Należą do najbardziej spektakularnych źródeł archeologicznych nie tylko w Polsce, ale i całej Europie. „Od dawna mówię, że megality powinny stać się jednym z kluczowych elementów dziedzictwa archeologicznego Pomorza Zachodniego. To jeden z nielicznych regionów, gdzie się zachowały i można je oglądać” – podkreśla doktor Agnieszka Matuszewska, autorka publikacji „Odkryć, co pozornie nieznane. Megality Pomorza Zachodniego”.

 

Agnieszka Matuszewska jest polską archeolog, która specjalizuje się w okresie późnego neolitu i wczesnej epoki brązu. Jak opowiada, po maturze rozważała studiowanie prawa na Uniwersytecie Szczecińskim, ale ostateczne wybrała archeologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

– To znajomy namówił mnie na złożenie papierów na archeologię. Miałam duży dylemat, co powinnam wybrać, ale archeologia kojarzyła mi się z przygodą i tym, że moje życie będzie mniej stresujące niż prawnika. To była najlepszy wybór w moim życiu – podkreśla.

Przelewice i sto megalitycznych budowli

W swojej najnowszej książce pt. „Odkryć, co pozornie nieznane. Megality Pomorza Zachodniego” Agnieszka Matuszewska podsumowuje dziesięcioletnie badania nad grobowcami megalitycznymi, w których znajduje się niemal cała Europa, ale to właśnie w Polsce i na Pomorzu Zachodnim jest ich znaczna liczba.

Najpopularniejszymi są grobowce zwane „kopcami kujawskimi”, ale wyjątkowym miejscem są także zachodniopomorskie Przelewice. Jak podają niektóre źródła, na ich terenie znajduje się około 100 megalitycznych budowli. Po co ludzie je wznosili?

– Często mówimy o grobowcach, które od razu kojarzą nam się z funkcją funeralną, ale niekoniecznie to ona była najważniejsza. W latach 70. XX wieku pojawiła się myśl o tym, że mogły odgrywać ważną rolę w krajobrazie kulturowym. Często były budowane w dość mocno eksponowanych miejscach. Megality dawały też prawo do danej ziemi – opowiada bohaterka najnowszego odcinka programu „Nos Kleopatry i wąsy Borkowicza”, realizowanego wspólnie przez Instytut Historyczny Uniwersytetu Szczecińskiego i portal wSzczecinie.pl.

Kim byli budowniczy „grobowców olbrzymów”?

Budowle megalityczne świadczą o wysokim poziomie wiedzy architektonicznej, ale też umiejętności stosowania prostych urządzeń oraz organizacji pracy ich budowniczych. To obiekty najczęściej wznoszone na planie wydłużonego trapezu, rzadziej okrągłe. Zwane także „grobowcami olbrzymów” ze względu na swoje imponujące wymiary. Archeolodzy nie raz zastanawiali się ile osób brało udział w pracach oraz jak długo trwało postawienie takiej budowli.

– Prowadzono różne symulacje, próbowano to przeliczać. Wychodzi na to, że budowa takiego jednego grobowca mogła zajmować kilka miesięcy przy zaangażowaniu kilkudziesięciu osób – podaje Agnieszka Matuszewska.

Skąd przybyli ludzie, którzy w epoce późnego neolitu i wczesnej epoce brązu osiedlili się na Pomorzu Zachodnim? Nie do końca wiadomo – archeolodzy dyskutują, czy przywędrowali z Kujaw, a może terenów północnych Niemiec. Pewne jest jednak, że Pomorze Zachodnie „to ciekawy region do badań, ponieważ mieszają się tutaj różne kultury”.

– Na pewno to była ludność, która znała już rolnictwo, hodowlę zwierząt, potrafiła wytwarzać bogato ornamentowane naczynia gliniane – dodaje.

„Odkryć, co pozornie nieznane. Megality Pomorza Zachodniego”

Jak podkreśla doktor Matuszewska, „megality powinny stać się jednym z kluczowych elementów dziedzictwa archeologicznego Pomorza Zachodniego”. Jednocześnie zaznacza, że to jeden z nielicznych regionów, gdzie się zachowały i można je oglądać.

– Uczymy się o piramidach egipskich, a niewiele wiemy o naszym dziedzictwie. Zależy mi na tym, aby popularyzować wyniki naszych badań. Pomorze Zachodnie to jeden z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszy region. Mamy tutaj jak na tacy podane takie bogactwo. I kulturowe, i przyrodnicze.

Najnowsza publikacja Agnieszki Matuszewskiej „Odkryć, co pozornie nieznane. Megality Pomorza Zachodniego” niebawem ukaże się nakładem Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego. – Jestem przekonana, że będą kolejne odkrycia grobowców megalitycznych i moja przygoda nie zakończy się tak szybko – dodaje archeolożka.