Jeden z najważniejszych spektakli baletowych Opery na Zamku wraca na scenę! „Dzieci z dworca ZOO” będzie można na tej szczecińskiej scenie zobaczyć (z nową obsadą) dwa razy – 25 i 26 września. Warto już teraz zaopatrzyć się w bilety, ponieważ widownia jest ograniczona do 75% miejsc.

 

Szalone życie w raju

„Christiane, Stella, Babsi, Axel, Michi i Benno poznają się podczas undergroundowych imprez w pełnych narkotyków berlińskich klubach. Są silni, odważni i wiodą szalone życie w „raju”, który początkowo wydaje im się być feerią kolorów, brawury i ekscytacji”, tak brzmi fragment opisu treści serialu „My, dzieci z dworca Zoo”, reżyserowanego przez Philippa Kadelbacha na podstawie scenariusza opartego na książce o tym samym tytule. Jej autorami są dziennikarze niemieckiego magazynu Stern: Kai Hermann i Horst Rieck, a opisana historia działa się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy narastała fala narkomanii wśród berlińskiej młodzieży.

O narkomanii powinno się mówić

Książka, która ukazała się w Niemczech w 1978 roku, została przetłumaczona na 30 języków i sprzedana na całym świecie w 5 milionach egzemplarzy. Na jej podstawie nakręcono również film (w 1981 roku w reż. U. Edela), ale wspomniany serial. Natomiast dzięki realizacji Opery na Zamku można tę historię przeżyć także na żywo.

Szczecińska, baletowa wersja to pierwsza adaptacja tej książki na język tańca. Swoją premierę miała w maju 2018 roku, a autorem choreografii jest Robert Glumbek, który tę realizację otrzymał tytuł Najlepszego Choreografa w Polsce 2018 r. (XIII Teatralna Nagroda Muzyczna im. J. Kiepury). „Widz musi być postawiony przed problemem. O narkomanii powinno się mówić cały czas. Bo my, ludzie, wciąż powtarzamy swoje błędy. Trzeba mówić dzieciom, jakie są konsekwencje, bo wiedzą tylko, że gdy są na haju, jest super. Musimy im mówić, co potem może się dziać z człowiekiem, dokąd ta droga prowadzi”, mówił o tej sztuce.

Nowa obsada, ciekawa scenografia

W roli głównej zobaczymy Emmę McBeth, której partnerować będzie Paweł Wdówka jako Detlef. Poza tym na scenie pojawią się m.in. Jeppe Jakobsen, Patryk Kowalski czy Aleksandra Januszak, a zatem jest to już nowa obsada. Widzowie i krytycy, którzy widzieli wcześniejsze prezentacje „Dzieci z dworca ZOO” podkreślali często, że minimalistyczna scenografia (dworcowe „gadżety” i śmieci takie jak gazety, puszki itp. oraz napisy na ścianach) w tym spektaklu sprawia, że tancerze skupiają na sobie niemalże całą uwagę, przekazując ciałem i jego ruchem bardzo różne stany emocjonalne.

„Dzieci z dworca ZOO” to impresja na temat najważniejszych scen zapisanych w książce o Christiane F. Tancerze ukazują narkotyczne obsesje, lęki, apatię, ale też pozytywne nastroje. Ważne są także kostiumy, które przygotowała Tijana Jovanović, pracująca wcześniej w Szczecinie m.in. przy „Ogniwach” i „Dziejach grzechu”.

Bowie, Greenwood i Islandczycy

Muzycznie spektakl został zbudowany z utworów współczesnych. Zaczyna się od kompozycji „Escape” islandzkiego twórcy, Jóhanna Jóhannssona, a poza nią realizatorzy wybrali jeszcze utwory Jonny'ego Greenwooda (znanego z zespołu Radiohead), Hauschki, Valgeira Sigurðssona, Ólafura Arnaldsa i Alice Sary Ott oraz cztery piosenki Davida Bowiego, w tym „Heroes” i „Wild is the wind”. Taki wybór muzyki do „Dzieci z dworca ZOO” sprawia, że dzieło to docenią pewnie nie tylko wielbiciele i znawcy baletu, ale także widzowie, którzy przyjdą na spektakl, dlatego że znają pierwowzór literacki.

Po wyczerpaniu głównej puli biletów do sprzedaży trafią pozostałe miejsca, które zgodnie z obostrzeniami, dostępne będą dla osób zaszczepionych, a ich kupno możliwe będzie wyłącznie za pośrednictwem strony internetowej.