O niecodziennej sytuacji poinformował ze sceny Pol’and’Rock Festiwalu Jerzy Owsiak. Jak podaje Wirtualna Polska, organizator wydarzenia był oburzony telefonem zachodniopomorskiego polityka. Cała sprawa dotyczy m.in. okrzyków, jakie padały ze sceny podczas koncertu szczecińskiego duetu hop-hopowego Łona & Webber.

 

Muzycy mieli animować publiczność ze sceny do wykrzykiwania haseł „Je*** PiS”. Wyglądało to tak, że raper postulował, by jedna część publiki krzyczała pierwszą część zwrotu, a druga część nazwę partii politycznej. Publiczność przystała na apele rapera.

– Przed chwilą rozmawiałem z panem wojewodą tego województwa. Myślałem, że mi chce pogratulować. A pan wojewoda zapytał, dlaczego padają takie bluzgi i dlaczego nie reagujemy. Panie wojewodo, tu jest festiwal. Chce mi pan ten festiwal reżyserować, chce mi pan go tworzyć?! To my go tworzymy, nie pan. To my decydujemy, co się tu będzie działo – mówił Owsiak cytowany przez Wirtualną Polskę. Owsiak miał odłożyć telefon. – Ja nie wchodzę w pana podwórko, więc proszę pozostawić ten festiwal nam – dodał.

Pol’and’Rock Festival odbywa się w Makowicach w gminie Płoty w powiecie gryfickim. Wydarzenie ma miejsce pierwszy raz od wielu lat na Pomorzu Zachodnim i jak mówił Jerzy Owsiak przed rozpoczęciem, zostanie w naszym regionie na dłużej. W imprezie – w reżimie sanitarnym i zgodnie z wytycznymi GIS – bierze udział kilkadziesiąt tysięcy osób.

Wojewoda zabiera głos. „Będę reagował w każdym przypadku, kiedy będą publicznie używane nienawistne, wulgarne słowa”

Zbigniew Bogucki opublikował swoje oświadczenie w mediach społecznościowych. Jak zaznacza, od samego początku zapewniał merytoryczną i rzeczową współpracę pomiędzy organizatorem Pol'and'Rock Festival a Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim oraz służbami kierowanymi i koordynowanymi przez wojewodę.

„Pan Owsiak zapewniał, że osobiście dopilnuje, aby podczas trwania festiwalu nie dochodziło do publicznego używania wulgaryzmów i używania języka nienawiści w stosunku do kogokolwiek oraz sam zadeklarował, że festiwal nie będzie miejscem agitacji politycznej. Niestety podczas jednego z koncertów, wykonawca świadomie zachęcał ze sceny publiczność do wykrzykiwania wulgaryzmu. Zważywszy na wcześniejsze ustalenia i zapewnienia Pana Owsiaka, za pośrednictwem obecnych na miejscu koordynatorów ds. bezpieczeństwa poprosiłem o kontakt z Panem Jerzym Owsiakiem, który zadzwonił do mnie. Zatem nie chodzi o zamach na wolność słowa i artystycznego wyrazu, ale o reakcję na wulgarny język i budowanie atmosfery nienawiści. Będę reagował w każdym przypadku, kiedy będą publicznie używane nienawistne, wulgarne słowa, bez względu na to gdzie, kto i wobec kogo, będzie ich używał”, napisał wojewoda Bogucki.

Oświadczenie Łony:

Po pierwsze - duet Łona i Webber nie dostał 900 tys. zł od min. Glińskiego. Ani nawet 1 zł. To był żart. I doprawdy trudno uwierzyć, że ktoś wziął na poważnie moje bajdurzenie o tym rzekomym grancie, przy okazji którego mówiłem np. o tym, że znamy się z ministrem jeszcze z czasów hip-hopowych jamów w latach '90.

Druga rzecz to wypadki na czwartkowym koncercie: przyznaję, że forma tych pokrzykiwań była mało wyrafinowana — nie jestem dumny z miotania ze sceny wulgaryzmów tego rodzaju i wszystkie uwagi dotyczące języka przyjmuję z pokorą. Ale już emocja, która za tym stoi jest zupełnie szczera i wynika z autentycznego gniewu. Gniewu człowieka, który ma dość słuchania o tym, że geje i lesbijki nie są równi normalnym ludziom; dość dewastowania wymiaru sprawiedliwości i podsycania chaosu prawnego; dość rozwalenia publicznych mediów; dość brutalnego rozpędzanie pokojowych protestów; wreszcie dość tej niespotykanej arogancji i pychy, których twarzą stali się Krystyna Pawłowicz i prok. Piotrowicz (choć nie jestem może akurat w dogodnej pozycji do pouczania innych w sprawie dobrych obyczajów).

Z dużą przykrością obserwuję natomiast, jak cała ta sytuacja uderza w moich Bogu ducha winnych przyjaciół z zespołu, w Jurka Owsiaka czy w jeden z najfajniejszych festiwali jakie znam - Pol'and'rock. Używanie mojego zachowania do ataku na Woodstock czy WOŚP jest chwytem poniżej pasa — okrzyki wznosiłem ja i to ja za nie odpowiadam.