Codziennie w samo południe Michał Koniarski gra na trąbce hejnał Szczecina.

 

Gra z małego balkonu w Urzędzie Miasta, który między drugim a trzecim piętrem „szpinakowego pałacu” wychodzi na Jasne Błonia (a kiedy budynek magistratu przechodził remont, grał hejnał przez małe okienko w dachu).

– Czy burza, grad czy upał, dni powszednie czy święta, od poniedziałku do niedzieli, trzeba wyjść o 12.00 i zagrać – mówi hejnalista Szczecina. – Ogromna dyspozycyjność? Tak, ale dla mnie to praca z pasji i patriotyzmu lokalnego.

Na spotkanie pod magistratem przychodzi pod krawatem. – Muszę być w stroju wizytowym. Ludzie robią pamiątkowe zdjęcia, filmy – tłumaczy.

Jak Michał został hejnalistą

„Fajna melodia, nietypowa praca” – pomyślał, kiedy jeszcze jako uczeń usłyszał, jak hymn Szczecina wykonywał jego nauczyciel trąbki Bogdan Rymaszewski, trębacz Filharmonii w Szczecinie, która miała wtedy siedzibę w lewym skrzydle magistratu.

Michał Koniarski hejnalistą Szczecina jest od 2007 roku (podpisuje z Urzędem Miasta umowę zlecenie na kolejny rok).

Czy wciąż lubi tę melodię? – Hejnały mają zwykle fanfarowy charakter, a nasz ma oryginalną żywą melodię, która mi się kojarzy z czymś bardzo pozytywnym, radosnym.

Hejnał, czyli hymn Szczecina, został skomponowany w 1995 roku przez kompozytora Janusza Stalmierskiego, a rok później wpisany do statutu miasta. W 2003 prezydent zdecydował, że hejnał będzie wykonywany na żywo, a nie puszczany przez zaprogramowany komputer z taśmy. Sześć razy w roku hejnaliście pomagają grać koledzy, bo w dniach 26 kwietnia, 1 i 3 maja, 5 lipca, 15 sierpnia, 11 listopada hymn Szczecina grany jest uroczyście na trzy trąbki. 5 lipca hejnał wykonywany jest spod Pomnika Czynu Polaków, gdzie rozpoczynają się obchody „urodzin” Szczecina.

W tym roku z okazji Święta Akademii Sztuki hejnał zabrzmiał z balkonu Pałacu pod Globusem w wykonaniu studentów tej uczelni. Kompozycja z melodią szczecińskiego hejnału znajdzie się na najnowszej płycie saksofonisty jazzowego Sylwestra Ostrowskiego.

Czasami są nietypowe okoliczności, jak wtedy, kiedy Michał Koniarski grał fanfarę przy okazji uroczystego odsłaniania niektórych tablic na szlaku „Kamienice Szczecina”.

W ciągu tych czternastu lat pracy kilka razy trąbka hejnalisty milczała, na przykład w czasie żałoby narodowej, po tym jak w 2010 roku doszło do katastrofy smoleńskiej.

Trąbka na różne okazje

Po południu Michał Koniarski uczy gry na trąbce w szkołach muzycznych (w Choszcznie, Stargardzie, Szczecinie) i gra w zespołach (sekstet Solid Blue, Stargardzka Orkiestra Jazzowa, KaWuŚ). Nie lubi być zamknięty w ramy. Lubi kompozycje sprawiające wrażenie prostych w budowie, a genialnych w swojej aranżacji. – Taka jest muzyka Mozarta. Najtrudniej się gra rzeczy proste – tłumaczy.

Bardzo lubi muzykę jazzową, która daje przestrzeń do improwizacji. – Trąbka i saksofon to dwa instrumenty dęte, które budowały ciągły rozwój jazzu – dodaje. Nie, nie, hymnu Szczecina z balkonu w Urzędzie Miasta nie mógłby improwizować. To nasze dobro narodowe.

Koniarski gra też oprawy muzyczne na ślubach, nie tylko klasykę w postaci Marsza weselnego Wagnera, ale włącza głos trąbki do pieśni kościelnych. – Jestem muzykiem i nic, co muzyczne nie jest mi obce – mówi.

Muzykiem został tak: Tata z delegacji z Rosji przywiózł akordeon. Michał miał sześć lat, wziął instrument, zamknął się w pokoju i po iluś tam minutach wyszedł, zagrał rodzinie „Lulajże Jezuniu”, bo to był czas świąt. Mamę tknęło: „Może trzeba cię zapisać do szkoły muzycznej?”

– Na Pogodnie w budynku, gdzie mieszkałem, mieszkała też mama z Bartłomiejem Niziołem. I pani, która uczyła rytmiki. A sąsiad z przeciwka był znanym big- beatowcem. Muzyka zawsze była koło mnie – wspomina.

W szkole muzycznej najpierw uczył się gry na fortepianie, by w szkole średniej zmienić instrument na trąbkę. – Co mi się w trąbce podoba? Że każdy trębacz ma swoją indywidualną barwę – odpowiada. – Trąbka to fizyczny instrument oparty na pracy mięśni warg. Trzeba codziennie ćwiczyć, bo jak się przerywa, od razu się gorzej gra. Ale to też wdzięczny instrument, który oddaje tyle pracy, ile się w niego włoży – wyjaśnia. – Z trąbką związany jest szeroki wachlarz muzyczny: trąbka jest w muzyce ludowej, klasycznej, jazzowej, rockowej, trąbkę słyszałem nawet w muzyce techno.

Gołębie zataczają piękne koła

Spogląda z balkonu na Jasne Błonia pogodnie. Zauważył, że jak zaczyna grać hejnał, to gołębie startują do lotu i zataczają piękne koła. – Nie wiem, czy to pod wpływem muzyki – uśmiecha się. Hymn Szczecina trwa pół minuty, powtarza go, więc w sumie to minuta muzyki.

Ciuchcia zwalnia. Niektórzy ludzie się zatrzymują. Raz, kiedy grał, przechodziła pani z psem, pies stanął i zaczął „śpiewać” z hejnalistą. Posłuchać hejnału przychodziła kiedyś dzień w dzień dziewczynka z babcią. Kupił jej trąbkę zabawkę. Potem widział jak z nim gra. Są przewodnicy, którzy tak planują czas wycieczki po Szczecinie, żeby turyści mogli posłuchać hejnału.