Kopał, pluł, chciał gryźć – zachowanie mężczyzny, którego obecność na klatce schodowej zgłosili mieszkańcy bloku, nie pozostawiło funkcjonariuszom wyboru. Obezwładnili i założyli bezdomnemu kajdanki.

 

Zima to okres podwyższonej gotowości wszystkich służb, również straży miejskiej, która podejmuje w tym czasie szereg działań na rzecz osób bezdomnych. Mowa o kontrolach osób przebywających na terenie ogródków działkowych, w pustostanach, garażach, piwnicach czy klatkach schodowych. Każda taka kontrola ma na celu sprawdzenie, w jakiej kondycji znajdują się osoby bezdomne, przebywające nieraz w ekstremalnych warunkach, monitorowanie ich stanu zdrowia i podejmowanie działań, które mają skłonić takie osoby do udania się do schroniska czy ogrzewalni.

Przez cały okres zimowy podejmowane są działania edukacyjne i informacyjne skierowane do mieszkańców i uwrażliwiające na dramatyczną sytuację ludzi przebywających na ulicy.

Na apel odpowiedzieli mieszkańcy jednego z bloków. Zgłoszenie dotyczyło mężczyzny przebywającego na 7. piętrze wieżowca przy ulicy Potulickiej, który był najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu i leżał na schodach między piętrami. Wydawało się, że to będzie rutynowe działanie, jakich wiele w okresie zimowym. Na miejscu okazało się, że z mężczyzną bardzo trudno nawiązać logiczny kontakt. Wszelkie próby kończyły się krzykami czy wręcz wyciem tego mężczyzny i rzucaniem się na podłogę. Po wstępnych oględzinach funkcjonariusze zauważyli u niego zakrzepłą krew na nosie, rany na głowie, ślinotok i błędny wzrok. Zaniechano dalszych prób nawiązywania kontaktu słownego z mężczyzną, jedynie sprawdzono, czy nie ma przy nim niebezpiecznych przedmiotów. Na miejsce zostało wezwane pogotowie ratunkowe.

– W czasie oczekiwania na przyjazd ratowników, mężczyzna nagle dostał ataku szału i ruszył z impetem na strażników. Nie reagował na polecenia strażników, wręcz przeciwnie. Rzucił się na nich z rękoma, warczał przy tym, szczerząc zęby, jakby szykował się do ich pogryzienia. Nie było innego wyjścia niż zastosowanie, po wcześniejszym ostrzeżeniu, środków przymusu bezpośredniego w postaci chwytów obezwładniających i nałożenia kajdanek – mówi st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej straży miejskiej. – Agresor w dalszym ciągu rzucał się, kopał strażników i próbował ich gryźć po rękach. W trakcie czynności obezwładniania mężczyzna oddał mocz, opluł strażników i pobrudził krwią. Po kilkunastu minutach na miejsce przybyło pogotowie ratunkowe. Ratownicy zaaplikowali dożylnie agresorowi środek uspakajający, po których zasnął. Dopiero wtedy można było mu ściągnąć kajdanki i bezpiecznie na krześle medycznym przenieść go do karetki.

Mężczyzna został przewieziony do szpitala przy Unii Lubelskiej. Ratownicy wstępnie zdezynfekowali zanieczyszczone krwią, śliną i moczem mundury strażników i polecili natychmiast wrócić do swojej jednostki, by zmienić odzież i odkazić radiowóz specjalnym preparatem, jaki im przekazali.