„Śpieszmy się kochać drzewa, tak szybko są niszczone i wycinane w Szczecinie” – mówi współprzewodniczący szczecińskich Zielonych Andrzej Radziwinowicz. Te słowa są aluzją do ostatnich wydarzeń, które miały miejsce na Jasnych Błoniach – rozjeżdżania spacerowych alejek i uszkodzenia pomnika przyrody.

 

Członkowie szczecińskiego oddziału partii Zieloni zorganizowali w poniedziałek konferencję prasową na temat dewastacji Jasnych Błoni. Przypomnijmy, że blisko trzy tygodnie temu zorganizowano tam duże wydarzenie sportowe. Część zieleńca została wygrodzona dla uczestników imprezy, a spacerowe alejki posłużyły pojazdom jako droga. Tym sposobem kierowca jednej z ciężarówek złamał gałąź jednego z platanów.

„Kolejna granica została przekroczona”

– Jasne Błonia to wizytówka Szczecina, którą stworzyli poprzedni gospodarze miasta. To także ulubione miejsce spędzania wolnego czasu szczecinian i przestrzeń cyklicznych imprez, które dostarczają nam niezapomnianych wrażeń. Mają też skutki uboczne, jak ten zniszczony platan – mówi Andrzej Radziwinowicz.

Zdaniem Przemysława Słowika, „przekroczona została kolejna granica”.

– Zniszczono pomnik przyrody, miejsce pod nadzorem konserwatora zabytków. W ostatni piątek widziałem tutaj kilkanaście pojazdów. Nie ma nad tym żadnej kontroli – krytykuje radny i współprzewodniczący partii Zielony. Tego dnia na Jasnych Błoniach świętowała szczecińska „Dwunastka”, która zorganizowała piknik wojskowy.

– Przyłapałem pana, który przejechał całą górę alei, potem cały dół i zaparkował na trawniku, aby wypakować rzeczy. To nie pownno mieć miejsca, a jest na to przyzwolenie.

Zakaz wjazdu na Jasne Błonia

Zieloni są za wprowadzeniem całkowitego zakazu ruchu samochodowego po alejach Jasnych Błoni. Tyczy się to również pojazdów firm, które zajmują się pielęgnacją zieleni. Przemysław Słowik podkreśla, że wielokrotnie zwracał uwagę i interweniował w sprawie rozjeżdżania trawników i alei przez wspomniane samochody.

– Nie ma nad tym żadnej kontroli. Dlaczego nie możemy wymusić na organizatorach imprez, aby parkowali w wyznaczonych strefach, poza alejami? Dlaczego nie mogą korzystać z mniejszych urządzeń transportowych, jak wózki i platformy? – zastanawia się radny Słowik.

„Koniec z samochodozą”

Jednocześnie politycy mają wrażenie, że „w Szczecinie nie ma miejsc, do których nie da się dojechać autem”.

– Można parkować na zieleńcach, chodnikach, można blokować przejścia dla pieszych, wjechać nawet do fontanny. Większość tych przypadków pozostaje jednak bezkarna. Można także blokować komunikację miejską na ponad godzinę, co regularnie dzieje się na ulicy Jagiellońskiej. Czas skończyć z tą samochodozą – podkreśla Przemysław Słowik.