„Słynny naukowiec staje pod zarzutem przestępstwa seksualnego” – takim nagłówkiem prasowym rozpoczyna się debiutancka powieść Hanyi Yanagihary. „Ludzie na drzewach” w tłumaczeniu Jolanty Kozak zdecydowanie nie jest jednak przeciętną sensacyjną historią .

Unikatowy debiut

Trudno pisać cokolwiek o tej autorce nie wspominając o jej drugiej książce – „Małym życiu”.  Hanya Yanagihara wydała ją w 2015 roku. To dzieło pochodzącej z Hawajów amerykańskiej pisarki przyniosło jej wielką popularność i  spowodowało, że wydawcy praktycznie na całym świecie  zainteresowali się dokonaniami mieszkającej teraz w Nowym Jorku autorki.  Jednak podobieństw między pierwszą a drugą książką nie jest dużo. To co je na pewno  łączy to talent literacki Yanagihary , bo już „Ludzie z deszczu” są dowodem na to, że jest pisarką bardzo dojrzałą i obdarzoną unikatową inwencją.

Jej głównym bohaterem jest Abraham Norton Perina, imunnolog, zdobywca Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny za odkrycie syndromu Seleny czyli czynników opóźniających starzenie się organizmu. To postać bardzo luźno inspirowana biografią Daniela Carletona Gajduska (1923–2008), współodkrywcy prionów (elementu powodującego m.in. choroby Creutzfeldta-Jacoba i szalonych krów), nagrodzonego  Noblem z fizjologii i medycyny w 1976 r., a dwie dekady później  oskarżonego  o pedofilię i wskutek ugody sądowej skazanego  na jeden  rok pozbawienia wolności.   Ten naukowiec wyemigrował do Norwegii i  tam zmarł, spisawszy wcześniej  wspomnienia.

Pamiętniki pisane w celi

„Ludzie na drzewach”  także przyjęły  formę pamiętników (opracowanych przez przyjaciela Periny, doktora Ronalda Kudoberę) i jest to lektura, która chyba szczególnie zainteresuje tych, którzy poznali inny przebój literacki ostatnich lat – „Euforię” Lily King, także traktujący o życiu antropologów i ich kontaktach z niezwykłym, nie odkrytym dotąd plemieniem (w tamtym przypadku na Nowej Gwinei).  

Perina opisuje w swych memuarach, tworzonych w więziennej celi, jak będąc młodym studentem medycyny, rozczarowanym środowiskiem akademickim Harvardu,  przyjął propozycję dołączenia  do wyprawy naukowej   na  jedną z wysp Mikronezji.   Szefem tej ekspedycji jest profesor Tallent, który o celu badań mówi dość enigmatycznie. Perina podejmuje zatem inicjatywę i sam dokonuje na wyspie Ivu`Ivu, odkrycia, które później da mu noblowskie laury.  

Nieśmiertelni lunatycy

Wśród tubylców są bowiem  tacy, którzy mimo braku fizycznych dolegliwości i dobrej kondycji, wykazują umysłowy niedorozwój i amnezję. Ta grupa, nazwana przez Perinę lunatykami, jest skazywana przez „normalnych” u`ivian na wygnanie, bo te istoty budzą swym zachowaniem lęk. Przyczynę takiego ich stanu Perina znajduje i we wpływie żółwiego mięsa, które spożywają podczas specjalnego rytuału dostępnego tylko nielicznym. Mięsa, które daje im długowieczność fizyczną, ale nie powstrzymującym starzenia umysłowego.

Podobnie jak w „Euforii” King, także w„Ludziach na drzewach” czytelnik poznaje żmudny proces docierania do potrzebnych informacji, porównywania ich, prób zrozumienia mentalności tubylców, którzy egzystują w odizolowanym, zamkniętym świecie, o którym Perina pisze z podziwem:  „tamtejsze życie było prymitywne, lecz naznaczone krzepiącym poczuciem obfitości, świadomością, że wszystko ma swoje miejsce i że każda  życiowa potrzeba – pokarmu, schronienia i broni- jest należycie rozumiana i zaspokajana”.

Niejednoznaczna ingerencja

Książka Yanagihary jest jednak dłuższa i bardziej złożona niż „Euforia”. Autorka wnikliwie podejmuje temat ingerowania białych w egzystencję i zasady współżycia  tubylczych plemion, posiadających własne wierzenia i kulturę. Czy cele poznawcze są najważniejszym i wystarczającym argumentem by takie działania podejmować? Drugi problem, to fakt, że „wyzbycie się wiedzy jest znacznie trudniejsze niż jej nabycie”, a tylko porzucenie  utartych szlaków i  rezygnacja z naginania  nowych informacji do schematów, które są utrwalone i praktycznie  niepodważalne, daje szansę na poznanie prawdy inaczej niedostępnej. Perina to rozumie i dlatego osiąga, to co inni bohaterowie tej książki, inni naukowcy (jak Esme, Smythe czy Tallent) tylko wyczuwają, nie potrafiąc wznieść się ponad  bezpieczne myślenie.

Dwuznaczne kontakty

Perina co prawda jest od nich lepszym innowatorem, ale wikła się w moralnie dwuznaczne kontakty z małoletnimi mieszkańcami wyspy, których sprowadza do Stanów. To kolejny, również frapujący psychologicznie wątek tej książki. Książki, którą można nazwać antropologicznym kryminałem dla wrażliwych...