Kondycja służby zdrowia w czasie pandemii koronawirusa jest fatalna, choć Pomorze Zachodnie radzi sobie jeszcze całkiem nieźle. Lekarze i pielęgniarki są jednak sfrustrowani całą sytuacją i zwracają uwagę na pewne mankamenty organizacyjne ochrony zdrowia w czasie pandemii. W ubiegłym tygodniu gościem Radia Plus była Magda Wiśniewska z Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie, która nie szczędziła cierpkich słów pod adresem zarówno polityków, jak i społeczeństwa.

 

„Jedziemy już na oparach”. Prezes Izby Lekarskiej o kondycji lekarzy i pielęgniarek w regionie

W skali ogólnopolskiej ubiegły tydzień przyniósł absolutne rekordy w liczbie zakażeń koronawirusem – odnotowano po kilkanaście tysięcy przypadków. W województwie zachodniopomorskim wskaźniki te przekraczały 500, a w Szczecinie nawet 150. To mniej niż w większości regionów, ale sama tendencja wzrostowa jest niepokojąca. Od soboty całą Polskę włączono do czerwonej strefy, a Premier Mateusz Morawiecki radykalnie zaostrzył restrykcje, które objęły między innymi edukację oraz gastronomię.

– Jeszcze mamy, gdzie przekazywać pacjentów z COVID-19 i mamy, gdzie przyjmować pacjentów z innymi ostrymi stanami. Wiem, że inne choroby też istnieją, ale nasz system ochrony zdrowia od lat był niereformowany i niedofinansowany, a epidemia pokazała wszystkie jego słabości w dramatyczny sposób. Naprawdę jedziemy już na oparach, jeżeli chodzi o liczbę i wysiłek personelu medycznego. Musimy liczyć na współpracę ze strony społeczeństwa, innego wyjścia nie ma – mówi Magda Wiśniewska, Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie. – Mamy najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej i najmniejszą liczbę pielęgniarek. To są zwykle osoby powyżej 50. roku życia, a 30% lekarzy aktywnych zawodowo ma powyżej 60 lat. Tych luk się nie odrobi w jeden dzień. Epidemia pokazała, jakie mamy niedostatki. W tym momencie najważniejsze jest opanowanie epidemii – dodaje.

Obecnie tylko Wojewoda Zachodniopomorski ma prawo oddelegować lekarzy do pracy przy osobach chorych na COVID-19. Apel o wsparcie wystosowała także Izba Lekarska.

– Parę osób się zgłosiło. Wojewoda, jak oddelegowuje lekarzy, to najpierw dzwoni do nas z zapytaniem o to, czy są to osoby, które spełniają warunki oddelegowania do pracy. Największy problem jest z personelem pielęgniarskim – mówi szefowa OIL.

Lekarze oburzeni hejtem ze strony społeczeństwa i opiniami ze strony polityków

Lekarze są jednak mocno sfrustrowani nie tylko natłokiem obowiązków, ale i reakcjami społecznymi. Nie brakuje także oburzenia, gdy pojawiają się głosy polityków, że lekarze „starają się niewystarczająco”.

– Bez obrazy dla wszystkich tych, którzy kupili respiratory i łóżka dla szpitali: respirator sam nie wyleczy człowieka, łóżko tym bardziej. Do tego potrzeba lekarzy. System funkcjonuje dzięki ludziom, a władza mówi, że są „niewystarczająco zaangażowani” albo się „boją”. Naprawdę? To do kogo zgłaszają się pacjenci? Frustracja i zrezygnowanie dominują, kiedyś chociaż dostawaliśmy oklaski z balkonów – mówiła z goryczą Magda Wiśniewska.

W regionie na pierwszym froncie walki z pandemią koronawirusa są dwa szpitale – Szpital Wojewódzki w Szczecinie oraz Szpital Wojewódzki w Koszalinie.