Leszek Herman powrócił. Powrócił z tym, co jego czytelnicy lubią najbardziej: wielką objętościowo powieścią, która jest mocno osadzona w historii. W połowie października ukazał się „Krzyż Pański”.

 

W Archiwum Narodowym w Wielkiej Brytanii zostają znalezione dwa kufry z napisem „IIWW 45–47 POLAND”. Szybko udaje się zidentyfikować, jakie przypadki doprowadziły do tego, że chwilę po drugiej wojnie światowej te kufry w archiwum się pojawiły. Konieczne staje się odnalezienie spadkobierców i pozbycie się niechcianych przedmiotów. Problem pojawia się w momencie, gdy okazuje się, że kufrów powinno być o jeden więcej, a pozostałe dwa były przez kogoś wcześniej naruszone.

Skąd to zamieszanie?

Kufry należały do hrabiny Elżbiety Radeckej-Mikuliczowej, która przed wojną była właścicielką olbrzymich terenów na Kresach Wschodnich. W trakcie wojny, dla własnego bezpieczeństwa, mieszkała w Willi Róż przy dzisiejszych Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Budynek po wojnie pełnił funkcję brytyjskiej ambasady. Kufry zostały zabrane przypadkowo z rzeczami Victora Cavendisha-Bentincka – ambasadora, który opuszczał Warszawę w 1947 roku w atmosferze skandalu. Kufry trafiły do archiwum.

Prawomocną spadkobierczynią jest Anna Fleming, matka architekta Igora Fleminga, którego znamy z wcześniejszych książek Hermana, a który obecnie mieszka i pracuje w Londynie. Sama Anna wraz z mężem prowadzą agroturystykę w Dalewie, stosunkowo niedaleko Szczecina. Akurat w czasie, gdy przychodzi pierwszy list odnośnie spadku, przyjeżdża do nich ze Szwecji ich wnuczka – Karen. To ona i Igor ruszą, by rozwiązać rodzinną zagadkę.

Co jest w kufrach? Gdzie znajduje się trzeci z nich? Czemu ktoś go ukradł, misternie zacierając przy tym ślady? To tylko kilka pytań, z którymi będą musieli się zmierzyć.

O historii

Leszek Herman przyzwyczaił nas, że zagadki, które stoją przed jego bohaterami, są obudowane historycznie. W „Krzyżu Pańskim” nie jest inaczej. Cofamy się m.in. do czasów drugiej wojny światowej, co jest charakterystyczne dla autora „Sedinum”, ale również w poprzednie wieki m.in. do okresu Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tajemnica, która kryje się przed bohaterami, to nawarstwienie się różnych losów, przemian historycznych i ludzkich decyzji. Podobnie rzecz się ma z przestrzenią, w której osadzona jest akcji powieści. Oprócz wspomnianych Polski i Wielkiej Brytanii bohaterowie pojawiają się w Szwecji, Francji czy Kresach Wschodnich. Śledztwo obejmuje dużą część Europy i kawał czasu.

To tylko potwierdza umiejętności poruszania się w tego typu literaturze gatunkowej przez Leszka Hermana. Konstrukcja powieści tkana jest przez autora bardzo misternie. Połączenie tak wielu wątków czasowych i niezwykle wprawnego rozsypania układanki, by z jednej strony czytelnik był wciągnięty w całą opowieść, a z drugiej mógł ją na końcu poskładać. Porównanie Hermana do Dana Browna – choć już nieco wyświechtane – dalej sprawdza się znakomicie.

O genealogii

Skomplikowana genealogia bohaterów jest czymś co determinuje tu losy bohaterów. Autor przeprowadza nas przez drzewo rodzinne Elżbiety Radeckej-Mikuliczowej. Te losy bez wątpienia są skomplikowane. To argument, który może być traktowany zarówno jako wada, jak i zaleta. Czytelnik po prostu musi to lubić. Zresztą podobnie jest z takim osadzeniem historycznym powieści. Co ciekawe w „Krzyżu Pańskim” możemy doszukać się pewnych wątków autobiograficznych autora. Z jednej strony znajdziemy zastrzeżenie, że „ta książka jest fikcją i wytworem wyobraźni autora”, a z drugiej autor dedykuje ją swoje babci – Marii z Różyńskich Radeckiej-Mikuliczowej. To pewnie jednak bardziej złożone, jak sama powieść. Rzeczywistych elementów znajdziemy jednak znacznie więcej, jak choćby wspomniana postać Victora Cavendisha-Bentincka i jego historia przedstawiona na kartach książki.

O architekturze

Wiemy, że Leszek Herman jest architektem, było to zawsze widoczne w jego opisach i pasji do nich. Trzeba przyznać, że to dłubanie w historii budynków, odkrywanie ich przeszłości, jest ciekawe samo w sobie. Tu jednak zastrzeżenie. Herman zrobił to znakomicie, ale teraz to raczej Warszawa i losy alei Róż są podkreślone, a Szczecin (to informacja dla tych, którzy tylko po to sięgają po książki autora) nie jest bohaterem, jakim by chcieli niektórzy.

Te wszystkie opisy historyczne, zarówno dotyczące architektury, jak i losów poszczególnych postaci, wskazują na gruntowny research, który jest podstawą książek autora „Sedinum”. Nie można mieć więc do niego pretensji o tempo powstawania kolejnych powieści, co często (czasem pewnie z przymrużeniem oka) pojawia się jako zarzut wobec Hermana.

Krzyż Pański

Czym jest tytułowy „Krzyż Pański”? Jedno z mott książki brzmi: „Polska stanowi największy krzyż pański europejskiej dyplomacji” (słowa Arthura Jamesa Balfoura, ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii z 1917 roku). Możemy to potraktować w kontekście romantycznego porównania kraju do „Chrystusa narodów”, a w zasadzie do odwrócenia o sto osiemdziesiąt stopni tej metafory. Ten cytat też będzie doskonale pasował do współczesnej polskiej polityki, a – co wiemy z „Biblii diabła” Hermana, która zrodziła się po „czarnych protestach” – autor nie stroni od takiego delikatnego szczypania współczesności.

Zobacz też: