Trzynastego w piątek wszystko zdarzyć się może... a wieczorem 13 kwietnia w Crossed zdarzyło się bardzo wiele. Od początku tego tygodnia słyszałam tylko o piątkowej imprezie Ostfunk Night volume 2, której główną atrakcją był Kay Lippert, czyli wszystkim znany Hardy Hard. Ten niemiecki DJ i producent ostatnio odwiedził Crossed na imprezie Get Electro Funk 2 - 28 października 2006r. Szczecińscy fanatycy zdążyli więc zatęsknić do Kaya Lipperta.

Start imprezy zaplanowano na godzinę 21:00. Postanowiłam więc zjawić się krótko po otwarciu, ponieważ biorąc pod uwagę zainteresowanie w/w imprezą przestraszyłam się, że przed klubem może być już kolejka. Dlatego mijając mury przed Crossed byłam wielce zdziwona brakiem ludzi i zamiast cieszyć się faktem, że zaraz będę w środku, było mi troszkę szkoda, że ominie mnie ta "atmosfera kolejki". Wewnątrz także nie było tłoku i bez problemu mogłam razem ze znajomymi spokojnie usiaść. Jednak stojący za konsoletą na Red Stage Audiomatiq wypełniający mury Crossed dźwiękami Dirty Funk oraz występujący po nim i nie zmieniający stylu Stanley Savanna nie pozwalali siedzieć.

Na początku wsłuchiwałam się w muzykę pijąc napój wyskokowy, ale długo tak nie wysiedziałam. Potańczyłam więc na parkiecie i z ciekawości poszłam zajrzeć do Blue Roomu. A tam nie było gorzej... dźwięki były niesamowite, atmosfera klimatyczna, kilku tańczących na środku parkietu - a to wszystko zasługa Peceq. Sama nie wiedziałam, gdzie w Crossed było lepiej, więc krążyłam między dwoma salami. Po godz. 23 klub zaczął się zapełniać, loże były już zajęte a na parkiecie robiło się coraz ciaśniej. O tej porze na Red Stage ludzie bawili się nadal przy dźwiękach Dirty Funk, który reprezentowany był przez Cherry’ego, natomiast w Blue Roomie atmosferę rozkręcał Daniel Stetting.

Ludzi przybywało i postałam nawet chwilkę w kolejce... do baru. Co chwilę kolejni fanatycy wchodzili na parkiet poruszać się przy elektronicznych dźwiękach. Następnym, który stanął za konsoletą na Czerwonej Scenie był oczekiwany Hardy Hard. Tak jak się spodziewałam, Kay nie zagrał znanych kawałków i mogliśmy usłyszeć mniej komercyjne wałki. W tym czasie w Blue Roomie rządze nad konsoletą przejęli reprezentanci bielskiej sceny elektronicznej. Najpierw zagrał Daniel La Crua, a tuż po nim Dfx. O dziwo, duża część osób nie wyszła nawet zobaczyć Hardy Harda - Niebieski Pokój był równie interesującym miejscem. Po występie Kaya, który rozgrzał jak zawsze swoją publiczność zagrał dla nas Oliver Tatsch aka Darule, a po nim Daniel Boon. Rozgrzana publika nie opuszczała parkietu oraz nie odchodziła od baru. Nie widziałam zawiedzionych min czy znudzonych imprezowiczów. Na samym końcu, tuż przed moim wyjściem, wystąpił kolejny reprezentant Dirty Funk- Norbert Honkish, a na mniejszym parkiecie zagościły dźwięki szczecinianina Maurice Ka.

Ostfunk Night volume 2 spełnił moje oczekiwania i uważam, że była to kolejna dobra impreza w Crossed. Cena biletu 20zl (w przedsprzedaży) także nie była piorunująco wielka porównując ceny innych szczecińskich klubów. Cieszę się, że akurat tą noc spędziłam przy elektronicznych dźwiękach i czekam na kolejne tak dobre imprezy.