Wiata śmietnikowa na osiedlu Arkońskim (róg Bartniczej i Wojciechowskiego) pozornie wygląda jak setki innych obiektów tego typu. Zastanawiające mogą być jednak wyjątkowo grube mury otaczające ją z trzech stron. Okazuje się, że w przeszłości chroniły one przed odłamkami strzelców obsługujących działo.

 

Wspomniane mury są bowiem pozostałością po stanowisku strzeleckim z czasów drugiej wojny światowej. Zauważył to Jan Sinius, badacz wojennej historii Szczecina. Jego hipoteza znalazła już potwierdzenie w relacjach dawnych mieszkańców osiedla Arkońskiego, którzy pamiętają to miejsce jeszcze w stanie identycznym, jak w czasie wojny, choć już bez działa.

- Jako dzieci, często się tu bawiliśmy i znajdowaliśmy pociski niewielkiego kalibru. Wszyscy wiedzieliśmy, że była tutaj „armata”. Później już tutaj nie mieszkałem i myślałem, że rozebrali ją kompletnie, a tymczasem okazuje się, że zrobili z tego śmietnik – mówi Bogdan Dębowski.

W Szczecinie były dwie takie identyczne konstrukcje

Identyczne stanowisko strzeleckie zachowało się na skarpie przy al. Wojska Polskiego, w okolicach dawnego toru motocrossowego. Obie konstrukcje są nieco inne niż standardowe stanowiska niemieckie z czasów II wojny światowej. Mają bowiem dużo dłuższe mury po bokach niż te zbudowane według oficjalnych instrukcji.

- Możemy tylko domniemywać dlaczego dwa stanowiska w Szczecinie wykonano w inny sposób. Podejrzewam, że to po prostu wynik doświadczeń frontowych. Przy takiej konstrukcji obsługa działa była lepiej chroniona przed odłamkami pocisków moździerzowych – mówi Aleksander Ostasz, dyrektor Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

„Ocalały fragment twierdzy Szczecin z 1945 r.”

Dyrektor Ostasz przygotował już dla miejskiego konserwatora zabytków wniosek o objęcie reliktów dawnego stanowiska ochroną konserwatorską.

- To jest ostatni ocalały fragment twierdzy Szczecin z 1945 r. Najważniejsze, żeby nikt tego nie zburzył – podkreśla.

- Trzeba traktować ten obiekt jako ważną pamiątkę historyczną. Warto go lepiej wyeksponować – zgodził się Michał Dębowski, miejski konserwator zabytków.

Przy drugowojennej konstrukcji mogłaby np. pojawić się tabliczka z opisem historii tego miejsca, a wycinka krzaków pozwoliłaby lepiej obejrzeć całe założenie.