Na sobotni koncert, warszawskiego Hanimal, zgromadziło się kameralne grono. Publiczność wysłuchała debiutanckiego albumu „Poetry About The Point”, którego odbiór na żywo pogłębiała magnetyczna osobowość wokalistki.

Hanimal proponują swoim słuchaczom coś w rodzaju muzycznego katharsis. Nie sposób nie ulec urokowi subtelnych dźwięków, z pogranicza alternatywnego rocka i folku. Największym atutem zespołu jest jednak Hania Malarowska, która swoim wokalem i sceniczną szczerością hipnotyzuje. Jest w niej coś w rodzaju naturalnej harmonii, co wzrusza  i uspokaja. Sprawia, że podąża się za nią mimowolnie, do bajkowego świata magii i poszukiwanych uczuć.  Szczecińska publiczność ustawiła pod sceną rzędy krzeseł, na których wysłuchała koncertu raczej spokojnie. Hanimal grają muzykę, którą się przeżywa, najlepiej jak najgłębiej i najbardziej indywidualnie. Przez chwilę – przy utworze „Close the valves” - byłam oburzona tym, że ktoś z taką łatwością sięga po moje najskrytsze emocje i namawia mnie do refleksji. 
 
Żałuję, że na płycie nie znalazło się więcej utworów w klimacie „Stories of chivalry & passion”. Piosenka jest wyraźniej rockowa, dynamiczna, a Hania udowadnia, że brzmi doskonale w wielu wokalnych wariacjach.  Chciałabym usłyszeć ją jeszcze w podobnych aranżacjach, bo dla mnie było ich zdecydowanie za mało. Po godzinnej zadumie przy cichej nostalgicznej muzyce, człowiek może rozliczyć się ze swoimi smutkami na tyle solidnie, by odzyskać spokój na długi czas. Do takiej terapii, Hanimal łatwiej przekonują na żywo.
 
Koncert jest częścią cyklu „Tego Słuchaj”, który promuje polską muzykę alternatywną, prezentując ciekawie zapowiadające się debiuty w 2014 roku.
 
Autor: Diana Marczewska