Dzięki pomocy Stowarzyszenia „Ocalmy Zabytek” i uporowi mieszkańców udało się ocalić i odnowić modernistyczną bramę kamienicy przy ulicy 5 Lipca 12. „Niektórzy pukali się w czoło i zastanawiali po co to robimy. Przecież łatwiej i szybciej wymienić bramę na nową. Kiedy jednak zobaczyli efekt końcowy, to zrozumieli, że warto było poświęcić czas na tę pracę” – opowiada Mariusz Łojko.

 

Kamienicę przy ulicy 5 lipca 12 wzniesiono w latach 1934-1937. Została zaprojektowana przez szczecińskiego architekta Karla Niekrenza na zlecenie kupca i właściciela firmy przewozowej Georga Schmidta. Składa się z trzech części, które wypełniają narożnik ul. 5 Lipca i al. Bohaterów Warszawy. Tę, w której znajduje się odnowiona brama, budowano od maja 1934 roku do marca 1935 roku.

Brak fachowców i zagrożona renowacja

Wspólnota mieszkaniowa już od dawna nosiła się z zamiarem odnowienia bramy. Przez dwa lata mieszkańcy kamienicy poszukiwali wykonawcy, ale bezowocnie. Niestety, na polskim rynku jest coraz mniej fachowców, którzy specjalizują się w tego typu pracach.

– Ponadto pojawiły się obawy, że mimo wielu mozolnych prac, nie uda się osiągnąć zamierzonego efektu estetycznego. Pojawiły się sugestie, aby wymienić bramę na nową. Uprościłoby to na pewno rozwiązanie problemu, zarówno pod względem technicznym, jak i ekonomicznym – opowiada Mariusz Łojko, przedstawiciel Stowarzyszenia „Ocalmy Zabytek”. – Na szczęście wspólnota i zarządca kamienicy zwrócili się o pomoc do mnie. Już wcześniej planowałem i nadzorowałem inne prace we wspólnocie.

Mariusz Łojko poprosił z kolei o pomoc członków i sympatyków Stowarzyszenia „Ocalmy Zabytek”. Wspólnymi siłami udało się określić zakres niezbędnych prac. W odnowienie bramy zaangażowali się także właściciele mieszkań.

– Niektórzy pukali się w czoło i zastanawiali po co to robimy. Przecież łatwiej i szybciej wymienić bramę na nową. Kiedy jednak zobaczyli efekt końcowy, to zrozumieli, że warto było poświęcić czas na tę pracę – dodaje nasz rozmówca.

Nieudolne naprawy z czasów PRL-u

Społecznicy musieli wykonać wiele żmudnych i pracochłonnych robót stolarskich, ślusarskich i malarskich, aby doprowadzić drzwi do obecnego stanu. Brama posiadała liczne zniszczenia w miejscach zawiasów, zamka i domofonu. Jak tłumaczy Mariusz Łojko, wejście do kamienicy uległo uszkodzeniu przede wszystkim „na skutek różnego rodzaju przeróbek oraz nieprofesjonalnych napraw, których dokonywano w okresie PRL-u”.

– W miejsce pojedynczej szyby zbrojonej zamontowano szybę dzieloną drewnianą poprzeczką. Ponadto dokonano niewłaściwego sztukowania miejsca montażu zamka, zarówno w małym, jak i dużym skrzydle bramy. Przez nieodpowiednie i pobieżne naprawy bardzo mocno zniszczono również miejsce montażu zawiasów – wymienia zastane niedoskonałości.

Z oryginalnego wyposażenia bramy pozostała krata stalowa, a także górna mosiężna zasuwa skrzydła małego oraz trzy zawiasy. Niestety, nie zachował się oryginalny zamek z klamkami oraz tzw. stoper. Zastąpiono go podobnymi, ale już współczesnymi elementami.

Szlachetny materiał ukryty pod farbą

Kiedy z drzwi usunięto grubą warstwę starych powłok malarskich, oczom społeczników ukazało się lite drewno. Elementy dekoracyjne wykonano z dębu, a ościeżnicę i oba skrzydła z sosny, którą pokryto 7-milimetrową warstwą dębu.

– Drewniane elementy poddano żmudnym pracom naprawczym i kosmetycznym. Do wypełnienia licznych ubytków użyto drewna rozbiórkowego z lat trzydziestych, a powierzchnia dębowa została uzupełniona formatkami na zamówienie ze szczecińskiej firmy Bracia Ludwińscy – tłumaczy Mariusz Łojko.

Od strony ulicy brama została pomalowana farbą w kolorze ceramiki portalu. Warto dodać, że ozdobne obramienie drzwi ręcznie polakierowano za pomocą pędzla i wałka. Niektórzy myślą, że to efekt metody natryskowej, ale są w błędzie.

Płynne dekoracje, nietypowe dla modernizmu

Warto podkreślić, że członkowie Stowarzyszenia „Ocalmy Zabytek” część prac wykonali społecznie. Powodem były m.in. ograniczone środki, którymi dysponowała wspólnota mieszkaniowa. – Przy stosunkowo niskim, skromnym budżecie udało się zrealizować roboty i to z bardzo dobrym efektem – podkreśla organizator prac.

Jednocześnie brama kamienicy przy ulicy 5 Lipca 12 jest interesującym przykładem przedwojennego modernizmu. Drzwi pochodzą z 1934 roku i są oryginalnym elementem stylistycznym. Składają się z ościeżnicy trwale osadzonej w ceramicznym portalu oraz dwóch skrzydeł. – Duże skrzydło bramy służy do użytku codziennego, natomiast małe jest otwierane po zwolnieniu dwóch zasuw w celu powiększenia prześwitu drzwi. Dzięki temu możliwe jest wniesienie przedmiotów o dużych gabarytach – wyjaśnia Mariusz Łojko.

Wejście do kamienicy ma także duże przeszklenie oraz proste ozdoby architektoniczne, jak geometryczne detale czy uchwyty, klamki, okucia i zawiasy. Natomiast wnętrze klatki zdobią oryginalne kafelki w zielonym kolorze.

– Ponadto nasze drzwi wejściowe wyróżniają drewniane elementy dekoracyjne, które swoim kształtem nadają większą plastyczność formie bramy, szczególnie od frontu, gdzie u dołu mamy ozdobny element wklęsło-wypukły o płynnych liniach – dodaje organizator pozytywnego zamieszania.

Co ciekawe, portal wykonano z masywnych bloków ceramicznych, które również mają plastyczne kształty. Tym samym nawiązują do dekoracji drzwi i doskonale ze sobą harmonizują.

Niewielu zdaje sobie sprawę z architektonicznej wartości tego budynku

Warto dodać, że w części kamienicy od strony ul. 5 Lipca także zachowała się brama wejściowa, która jest niemal taka sama, jak ta niedawno odnowiona. Różnią się jedynie formą krat.

– O wyjątkowości i wartości zabytkowej tego budynku świadczy też fakt, że został wpisany do gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków – dodaje Mariusz Łojko. – Niestety, o tym fakcie nikt z urzędników nie raczył powiadomić właścicieli budynku.

Nasz rozmówca podkreśla, że „martwe zapisy konserwatorskie nie uchroniłyby zabytkowej bramy przed wymianą na nową”. Na szczęście dzięki mieszkańcom i stowarzyszeniu tak się nie stało.

– Szkoda, że ze strony urzędu zabrakło zwykłej informacji i czynnego propagowania na rzecz zachowania wartości zabytkowych budynku wśród jego właścicieli – dodaje nasz rozmówca.

Fot. Szymon Pawlik: