– Ten moment założenia pierwszej struny i usłyszenia, jak brzmi, jest totalnie kosmiczny – mówi lutnik.

 

Pracownia, w której Ireneusz Skoczka konstruuje swoje piękne gitary, mieści się w suterenie przy ulicy Rayskiego.

Budowa gitary

Na ścianie wisi kilka gitar, a każda jest inna. Lutnik sięga po mniejszą i wydobywa z instrumentu zaskakująco mocny dźwięk. Zbudował ją z afrykańskiego drewna Bubinga, a do zrobienia wierzchniej płyty rezonansowej wybrał cedr. Na podstrunnicy mamy palisander. Mostek jest hebanowy. Wszystko układa się w piękną całość. – Ja mam takie podejście do instrumentów, że nie chciałbym, żeby one wyglądały jak meblościanki, wszystkie do siebie podobne, bo był jeden wzór – tłumaczy Ireneusz Skoczka, lutnik, gitarzysta, pedagog.

Rozetki w gitarach przeważnie są okrągłe, a w tych od niego łamią się w foremny siedmiokąt wokół otworu rezonansowego. Zaglądam do środka instrumentu. W środku jest nalepka z rysunkiem filharmonii (lutnik promuje nasze miasto, może miasto kiedyś to doceni?), sygnatura twórcy, obecny rok i numer „65”.

Sztuka i inżynieria

Na początku jest drewno. Można je dostać w hurtowniach z drewnem akustycznym. Drewno ma zasadniczy wpływ na jakość dźwięku. Wszyscy twierdzą, że najlepszy jest palisander indyjski, bardzo drogi, rzadki w handlu, w reglamentowanej sprzedaży. Ale bardzo ciekawe efekty akustyczne dają też inne drzewa, jak ta afrykańska Bubinga. Do płyty wierzchniej Ireneusz Skoczka wybiera świerk alpejski, cedr, sekwoję. Cedr powoduje, że barwa brzmienia jest ciemniejsza. Gdyby to była płyta świerkowa, dźwięk byłby jasny.

Narzędzia są japońskie, niesamowicie precyzyjne. Drewniany stół stolarski ponadstuletni, poniemiecki.

Lutnictwo to dziedzina z pogranicza sztuki i inżynierii, wymaga wiedzy z fizyki, matematyki, akustyki, projektowania, rysunku technicznego, obróbki drewna, stolarstwa, plastyki, dizajnu. – I to wszystko trzeba zawrzeć w całość, żeby stworzyć instrument – kończy Ireneusz Skoczka.

Trzy miesiące potrzebuje, żeby zbudować gitarę. Specjalizuje się w gitarach klasycznych, a także elektroklasycznych.

– Jest taki moment pobudzania do życia czegoś, co było nieożywione, w coś, co jest ożywione – mówi Ireneusz Skoczka. – Ten moment założenia pierwszej struny i usłyszenia, jak brzmi, jest totalnie kosmiczny.

Gitara z liściem

Ale czy istnieje gitara idealna? – Myślę, że nie – odpowiada Ireneusz Skoczka.

Stradivariusem gitary był żyjący w XIX wieku, hiszpański lutnik Antonio de Torres, ojciec nowoczesnego lutnictwa gitarowego. Większość współczesnych gitar akustycznych jest budowana według jego pomysłu. Ale tak naprawdę każdy lutnik ma swój pomysł na instrument.

Gitara klasyczna jeszcze ewoluuje. Nowym pomysłem amerykańskim jest dodatkowy otwór rezonansowy z boku pudła. W gitarze od szczecińskiego lutnika przybrał kształt liścia.

Lutnik pokazuje nam dużą gitarę z przesuniętym ze środka na bok otworem rezonansowym i dziobkiem w kształcie pudła, którą przygotowuje dla szczecińskiego muzyka. Na dwóch gitarach od Ireneusza Skoczki gra w Szczecinie gitarzysta Maciej Kazuba.

W szkole muzycznej

Rodzice nie kupią drogiego instrumentu lutniczego dzieciom. Ale takie instrumenty kupują szkoły muzyczne, by je udostępniać najlepszym uczniom na konkursy, egzaminy.

Historia lubi zataczać koło. W „muzyku” na Głogowskiej w Poznaniu, gdzie się uczył, są teraz dwa jego instrumenty. Gitary od lutnika ze Szczecina mają też szkoły muzyczne w Warszawie, Gdyni, Kutnie, Zielonej Górze.

A ta sześćdziesiąta piata gitara pojedzie do Włoch.

– Może granie do ogniska na gitarze nie wymaga specjalnie dużych umiejętności, ale granie na gitarze klasycznej jest bardzo wymagające i trudne – tłumaczy Ireneusz Skoczka.

Jak się zaczęło u niego? Kiedy dostał książkę „ABC gitary, czyli jak Hania na gitarze grać się nauczyła”. Była szkoła muzyczna II stopnia, ale nade wszystko pasja. – Całe moje życie kręci się wokół gitary – stwierdza.

Uczy gry na gitarze, pracuje w dwóch prywatnych szkołach muzycznych, ma własnych uczniów.

Dlaczego nie został zawodowym muzykiem? – Bo nie zostałem mistrzem – odpowiada – Ale nie odszedłem daleko od gitary, została gra dla przyjemności i z pasji.

Przychodzi do „pustelni” przy Rayskiego o szóstej rano i najpierw trzy godziny gra na gitarze (dzięki takim jak on, ta ulica jest magiczna).

Z drewna gitarowego

Poza gitarami projektuje i tworzy autorską biżuterię wyrzeźbioną z drewna gitarowego. Podobały się jego kolczyki w kształcie piorunów.

Sami gitarzyści chętnie powtarzają, że gitara jest jak kobieta, i że w graniu na gitarze jest ten moment przytulenia, pieszczenia.

– Kształt instrumentu kojarzy się ciałem kobiety, a mówię to z wielkim szacunkiem dla kobiet – podkreśla Ireneusz Skoczka (do Szczecina przyjechał za kobietą).

Dalej: – To jest instrument, który jak się go traktuje szczególnie, to się odwdzięcza.

– Oddawanie potem gitar w inne ręce jest też bólem – przyznaje. – Ale jak się słyszy o nich, że tam gdzieś ten instrument fajnie gra, to jest satysfakcja, i może warto siedzieć w tej piwnicy?

 

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus

AUTOR ZDJĘCIA: Wojciech Bigus