Możliwość wybudowania galerii handlowej na terenie Łasztowni wywołała niemałą dyskusję wśród mieszkańców. Jest jednak wielu przeciwników lokalizacji tego typu inwestycji i w tym dokładnie miejscu. „Jeżeli chcemy stworzyć tętniącą życiem Łasztownię, to zlokalizowanie tam galerii handlowej jest najgorszym pomysłem” – komentuje radna miejska i architektka Dominika Jackowski.

 

W połowie sierpnia tego roku mieszkańcy po raz pierwszy mogli zapoznać się z nowym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego Łasztowni. Sporo emocji wywołały zapisy dotyczące działki z fabryką czekolady „Gryf”, bowiem miasto dopuszcza w tym miejscu budowę centrum usługowo-handlowego, np. w formie galerii.

Czy tego typu inwestycja ma w ogóle jakikolwiek sens w tym miejscu? Dyskutowali o tym goście wtorkowego studia na żywo wSzczecinie.pl.

Galerie handlowe na obrzeżach, nie w centrach miast

– W sobotę po 11 listopada mieliśmy zakorkowane całe miasto, ponieważ wielu mieszkańców udało się na zakupy do galerii i parków handlowych. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację na Łasztowni. Galerie handlowe w żadnym wypadku nie powinny być lokalizowane w centrach miast, gdzie chcemy rozwijać życie publiczne, aktywizować mieszkańców – uważa Dominika Jackowski. Zwraca przy tym uwagę, że galerie handlowe „to zamknięte obiekty, które drzwiami odwracają się od całego miasta”.

– Szczecin jest doskonałym przykładem tego, jak galeria handlowa wpływa na życie w mieście. Galaxy i Kaskada doprowadziły do totalnej degradacji sąsiadujących z nimi ulic. Nawet banki z nich już uciekają. Tych przestrzeni nie da się zrewitalizować, dopóki będą tam istniały galerie handlowe – dodaje radna miejska.

„Nie ma żadnej przestrzeni publicznej, zieleni”

Przypomnijmy, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla Łasztowni miał powstać w oparciu o wygraną pracę konkursową, której autorami są architekci z wrocławskiej Pracowni Maćków. Jak zauważa prezes szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polski Karol Nieradka, projektanci zaproponowali zupełnie inną strukturę podziału przestrzeni Łasztowni i Kępy Parnickiej.

– Chciałbym zobaczyć makietę tego planu, który powstał. Nijak będzie się pokrywać z założeniami pracy konkursowej – uważa. Zaznacza, że na Łasztowni może powstać galeria handlowa, ale nie musi. Zapisy planu dopuszczają w tym miejscu także funkcje kulturalne, gastronomiczne, sportowe, ale nie mieszkaniowe.

– Daje to możliwość zbudowania czegoś na kształt Browarów Warszawskich. Komercyjnych do bólu, ale tworzących fajny kawał miasta. Łasztownia ma także potencjał do stawiania takich obiektów, jak Hala Koszyki. Ta funkcja też jest fajna, ponieważ daje duży mix. Partery mają być dostępne z ulicy, co także jest próbą uratowania tej potencjalnej galerii. Ale nie ma żadnej przestrzeni publicznej, zieleni.

„Ta galeria zabije życie na Łasztowni”

Zarówno Karol Nieradka, jak i Dominika Jackowski obawiają się, że po wybudowaniu galerii handlowej, Łasztownia może pretendować do miana „szczecińskiego Mordoru”. To nawiązanie do sarkastycznej nazwy skupisk biurowców w rejonie warszawskich ulic Domaniewskiej, Wołoskiej, Cybernetyki i Marynarskiej. W tygodniu po godzinie 17 okolica się wyludnia, a w weekendy nie ma w niej żadnego życia.

– Obawiam się, że to może być przestrzeń martwa. W niedzielę handel jest zabroniony, a po godzinie 17 w tygodniu wszyscy będą gasić światła – uważa Karol Nieradka.

– Ta galeria zabije życie na Łasztowni. Żadna kawiarnia czy restauracja nie będą miały szans, aby z nią konkurować. To może być fajne miejsca dla osób z zewnątrz, które będą mogły wynająć mieszkanie na Kępie Parnickiej po to, aby przez dwa dni robić zakupy w ciekawym miejscu, na Łasztowni. Ta przestrzeń będzie żyła, ale w dość patologiczny sposób. Tak się nie projektuje miast, to była pomyłka lat 80-tych – dodaje Dominika Jackowski.

Jakie plany ma właściciel działki?

Działka z dyskusyjnymi zapisami planu należy obecnie do Skarbu Państwa i jest w użytkowaniu wieczystym Przedsiębiorstwa Przemysłu Cukierniczego „Gryf”. Zapisy miejscowego planu pokazują docelowy model przekształceń, ale w żadnym stopniu nie mogą zmusić do wprowadzenia określonych zmian. Fabryka czekolady będzie mogła więc dalej działać w tym miejscu. Do czasu aż właściciel działki zdecyduje się na nową inwestycję.

– Miasto tłumaczy, że nie może zmienić przeznaczenia funkcji tego terenu bez wypłaty odszkodowania właścicielowi działki. To nie jest prawda. Gdyby ten inwestor uzyskał pozwolenie na budowę i w tym momencie zmienialibyśmy zapisy, to owszem, mógłby pozwać miasto. Ale inwestor nie ma w planach budowy galerii handlowej – dodaje Dominika Jackowski.

Jeśli w przyszłości działka użytkowana przez PPC „Gryf” doczeka się inwestycji, zachowany będzie musiał zostać zabytkowy budynek fabryki czekolady. Dopuszcza się jednak jego rozbudowę i połączenie z nową zabudową.