Spektakl pod tym tytułem odbył się 7 maja na deskach Teatru Współczesnego. Sztuka Tadeusza Różewicza w wykonaniu polsko- niemieckiego Teatru Studio z Berlina odegrana została niemal w całości po niemiecku. Do obejrzenia spektaklu jednak niewątpliwie skłaniała ciekawość... Jak w wykonaniu niemieckim zabrzmi dzieło naszego wielkiego dramaturga.

„umiera cywilizacja
stare kobiety wstają o świcie
otwierają okna
usuwają nieczystości”

Nad sceną przez cały spektakl wisi zegar- znak upływającego czasu. Kawiarnię od reszty świata dzielą okna. Za każdym razem, gdy ktoś je otwiera, do środka z porywistym wiatrem wdzierają się śmieci. Odpadki. A więc to, czym wyścielony jest dzisiejszy zepsuty świat. Tylko tu, gdzie „stara kobieta wysiaduje”, ostoja czystości, enklawa pośród wielkiego śmietniska. Tytułowa bohaterka to pomnik, przedmurze zagrożonych ludzkich wartości, w tym przede wszystkim życia. Tryska witalnością. Żywiołem, energią, emocjonalnością, tak u kobiet typową, niemal symboliczną. Bo też stara kobieta jest tu symbolem. Tego, co ludzkie, żywe, zdrowe jeszcze i nie zepsute.

W drugim akcie kawiarnia przenosi się na plażę. Tu już nie ma okien, oddzielających starą kobietę od reszty świata- tu wszystko jest jednym wielkim śmietniskiem. Jak cały świat. Jak współczesna cywilizacja. Co jakiś czas w wielkim kuble na śmieci na tą metaforyczną plażę jest przywożona kolejna ofiara współczesnego świata, kolejny zepsuty człowiek.

Odgrywająca tytułową rolę Janina Szarek przekonująco przedstawiła kobiecy żywioł. Jej postać- symboliczna, wyrazista, groteskowa. Fatalizm połączony z satyrą. Apokalipsa zepsutej cywilizacji. Jednym ze źródeł owego zepsucia- brutalność żywiołu męskiego. Rozbrojona jednak przez typowo kobiecą uczuciowość i pacyfizm w scenie, w której na żądanie okazania dowodu tożsamości jeden z bohaterów wyciąga... kwiaty. Generalnie więc jest ratunek przed zagładą- a jest nim zwycięstwo kobiecej duszy w świecie.

Foto: Piotr Sirota