieta.

Jak się okazuje, oszuści mieli swoje metody. – Jak dzwonili, to w tle często było słychać okrzyki: hura! brawo! Pytałam, dlaczego jest tak głośno, z czego się cieszą? A on mówił, że właśnie wygrali kolejne pieniądze dla swoich klientów – opowiada seniorka.

„On piał z zachwytu, że bitcoin idzie w górę”

Do „zainwestowania” pieniędzy kobieta była namawiana przez wiele tygodni. Najpierw emerytka nie chciała się zgodzić na przekazanie środków, ale oszuści się nie poddali. Zasugerowali na początek skromną inwestycję – w wysokości 250 dolarów – i zapewnili, że w każdej chwili kobieta może się wycofać. 75-latka zbierała pieniądze na operację córki, która miała kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak mówi, oszuści ją skołowali, a codzienne telefony i długie rozmowy sprawiły, że czujność starszej mieszkanki Szczecina została uśpiona.

– Powiedzieli mi, że jeśli chcę większych zysków, to trzeba wpłacić jeszcze 10 tysięcy dolarów. Miałam swoje oszczędności i trzymałam je w sejfie w domu. Myślę sobie: pójdę do banku, włożę i wyślę. Raz mi zwrócili, to pewnie zwrócą ponownie. Mówili mi, że cały czas konto rośnie i mam już ponad 100 tysięcy dolarów. Powiedziałam, że chcę pod koniec marca wycofać pieniądze, bo to już jest tyle, że mi wystarczy. On oznajmił, że możemy tak zrobić, ale to wielka szkoda, bo pieniądze tak rosną, że jeszcze trochę i będziemy bardzo bogaci – opowiada kobieta. – On piał z zachwytu, że bitcoin idzie w górę, że musimy inwestować, że jeżeli włożymy w to jeszcze więcej pieniędzy, to będzie gigantyczny sukces. Wzięłam więc pożyczkę na ok. 35 tysięcy złotych – dodaje.

Łączna kwota, którą kobieta przekazała oszustom, przekroczyła… 80 tysięcy złotych.

Kiedy seniorka zaczęła rozumieć, że została oszukana? – Zadzwonił i powiedział, że bitcoin będzie spadał i musimy wszystkie nasze pieniądze włożyć w miedź. Zgodziłam się. Potem powiedział, że miedź poszła w dół i cały nasz portfel pieniędzy upadł. Nagle okazało się, że nie zostało mi nic. Wtedy zrozumiałam, że to jest jakieś kłamstwo. Kiedy poprosiłam o zwrot pieniędzy, to usłyszałam, że wykupienie mojego konta i operowanie nim u innych traderów kosztuje kolejne kilka tysięcy dolarów – mówi kobieta.

Jak przyznaje, nigdy nie spotkała się z oszustami. Kobieta nie wiedziała nawet, jak nazywa się firma, która oferowała jej te „usługi”. Sprawa trafiła na policję.

Detektyw: „Niektórzy przelewają ogromne pieniądze zupełnie nieznanym ludziom”

Małgorzata Marczulewska, detektyw i windykator z Grupy AVERTO potwierdza, że oszustw online jest coraz więcej i są one coraz bardziej wyrafinowane. Metoda „na bitcoina” jest stosunkowo nowa, ale jak przyznaje detektyw, już wcześniej zgłaszały się do niej młode osoby, które straciły ogromne pieniądze przez niesprawdzone inwestycje w kryptowaluty.

– Sytuacja jest nietypowa, bo jestem przekonana, że 75-letnia kobieta raczej nie jest specjalistką od bitcoinów i kryptowalut, a wiedza dostępna w Internecie nie pozwala na profesjonalne rozeznanie się w temacie. Opis sytuacji wskazuje, że oszust chciał nawiązać relację emocjonalną, zaprzyjaźnić się, sprawić wrażenie, że on i klientka razem idą po bogactwo, dobrobyt i sukces. Ofiara nie widzi już więc obcego człowieka i potencjalnego oszusta, a partnera w biznesie – mówi Małgorzata Marczulewska. – Nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że niektórzy przelewają ogromne pieniądze zupełnie nieznanym ludziom bez np. sprawdzenia, czy firma istnieje, czy bez weryfikacji personalnej rozmówcy. Wywiad gospodarczy kosztuje 350 złotych – dodaje.

Detektyw zaznacza, że sprawa może okazać się niemal niemożliwa do rozwiązania. – Musiałaby zostać uruchomiona informatyka śledcza. Oczywiście to jest możliwe, można nawet namierzyć osobę, która oszukiwała. Czy to pomoże w odzyskaniu pieniędzy? Konieczne byłoby udowodnienie przepływu finansowego – mówi Marczulewska.

Policja: to stosunkowo nowa metoda oszukiwania

Oszustwa „na bitcoina” to nowe zjawisko, ale metody „na wnuczka” czy „na policjanta” wyłudzacze opanowali już do perfekcji.

– Oszuści nie cofną się przed niczym, nawet przed wykorzystaniem obecnej, trudnej sytuacji w kraju. Działając metodą „na wnuczka” czy „na policjanta”, próbują wyłudzić od seniorów ich oszczędności. Podszywają się pod przedstawicieli instytucji zaufania publicznego, przedstawicieli banków czy urzędów państwowych. W ostatnim czasie uaktywnili się również w Szczecinie. Pomimo dużej świadomości seniorów wciąż odnotowujemy przypadki, kiedy starsze osoby tracą swoje oszczędności – mówi Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Funkcjonariusz przyznaje, że oszustwo na kryptowaluty, to stosunkowo nowa forma wyłudzania pieniędzy.

– Dlatego, jeśli natrafimy na artykuły w sieci, lub skontaktuje się z nami osoba informująca o możliwości uzyskania szybkich i wysokich zysków dzięki inwestycji w kryptowaluty lub na rynku Forex, czy konieczności instalacji aplikacji (na komputerze lub telefonie), dającej możliwość automatyzacji operacji związanej z kupnem i sprzedażą kryptowaluty lub operacji na rynku Forex, zachowajmy ostrożność i zweryfikujmy z kim mamy kontakt – przestrzega Pankau.

Od 1 stycznia 2020 do 21 stycznia 2021 w Szczecinie dokonano 67 przestępstw metodami „na wnuczka” i „na policjanta”. W 115 przypadkach przestępcom nie udało się osiągnąć zamierzonego celu, a w 11 przypadkach policjanci skierowali akty oskarżenia.