Mecenas Rafał Malujda, znany szczeciński prawnik mieszkający po niemieckiej stronie granicy, w ubiegłym tygodniu znalazł się na ustach mediów w całej Polsce po tym, jak zagroził złożeniem pozwu sądowego przeciwko landowi niemieckiemu Meklemburgia-Pomorze Przednie. Powodem jest nierówne traktowanie mieszkańców pogranicza oraz m.in. konieczność legitymowania się odpłatnymi testami na koronawirusa przy przekraczaniu granicy. Sprawa znalazła szczęśliwe zakończenie – w piątek podpisano ugodę. Sytuacja Polaków po niemieckiej stronie wciąż pozostaje trudna. Wiele wskazuje na to, że lockdown u naszych sąsiadów potrwa… przynajmniej do kwietnia.

 

Zwycięstwo na pograniczu. Tańsze testy, więcej punktów do testowania i ułatwienia dla mieszkańców

Mecenas Rafał Malujda wspólnie z radną Katarzyna Werth zapowiadali, że jeżeli władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie nie uregulują przepisów tak, by były one bardziej przyjazne dla mieszkańców dojeżdżających z Niemiec do pracy w Polsce, to będą zmuszeni podać władze do sądu. Skarga gotowa była już w grudniu 2020 roku. Przez wiele tygodni trwała dyskusja nad jej kształtem.

– Idea i wizja euroregionów bardzo nam się podoba i nie możemy mówić, że Strefa Schengen nagle przestaje obowiązywać i przestajemy przestrzegać swobód unijnych. Najbardziej uderza we mnie i wszystkich mieszkańców wizja zamknięcia granic. Musimy planować swoją działalność zwinnie i być gotowym na zmianę przepisów. Zmotywowało mnie do działania to, że chciałem sprawdzić, jak działają reguły unijne. To rzutuje na naszą przedsiębiorczość, pracę, życie obywatelskie i życie rodzinne – mówi mec. Rafał Malujda.

Sprawa zakończyła się bardzo pozytywnie. – Podpisaliśmy ugodę z rządem Meklemburgii-Pomorza Przedniego w sprawie wywołanej skargą o stwierdzenie nieważności przepisów oraz w zakresie działań prowadzonych od jesieni 2020r. Będzie mieć miejsce rzeczywista redukcja kosztów testów dla wszystkich osób dojeżdżających do pracy w Polsce czy w Niemczech i tych uczących się z 35 do 10 Euro. Powstaną centra testowe na przejściach granicznych w Lubieszynie i Świnoujściu oraz skierowany zostanie wniosek do rządu federalnego o finalne sfinansowanie darmowych testów w miarę podejmowanych przez rząd federalny rozwiązań ogólnosystemowych w walce z pandemią – wylicza sukces mecenas. – Porozumienie nie przyszło łatwo i faktycznie obie strony musiały dokonać pewnych ustępstw, poznając jednocześnie uwarunkowania drugiej strony – dodaje.

Niemiecki lockdown przynajmniej do Wielkanocy. Obawa przed mutacjami koronawirusa

Trwający od miesięcy niemiecki lockdown bardzo poważnie odbija się na zachodniopomorskiej sytuacji gospodarczej. Oficjalne informacje mówią o tym, że obostrzenia zostaną podtrzymane u naszych sąsiadów przynajmniej do 14 marca, ale przedsiębiorcy spodziewają się, że mogą potrwać przynajmniej do Wielkanocy.

– Jest gorąca dyskusja w tej sprawie, bo kraje związkowe chcą często podejmować samodzielne decyzje dotyczące obostrzeń czy powrotu do szkół, a póki co to jest niemożliwe. Przedsiębiorcy bardzo oczekują luzowania restrykcji, choć obawy rządu niemieckiego są bardzo duże i słychać coraz więcej na temat zagrożenia mutacjami z Wielkiej Brytanii czy południowej Ameryki. Mutacja może stać na przeszkodzie, by luzować w Niemczech niektóre gałęzie gospodarki – mówi Wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, Jarosław Tarczyński. – Najbardziej cierpią hotelarze i gastronomia, wszystkie sektory żyjące z turystyki. Turystów z Polski właściwie w Niemczech nie ma. Starty są ogromne, a obawy o recesję coraz większe – dodaje.