„Jestem przerażona narracją Donalda Trumpa”
Pikieta została zorganizowana na placu Solidarności w Szczecinie i zgromadziła kilkaset osób. Jak mówi Katerina Zevizhenets ze stowarzyszenia Mi-Gracja, ważne jest byśmy pamiętli, że agresja na Ukrainę była agresją rosyjską, a naród ukraiński musiał się przed nią bronić.
– Robimy wszystko, co możemy robić, by pomagać obywatelom Ukrainy. Międzynarodowy Trybunał uznał Władimira Putina za zbrodniarza wojennego – mówiła Katerina Zevizhenets. – Czujemy się w Szczecinie jak w domu. Pomorze Zachodnie jest otwarte. Szukamy pracy, zakładamy firmy, kupujemy mieszkania. Niektórzy chcą wracać na Ukrainę, ale wiele osób jest tu już na zawsze. To jest moje miasto. Jestem szczecinianką – dodaje.
Głos podczas wydarzenia zabrała także przewodnicząca sejmiku zachodniopomorskiego Teresa Kalina, która nie ukrywała, że obecna sytuacja geopolityczna budzi jej niepokój.
– Jestem przerażona narracją Donalda Trumpa, to wręcz nieprawdopodobne. Nie ma agresji Ukrainy. Rosja spowodowała wojnę, a nasze elity europejskie nie są jej winne, nie było żadnej prowokacji. To, co mówi Trump, to jest porażające nieporozumienie – mówi Teresa Kalina, przewodnicząca zachodniopomorskiego sejmiku.
Przed marszem, który przeszedł ulicami Szczecina, głos zabrał także Konsul Honorowy Ukrainy w Szczecinie – Henryk Kołodziej oraz prezeska fundacji Lambda Polska, Monika Pacyfka-Tichy.
Następnie uczestnicy ruszyli z placu Solidarności przez centrum miasta. Dzisiejszego wieczoru elewacja gmachu Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza podświetlona była w barwach ukraińskiej flagi.
„Dziękuję Wam Polacy”
O czym rozmawiali ze sobą uczestnicy marszu? Dominowały osoby z Ukrainy obecne w Szczecinie przynajmniej od momentu wybuchu wojny.
– Pamiętam lęk, jaki nam towarzyszył. Do Szczecina dotarłam dokładnie 1 marca. Wcześniej byłam w Przemyślu dwa dni i tam podpowiedziano mi, żeby pojechać dalej, że tam jest mniej ludzi i większa szansa na znalezienie mieszkania. Tutaj bardzo dobrze mnie przyjęto, pracuję w stołówce szkolnej, wynajmuję mieszkanie z innymi dwiema paniami i tak już od trzech lat prawie – mówi jedna z kobiet uczestniczących w wydarzeniu. – Nie myślę o powrocie – dodaje.
Inna uczestniczka trzymała baner z hasłem „Dziękuję Wam Polacy”. – Nie jest zawsze wesoło i słyszałam nieraz przykre słowa, że jest ukrainizacja Polski albo, że zabieram pracę i miejsce dzieciom w szkołach, ale to mało głosów w porównaniu z wszystkimi głosami pomocy i życzliwości. Wiem, że jakbym poprosiła Polaka o pomoc, to by mi nie odmówił, bo Polacy mają wielkie serca i otwarte – słyszymy.
W wydarzeniu wzięło udział kilkaset osób. Trzecia rocznica wybuchu wojny Rosji i Ukrainy przypada dokładnie 24 lutego.
Komentarze
24