W starym budynku działalność Teatru Polskiego w Szczecinie była mocno ograniczona. Wkrótce ma się to jednak zmienić za sprawą przebudowy, która pomału zbliża się ku końcowi. „Będziemy mieć wspaniała scenę muzyczną, idealnie skrojoną, świetnie wyposażoną, o głębi i z technologicznym wyposażeniem. Możemy zacząć nowy rozdział w historii Teatru Polskiego” – uważa dyrektor instytucji Adam Opatowicz.

 

Obecnie przebudowa Teatru Polskiego wkracza w decydująca fazę. Pracę w zabytkowym budynku według projektu Adolfa Thesmachera wykonane są już w blisko 80 procentach. Natomiast bryła nowego budynku jest już widoczna od strony ul. Jana z Kolna.

Tułaczka po szczecińskich scenach

Przypomnijmy jednak, że przebudowa rozpoczęła się w marcu ubiegłego roku. Od tego momentu aktorzy z Teatru Polskiego rozpoczęli swoją tułaczkę po szczecińskich scenach, które niekoniecznie odpowiadały teatralnemu profilowi.

– To nie jest łatwy czas, ani dla aktorów, ani dla mnie – przyznał dyrektor Adam Opatowicz podczas ostatniej rozmowy z Andrzejem Kochańskim w programie Studio Kultura. – Jesteśmy poza układem planetarnym, w którym byliśmy cały czas. Na bocznym torze oczekujemy na coś bardzo ważnego i istotnego. Nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla Szczecina. Powstaje niezwykły i na swój sposób nieprzewidywalny obiekt.

„Jesteśmy wdzięczni, że publiczność chce tam przychodzić”

Obecnie główną siedzibą Teatru Polskiego w Szczecinie jest namiot przy ul. Energetyków, w którym niegdyś rezydowała Opera na Zamku. Nie jest to jednak wymarzone miejsce dla tego rodzaju sztuki.

– Namiot został postawiony dla Opery na Zamku, trudno przenieść teatr do takich rozmiarów. Każdy ruch pojazdów z zewnątrz przechodzi do środka. I tak jesteśmy wdzięczni publiczności, że chce tam przychodzić – opowiada Adam Opatowicz.

Podobnie jest w przypadku niewielkiej sceny, którą Nowy Browar przystosował do grania. – Jest bardzo malutka. Również ogranicza nasze możliwości, ale musimy jeszcze te kilka miesięcy przetrwać. To cena, którą trzeba zapłacić. Myślę jednak, że warto się pomęczyć.

„Nie wszystko co chciałem, udało mi się zrealizować”

Kiedy w takim razie aktorzy Teatru Polskiego w Szczecinie zagrają pierwszy spektakl w rozbudowanym obiekcie? Jak zdradza Opatowicz, być może wiosną przyszłego roku. Jednocześnie przypomina, że działalność w starym budynku również była ograniczona.

– Dziwnie to brzmi z moich ust, ponieważ uważam, że teatr można zrobić w każdych warunkach, nawet na pustyni. Ale jednak ograniczenia zawsze są. Nie wszystko, co chciałem zrobić w teatrze, udało mi się zrealizować. To kwestia pewnych form dużego kalibru. Bardzo lubię muzykę w teatrze i to ona spowodowała, że robiliśmy bardzo dużo muzycznych przedstawień. Ale przy tych możliwościach nie było już mowy o musicalach i sztukach wielkiego formatu – przyznaje dyrektor Teatru Polskiego w Szczecinie.

Idzie nowe, lepsze

Jednocześnie Adam Opatowicz podkreśla, że wkrótce te możliwości będą zdecydowanie większe. – Będziemy mieć wspaniała scenę muzyczną, idealnie skrojoną, świetnie wyposażoną, o głębi i z technologicznym wyposażeniem. Możemy zacząć nowy rozdział w historii Teatru Polskiego.

Scena szekspirowska ma umożliwić artystom reżyserowanie przedstawień z wielkiej europejskiej klasyki. Nie zabraknie nowoczesnych technologii, ale najważniejsza jest „ta aura”. Dodajmy, że szczecińska scena jest trzecią tego typu w Polsce. Pierwsza należy do Trójmiasta, a druga – Torunia.

Jest jeszcze scena eksperymentalna, choć rozmówca Andrzeja Kochańskiego prosi, aby nie przywiązywać uwagi do nazw.

– Raczej będziemy ją nazywać kameralną. Eksperyment może być zarówno na dużej scenie musicalowej, jak i szekspirowskiej. Nie powinniśmy przywiązywać się do tych nazw, ponieważ artyści będą sobie pozwalać na pewien rodzaj szaleństwa – zapowiada.

„Budynek, który technologicznie wyprzedza swoje czasy”

Przypomnijmy, że rozbudowa realizowana jest w oparciu o projekt konkursowy Atelier Loegler z 2010 roku. Adam Opatowicz chciałby, aby w nowym obiekcie każdy teatrofil mógł znaleźć swoje miejsce.

– To będzie jeden z ciekawszych obiektów teatralnych. Musimy zdać sobie sprawę, że ingerencja w stary budynek i budowa nowego, to poważna sprawa. Wcześniej ten budynek nigdy nie był teatrem, został zaadaptowany do tej funkcji, a wkrótce będzie wyprzedzać technologicznie swoje czasy – uważa dyrektor Teatru Polskiego w Szczecinie.