Z jednej strony zadowolenie, bo nareszcie ktoś zabiera się za zmiany gospodarcze postulowane od lat przez przedsiębiorców, ale z drugiej strony gospodarce towarzyszy przeświadczenie, że jest w tym wszystkim za dużo chaosu, a niektóre rozwiązania szykowane były bez horyzontalnego oglądu na gospodarkę. – Rafał Brzoska działa w sektorze komercyjnym, nie znając do końca zależności, w jakich funkcjonuje administracja. Dla przedsiębiorców dynamiczne zmiany są rzeczą naturalną, dla machiny rządowej mogą być szokiem. Efekt? Nie wszystko może okazać się sukcesem – przyznaje mecenas Marek Jarosiewicz, prawnik zajmujący się na co dzień obsługą przedsiębiorców.
Spis Treści

Za dużo i za szybko? Deregulacja nie musi się udać, a zmian przedsiębiorcy potrzebują jak kania dżdżu

Eksperci, którzy na co dzień zajmują się pracą z przedsiębiorcami, przyznają, że deregulacja jest koniecznością, jeżeli chcemy gonić rozwijające się europejskie gospodarki. Biurokracja, kontrole przedsiębiorców, a jednocześnie dynamika zmian w prawie – to coś, co spędza sen z powiek przedsiębiorcom, a pośrednio także prawnikom, księgowym, doradcom finansowym.

Deregulacja to konieczność, ale według planu, a nie „na szybko”.

– Tym, co mi osobiście rzuca się w oczy po zapoznaniu z pierwszymi postulatami deregulacyjnymi tzw. Zespołu Brzoski, jest bogactwo dziedzin, które miałyby być dotknięte zmianami – mamy tu przecież propozycje z zakresu prawa podatkowego, prawa pracy, prawa karnego, prawa administracyjnego czy nawet kwestie zahaczające o ustrój państwa. Wszystko to daje w tym momencie dość chaotyczny obraz, w którym brak kilku określonych myśli przewodnich – swego rodzaju ogólnych założeń, którym podporządkowane byłyby następnie rozwiązania szczegółowe – mówi adwokat i ekspert gospodarczy Marek Jarosiewicz.

– Trzeba pamiętać, że takie podejście do deregulacji było już w przeszłości stosowane, m.in. przez tzw. Komisję Palikota, i w mojej ocenie było jedną z głównych przyczyn, dla których Komisja ta nie odnotowała na swym koncie szczególnie znaczących sukcesów – dodaje mecenas Marek Jarosiewicz.

Taki brak rozwiązań systemowych może skutkować tym, że nawet najlepsze przepisy stworzone przez Zespół mogą mieć marginalny wpływ na realia obrotu gospodarczego, choćby ze względu na przedłużające się z roku na rok postępowania sądowe czy też brak odpowiedniego podejścia po stronie urzędników.

Główne postulaty zespołu deregulacyjnego mało prawdopodobne? 

Prawnik dodaje, że jest kilka wątpliwości dotyczących tego, jakie postulaty zawarto w planie Rafała Brzoski.

– Co najmniej kilka spośród przedstawionych propozycji określiłbym jako dość abstrakcyjne. Przykładowo, trudno mi wyobrazić sobie, jak miałaby wyglądać w praktyce realizacja postulatu „zmniejszenia o 50% częstotliwości kontroli działalności gospodarczej” czy też „zmiany agresywnej praktyki egzekucji komorniczej” albo „ograniczenia nadużyć w stosowaniu aresztów tymczasowych”. W moim przekonaniu wszystkie te kwestie będzie bardzo trudno uregulować przepisami, wymagają one raczej zmiany w podejściu do obywatela przez organy i instytucje stosujące prawo – mówi mecenas Marek Jarosiewicz.

Bez wątpienia również wiele problemów trafnie zidentyfikowano.

– Mam tu na myśli w szczególności postulat zrównania ważności dokumentacji elektronicznej z papierową, zwiększenia liczby wydawanych interpretacji ogólnych przez ministra finansów czy integracji istniejących systemów administracyjnych w usługach dla obywateli. Liczę na to, że Zespół poświęci sporo uwagi właśnie kwestii cyfryzacji postępowań z udziałem przedsiębiorców, bo to jest w dzisiejszych czasach oczywista droga do obniżenia ich kosztów oraz ich przyspieszenia, a także pochyli się nad problemami związanymi z AI, które już za chwilę towarzyszyć będą nam wszystkim w codziennym życiu – dodaje prawnik.

– Myślę, że przedsiębiorcy życzyliby sobie również, by Zespół położył duży nacisk na zasadę stabilności prawa gospodarczego – przedsiębiorcy są ludźmi twardo stąpającymi po ziemi, lubią planować z wyprzedzeniem i wiedzieć, na czym stoją. Nie powinni być zaskakiwani nagłymi zmianami w prawie, jak to niestety nie raz miało miejsce w latach ubiegłych. Dodatkowo wprowadzane zmiany powinny mieć okres vacatio legis odpowiedni do wagi wprowadzanych modyfikacji – dodaje Marek Jarosiewicz.