„Coraz mniej śniętych ryb wyławianych jest ze szczecińskich kanałów” – informuje wojewoda Zbigniew Bogucki. Obecnie fala zanieczyszczonej wody znajduje się na wysokości Mostu Gryfitów w Podjuchach, skąd dalej będzie się przemieszczać w kierunku Zalewu Szczecińskiego.

 

Rybacy, strażacy, terytorialsi i wolontariusze od trzech dni wybierają truchło ze szczecińskich kanałów. W pierwszy i drugi dzień wyłowili po około 2,5 tony. Wczoraj liczba ta była już mniejsza i wyniosła 1,6 tony.

– To pokazuje na ewidentne zmniejszenie ilości śniętych ryb – uważa wojewoda Bogucki. Jednocześnie dodaje, że wyławiane są również te ryby, które snęły całkiem niedawno. – To zwykle te, które ucierpiały w wyniku przyduchy. Ale to też nie jest większa skala – zapewnia.

Potrzebna jest lepsza pogoda

Obecnie w Odrze notowane jest niskie stężenia tlenu. To jeden z głównych, obok niskiego poziomu wody, powodów przyduchy, przez którą sną kolejne ryby.

– Rozmawiałem z przedstawicielem Polskiego Związku Wędkarskiego, który poinformował mnie o słabym ruchu wody w Odrze. To nie jest dobra sytuacja. Potrzeba nam lepszej pogody, aby była bardziej wietrzna. Im większe falowanie, tym większe natlenienie i wymieszanie się wód – dodaje Zbigniew Bogucki.

Obecnie do utylizacji zostało przekazane 82 tony śniętych ryb i martwych mięczaków z Odry na odcinku województwa zachodniopomorskiego. Do tej liczby należy doliczyć kolejne kilkanaście ton, które zapewne zostaną wyłowione jeszcze dzisiaj. O ile pogoda pozwoli na prace.

– Jeżeli będzie burza, to działania będą musiały zostać zaniechane, ale przy takim deszczu śnięte ryby będą nadal wyławiane – tłumaczy wojewoda.

Po stronie niemieckiej bez zakazu

Przypomnijmy, że wojewoda zachodniopomorski przedłużył zakaz korzystania z wód Odry do 25 sierpnia br. Jak tłumaczy, decyzja została wydana w porozumieniu z samorządowcami i rybakami.

– Miałem kolejne sztaby, spotykałem się z samorządowcami i rybakami. Zarówno jedna, jak i druga strona woli, aby zakaz był dłuższy niż przedłużany z dnia na dzień. Wówczas mogą lepiej zorganizować pracę.

Zakaz zostanie zdjęty, kiedy „skład chemiczny wody w Odrze wróci do normy oraz nie będzie w niej już śniętych ryb”. Jednocześnie wojewoda zachodniopomorski dziwi się, że „strona niemiecka nie podjęła podobnych decyzji”, a rybacy nadal łowią ryby.

– Dopytywałem o to tydzień temu. Przy okazji wysłałem informacje o działaniach, które ja podjąłem. Niestety, nie uzyskałem żadnej informacji zwrotnej. Przedłużyłem ten zakaz, ponieważ kieruje się daleko posunięta ostrożnością. Skoro śnięte ryby nadal są w rzece i są coraz bliżej Zalewu Szczecińskiego, to logicznym było przedłużenie tego zakazu.

Złote algi w słodkiej rzece

Wczoraj minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała, że przyczyną masowego śnięcia ryb mogą być złote algi, których obecność potwierdziły badania. Jak podaje ministerstwo, to rzadki gatunek, a ich zakwit może spowodować pojawienie się toksyn, które zabijają ryby i małże. Nie są jednak szkodliwe dla człowieka.

Złote algi występują jednak w słonej wodzie. Jak zapewniła minister Moskwa, trwają również badania nad tym, co mogło doprowadzić do tak intensywnego zakwitu złotych alg w słodkich wodach rzeki.

– Wykrycie tych mikroorganizmów przybliża nas do rozwiązania tego problemu. Ale musimy poradzić sobie ze śniętymi rybami – podkreśla Zbigniew Bogucki.