Przed targowiskiem Turzyn od jakiegoś czasu osoby bezdomne tworzyły koczowiska. Nocowało tam czasem nawet kilkanaście osób. Zarządca przyznaje, że sytuacja robi się coraz trudniejsza. – Wieszają ubrania na drzewach, dookoła walają się kartony i butelki po alkoholu. Do tego zaczepiają klientów – mówi Albert Najaryan, zarządca targowiska. W sprawę zaangażowała się radna PiS Agnieszka Kurzawa. Na miejscu działała już także straż miejska. Kupcy obawiają się jednak, że uprzątnięcie koczowiska to rozwiązanie chwilowe. – Po tym jak miasto posprząta, to zwykle wracają za dwa dni – mówi zarządca.

 

Ubrania wywieszone na drzewie, sypialnie z kartonów i butelki po alkoholu

Obecność koczowników jest uciążliwa, bo nie dość, że śmiecą, to jeszcze zaczepiają klientów i zachowują się nieprzyjemnie.

– Mamy wielki problem. Bywa tam jednocześnie nawet pięć osób, czasem nocuje więcej. Straż miejska przyjeżdża, spisuje i zwykle ich zostawia. Nic nie możemy zrobić. Teraz zostało to usunięte, ale nie wiemy na jak długo – mówi Albert Najaryan, zarządca targowiska. – Zaczepiają ludzi, proszą o pieniądze, leżą przed samym wejściem na targowisko. Jest smród, jest brudno, naprawdę nie możemy sobie z tym poradzić – dodaje.

Sprawą zajęła się także radna Prawa i Sprawiedliwości Agnieszka Kurzawa.

– Osoby, które tam bytują, mają nawet legowiska, a na teren znoszonych jest coraz więcej różnego rodzaju rzeczy np. kartony, miski, torby ze śmieciami. Przechodząc obok tego miejsca, nie sposób nie poczuć odoru, również będąc już na terenie targowiska. Bezdomni bowiem mają tu nie tylko sypialnię, ale także toaletę i śmietnik. Rozmawiając z przedsiębiorcami z rynku, usłyszałam wielokrotnie, że jest to problem, który coraz bardziej wpływa na funkcjonowanie targowiska – mówi radna PiS.

Straż miejska: „Koczowisko usunięte, bezdomni przewiezieni na ul. Zamkniętą”

Straż miejska przyznaje, że problem jest, ale jednocześnie przekonuje, że aktywnie działa, by koczowiska znikały, a klienci mogli w spokoju robić zakupy.

– Koczowisko na Turzynie zostało posprzątane. Mieliśmy wiele zgłoszeń od mieszkańców okolicznych ulic, kupców oraz zarządzających. Zachowanie tych ludzi było nieprawidłowe, a przy okazji robiony był tam ogromny nieporządek – mówi Joanna Wojtach, rzeczniczka Straży Miejskiej w Szczecinie. – W tym koczowisku znaleźliśmy jeden wielki, cuchnący śmietnik. Wygląd i zapach pozostawiały wiele do życzenia, tam ściągano wszystko, co zostało przez tych ludzi znalezione. W porozumieniu z zarządcą terenu koczowisko zostało zlikwidowane – dodaje

Jak informuje Wojtach, osoby z tego koczowiska zostały odwiezione na ul. Zamkniętą.

Zarządca targowiska przyznaje, że uprzątnięcie koczowiska to oczekiwane przez nich działanie, ale po chwili dodaje: – Zobaczymy, jak długo uda się utrzymać czystość. Oni zaraz pewnie wrócą.