Kiedy za oknem grzmi, błyskawice rozdzierają granatowo niebo, niejednemu dziecku może zadrżeć serce. Ale jak to wygląda „po tamtej stronie burzy”? Czy jest czego się bać i czy da się ten strach przezwyciężyć?

 

„Horropera. Po tamtej stronie burzy” to historia, w której, jak mówią autorzy, zarówno dzieci, jak i dorośli znajdą coś dla siebie. Ci młodsi odnajdą ciekawych i niespotykanych bohaterów, a ci starsi dostrzegą nawiązania do wielu kulturowych motywów.

Sukces ma wielu ojców

– To jest przykład bezprecedensowej współpracy wielu środowisk z całego Szczecina, bo są i młodzi plastycy, dopiero studiujący w Akademii Sztuki, są ich wykładowcy, jest tu włożona praca muzyków z Filharmonii, muzyków sesyjnych, jest praca aktorów z Pleciugi, Teatru Polskiego, Teatru Współczesnego. Połączyliśmy siły trzech teatrów – mówi Konrad Pawicki, jeden z autorów „Horropery”.

Przyznaje, że wzajemna inspiracja była zdecydowanie kluczem do sukcesu. Ten projekt to również przykład wsparcia udzielonego przez miasto i województwo.

– Gratuluję za wspaniały pomysł i realizację. Książka ukazuje się w dobrym czasie, teraz, gdy kultury można na nowo posmakować. Z przyjemnością miasto wspiera takie projekty. Jestem przekonana, że książka znajdzie się na półkach wielu czytelników – mówi Joanna Leszczyńska, szefowa Wydziału Kultury Urzędu Miasta.

Podziękowania od twórców również trafiły na ręce Zamku Książąt Pomorskich oraz Fundacji West&Art.

Wymarzony skład

Autorzy zgodnie podkreślają, że praca aktorska wykonana przy tym projekcie jest niesamowita i nie mogliby wyobrazić sobie lepszej obsady – Rafał Hajdukiewicz jest perfekcyjnym Toperzem, Wiesław Orłowski, ze swoim potężnym, operowym głosem, idealnie wpisuje się w rolę jednego Dźwiedzia, a Marta Uszko wraz ze swoim bardzo świeżutkim głosem stanowi idealne wcielenie głównej bohaterki.

– Warto przywołać Witka Mickiewicza, który realizował te nagrania, dodawał efekty dźwiękowe, całość miksował – dodaje Pawicki. – Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy zgodzili się w tym uczestniczyć.

– To nie jest audiobook. To jest słuchowisko z całą warstwą muzyczną, efektami dźwiękowymi. Kiedy realizator potrzebował kapania wody ze skrzydeł Toperza, rzeczywiście nagrywał po kąpieli dźwięk kapiącej wody – przyznaje Irena Naumowicz, współautorka.

Do poczytania i do posłuchania

„Horropera – po tamtej stronie burzy” to książka wraz ze słuchowiskiem.

– Książka rozwija to, co jest w audiobooku. Jest o wiele więcej dopowiedzianego świata. Żyjemy w czasach, kiedy stworzenie komfortowego czasu na kulturę jest trudne, przeważnie robimy to przy okazji – przyznaje Jacek Wierzchowski i proponuje, by Horroperę zabrać ze sobą do samochodu. A jeżeli potem na parkingu będzie się siedzieć w aucie dodatkowy kwadrans, chcąc wysłuchać do końca piosenki – nikt przecież nie będzie nas osądzał.

Nie lada gratka dla chcących więcej

Na niedzielę, 21 marca, planowany jest familijny koncert Horropery w szczecińskiej Filharmonii im. M. Karłowicza.

– Postarałem się, żeby moi przyjaciele, których cenię, zasiedli w orkiestrze – mówi Jacek Wierzchowski, kompozytor, autor utworów znajdujących się w słuchowisku.

Jak podkreśla, przez 30 lat współpracy z Konradem Pawickim wypracowali wspólny język i wrażliwość, które potwierdza podobnym myśleniem o muzyce. Autorzy zdradzają również, że powoli zaczyna się praca nad kontynuacją. Wyrażają również nadzieję, że książka będzie swego rodzaju paszportem na deski teatralne i kiedyś „Horroperę” będzie można oglądać w formie spektaklu.

Premiera Horropery odbyła się w sobotę w kluboksięgarni FiKa.