Z ostatnim dniem wakacji można było pożegnać się w trakcie rejsu statkiem Joanna, który wyruszył kilka minut przed godz. 22 z Bulwaru Piastowskiego. Rozbujana łódź, która pływała po Jeziorze Dąbskim zapewniła zeszłej nocy wiele atrakcji. Na imprezie zatytułowanej „Love Boat” zagrał znany DJ i producent – Hardy Hard. Za konsoletą pojawili się również inni artyści, między innymi: Audio-Matiq, Oliver Tatsch, Cherry.

Na statek można było wejść od godz. 21, kiedy Rake Sash stał już za konsoletą. Z minuty na minutę na pokładzie robiło się coraz ciaśniej, aż w końcu, przed godz. 22 Joanna odbiła od brzegu. Pozajmowane dotychczas miejsca na pokładzie, jak i pod nim, zaczęły pustoszeć. Wiele osób w tym czasie znalazło się na dziobie obserwując oddalony brzeg oraz robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia. Na dworze wiało i pogoda nie sprzyjała na zwiedzanie portu z dziobu statku, więc imprezowicze wrócili do środka. Powitał ich Audio-matiq, którego sety nie pozwalały na ponowne zajęcie miejsca. Już o godz. 22 parkiet był zapełniony! Na samym początku roztańczeni bawili się z odzieżą wierzchnią w ręce, ponieważ na statku nie było szatni, ale po chwili wszystkie kurtki leżały na ławkach, które świeciły pustkami przy tak energetycznych dźwiękach. Przy obydwu barach oraz przed toaletami pusto nie było… Następny zagrał dla nas Norbert Honkisch. Polski DJ, który na co dzień mieszka w Niemczech z uśmiechem wystąpił dla swojej publiczności karmiąc ją swymi perfekcyjnymi setami. Kolejny za deckami pojawił się P.E.R.I, a tuż po nim Cherry. Na dworze wiał zimny wiatr, ale o tej porze na parkiecie było naprawdę gorąco! Pełne energii sety nie pozwalały usiedzieć nawet najbardziej leniwym uczestnikom zabawy. Ciało tańczyło same! Tą fascynującą muzykę skomentował jeden z imprezowiczów mówiąc: „to orgazm dla moich uszu!”. W trakcie gry Cherry’ego, Hardy bawił się tak doskonale, że co jakiś czas pojawiał się tańczącym krokiem przy konsolecie. Na pierwszy rzut oka było widać, że nie może się on doczekać własnego występu. Po północy, kiedy publiczność była rozgrzana do czerwoności, za deckami pojawił się Hardy Hard. Nie sądziłam, że na parkiecie może być jeszcze bardziej gorąco… A jednak! Doskonała umiejętność gry połączonej z zabawą wywołała tej nocy apogeum emocji. Wspaniały kontakt z widownią zagwarantował dobrą zabawę dla jednej i drugiej strony, więc kiedy około godz. 1.15 Joanna zacumowała chwilowo przy Bulwarze Piastowskim, prawie nikt nie chciał opuścić łajby.

Na imprezie „Love Boat” pojawili się również ludzie z innych miast, którzy przyjechali specjalnie do Szczecina na ten właśnie rejs! Udało mi się porozmawiać z Karolem, który przybył aż z Bialsko-Białej!
wSzczecinie.pl: Co sądzisz o dzisiejszej imprezie? Jak się bawisz?
Karol: Rewelacyjnie! Podoba mi się tutejsza atmosfera, kulturalne towarzystwo, które umie się bawić i zna umiar. Pozytywnie oceniam również organizację, didżejów oraz szczecinianki.
wSzczecinie.pl: Nie zauważasz żadnych minusów?
Karol: Faktycznie, pogoda nie jest za ciekawa… Ale atmosfera jest na tyle gorąca, że nikt nie myśli o zimnie i deszczu.
wSzczecinie.pl: A czy pojawisz się kolejny raz na podobnej imprezie w Szczecinie?
Karol: Przyjadę na pewno! Wezmę ze sobą więcej osób… więcej kobiet. Postaram się również bardziej rozreklamować takowe imprezy u nas na południu.
wSzczecinie.pl: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę udanej zabawy!

Po godz. 2:00 mieliśmy okazję pobawić się przy dźwiękach prezentowanych nam przez Olivera Tatsch’a. Zaprezentował on energetyczne sety, które nie pozwalały zejść z parkietu. Niestety brak sił spowodował, że coraz więcej osób znalazło miejsce siedzące lub delektowało się widokiem z dziobu, co nie oznaczało, że parkiet świecił pustkami.

Impreza należała do udanych, tylko pogoda przypominała o zbliżającym się wrześniu, co uniemożliwiło zabawę na dziobie statku. Za to w środku atmosfera była aż tak gorąca, że nie pozwalała na marznięcie roztańczonych ciał.

Czekamy na więcej tak niekonwencjonalnych imprez!