Lokalny oddział partii KORWiN po raz kolejny zorganizował happening na placu Adamowicza, w którym główną rolę odegrał sklep „Kaczuszka”. „Mniej więcej rok temu inflacja wynosiła około 5 procent. W tym momencie to 13,9 procent. Nie można całego problemu zrzucać na Putina” – mówią młodzi politycy.

 

Politycy partii KORWiN zebrali koszyk 20 produktów, których obecne ceny porównali do tych z maja 2021 roku. Na liście znalazły się m.in. papier toaletowy (wzrost ceny o 68 procent), masło (57 procent), chleb (31 procent), olej rzepakowy (57 procent), cukier (28 procent), woda mineralna (26 procent).

– To pokazuje jedno. Inflacja to nasz poważny problem – mówi Dariusz Olech, prezes szczecińskiego okręgu partii KORWiN. – To nie jest tak, jak mówi Prawo i Sprawiedliwość, że mamy do czynienia z putinflacją. Ona zaczęła już rosnąć na długo przed wojną na Ukrainie.

„Inflacja maskowana wojną”

Zdaniem młodych polityków, za obecną sytuację w kraju odpowiada prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, a sama inflacja „jest maskowana wojną na Ukrainie”.

– Inflacja ma źródło zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Prezes Glapiński uruchomił swoją drukarkę. Ilość pieniądza gotówkowego zwiększyła się o 61 procent w porównaniu do lutego 2020 roku. Jeśli ktoś ma w portfelu 300 złotych, to najprawdopodobniej 100 złotych zostało wydrukowane w ciągu dwóch lat – mówi Karol Fedorowicz.

„Koniec z rozdawnictwem”

Zdaniem korwinistów prezes NBP „za późno podwyższył stopy procentowe”.

– To powinno stać się wcześniej. Wtedy nie mielibyśmy takiego poziomu inflacji jak teraz – mówi Dariusz Olech. – Dla niektórych może to być szok, ale trzeba także zaprzestać rozdawnictwa i ograniczyć niektóre programy socjalne. Na pewno ich nie rewaloryzować. Tak, jak niektórzy proponują, aby 500+ zamienić na 700+. To tylko napędzi inflację.

„Jeden pomysł gorszy od drugiego”

Zdaniem Karola Fedorowicza, problem inflacji można rozwiązać na wiele sposobów, ale „jeden jest gorszy od drugiego”.

– Niestety, mleko się rozlało. Narodowy Bank Polski podnosi stopy procentowe i stara się zdejmować pieniądze z rynku. W tym samym momencie rząd dorzuca pieniądze na rynek. To tak, jakby ktoś chciał jechać na rowerze w dwie strony. Po prostu się nie da. Teraz NBP stara się naprawiać wcześniejsze błędy. Niestety, przeszkadza mu w tym rząd.